Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Ocena nr 243 - Huma Bezimienny ocenia "Etyka zawodowa"
1. Oceniamy tylko blogi z opowiadaniem. Niezależnie od tematyki i serwisu.
2. Zgłoszenia przyjmujemy w "Zapisach".
3. Musisz dodać nas do linków (lub ulubionych). Ewentualnie wkleić buton.
4. Blog musi posiadać przynajmniej 5 notek (Z OPOWIADANIEM!).
5. Nie oceniamy blogów nieaktualizowanych od 6 miesięcy.
6. Do ponownej oceny można zgłosić się po upływie sześciu tygodni.
7. Nie lubimy popędzania.
8. Uważamy, że autor/autorka opowiadania powinien/powinna skomentować naszą analizę.
9. Pożądana jest konstruktywna (!) krytyka naszych ocen. Także od osób nie będących autorami danych opowiadań.
10. Prosimy o wybranie oceniającego.
11. Zastrzegamy sobie prawo do zmiany regulaminu (lecz co tu zmieniać?).



Co oceniamy?

1. Pierwsze wrażenie
2. Wygląd
3. Fabułę
4. Postacie
5. Świat przedstawiony
6. Ewentualną zgodność z kanonem
7. Sposób prowadzenia narracji
8. Styl
9. Poprawność językową
10. Wulgaryzmy, idiotyzmy, "słowotwórstwo"
11. Podsumowanie





KOLEJKA:

RIUKA:
Chameleon
X-Men Evolution
Siła tradycji
Crooked thought
Rysunki martwych dusz
Hogwart eksperymentalny
Pradawni
Moonika
Consercius
Skikanton skrzynia
Fame Maya


KOT:
Kryptonim Krokodyl
Tropem zbrodni
Identity
Nawia
Małpie figle
Remus Lupin yaoi
Turn the page |2|
Snares
Asherah
Czarne karty
Szkoła Wyprzedzania
Zmierzch Bogów
Ekspresem do Hogwartu
Paula opowiadanie love th
Opowieści po drugiej stronie szuflady
Connie Rohan
Katarina
To tylko Pati
KOLEJKA ZAMKNIĘTA

MEADA:
Remus Severus
KOLEJKA ZAMKNIĘTA


TRAQ:
Ninja feelings
Du
Slayers Teoria Chaosu
Zakamarki wyobraźni
Ruciński
Le chant du coeur
Oddział Specjalny
Akkarin Sonea
Annie
Heavenly Legend
Adolescencja
Another now mermaids
In umbra
Oroczi


HUMB:
Oog
I am dying of love
Kroniki Aínäl
Film życia
Dark Ayume
Mała rzodkiewka
Panienka Potter
Życie Lily Evans


ANNISELLE:
36
Siman
Pieśni wiatru
Wiecznoczas
Maigre-rai
Nadiowe
Roji


138182

avatar

Dodaj do ulubionych



OCENIAJĄCY



ZAPISY:

Zapisz się
Zobacz



Spis ocenialni
"Zło konieczne"

- tu możecie nas ocenić i znaleźć inne ocenialnie



OCENIONE:

WYBITNE:
Wspomnienia Remusa (2)
Żona dla Śmierciojada (106)
Cinema paradiso (107)
Industrial Diseases (110)
Nowe Dzieje (203)
Opowieści z Anterii - Isilianos (227)


DO IDEAŁU JEDEN KROK:
Devise la Pucelle (4)
Zmierzch (94)
Dianilia (95)
Poświęcenie (108)
Siedem Lat na Monachium (114)
Ameron (117)
Sinis (127)
Taste of Blood (140)
Królestwo Trójcy (214)
Minstrella (250)
McGonagall (253)
Imię Krew Przysięga (258)
Znikające gwiazdy (267)
Dies Ater (272)


BARDZO DOBRE:
Cat in the shadow (14)
Ostrze Miłości (17)
Rozmowa z aniołem (35)
Dodzia pisze (36)
Sounds of Silence (40)
Opowiadania Tinuviell (55)
Morze czarnej krwi (58)
Kraina nieznana (62)
Mojaa twórczość (71)
Caitria Stairoth (78)
Broken Glass (93)
Odmienne Światy Świadomości (118)
Dyskretny Urok Smoków (137)
Zabójcy Aniołów
(155) (234)
Portret Szyszki (158)
Kasai (160)
Are you afraid (170)
Znikające gwiazdy (192)
Traumbild (205)
Widzący (209)
Huśtawka na końcu świata (228) (270)
Dotyk Anioła (230)


CAŁKIEM, CAŁKIEM:
Pani Otchłani (16) (113)
Anna Abuckle (23)
W innym świecie (28)
Mystic Saga (31)
Scaeva (39)
Jennifer Eagle (50)
Plectrude story (59)
Defix Medalion Zagłady (68)
Weird story (70)
Dancing with death (87)
Ciepłe i puchate (119)
Schafer (120)
Wyspa Łabędzia (122)
Lina Naito (151)
180 Stopni (154)
Out of Ordinary |2| (157)
Droga (171)
The Fear (172)
Stracony Czas (187)
Shadowblade (188)
Znak (189)
Sny Lilith (194)
Pamiętnik z Zakazanego Lasu (202)
Mała diablica (204)
Szepty i krzyki (213)
Duath Minen (217)
Turn the page (221)
Stories by Zireael (222)
Tokio Hotel. Wakacyjna Przygoda (224)
Cost of living (226)
Dotrzeć do kresu Chaosu |2| (231)
Zwierciadło Czarnoksiężnika (232)
Znana historia panny Evans (233)
Per aspera ad astra (235)
Gretta G. (241)
Zapomniane dusze (251)
Szukając duszy (257)
Severus alternatywny (260)


ŚREDNIE:
Anarelle (15)
Aurora Black (19)
Zapomniane drzwi (20)
The Fantasy Chronicles (32)
Zakazane dno (56)
Juliette Black the elf (65)
Out of Ordinary (67)
Zakład TH (75)
Wampir Sonia (79)
Cherise Vivien (80)
Podwójna Perspektywa (98)
Iram (100)
Yennefer (105)
Lost Memories (112)
Odyseja lustrzana (123)
HP od 17 lat (128)
Krucza Wieża (132)
Pierwszy mundial (139)
Słupinkowa Szkocja (147)
Tajemnicze Przebudzenia Misato (161)
Agnesii (163)
Poszukiwanie Medalionów (180)
Anne Riddle (183)
Lily James Love (185)
Kitty Potter (193)
Gniew woźnego (197)
Dotrzeć do kresu Chaosu (199)
Pestka miłości (208)
Motyl (210)
Przeznaczenie (229)
Requiem dla morza (239)
Gavrille (242)
Sui Generis Umbra (244)
Ekscentryk (247)
Książę (248)
Złotawa rybka (259)
1915 (263)
Taka historia (269)
Zbiorowa Aberracja Jaźni (274)
Chikachev (275)


TAKIE SOBIE:
R-i-p (9)
Alkohol, prochy i ja (11)
Avara (33)
Pisze sercem (44)
Klolicek (49)
Dyta 157 (54)
Laura Grocer (72)
Viola Lourdaud (73)
van Kensinghton (84)
Ren life (89)
Mina's life (90)
Wyjątkowy Dar (91)
Eresse (101)
Oblicze Przyjaźni (115)
Uwierzyć w Siebie (121)
Zbrodnia i kara (126)
Klolicek (149)
Liebe und Qual (152)
Doireann (159)
Dotykiem (165)
Smoczątko (168)
Zakątek dobrej nadziei (173)
History of love (181)
Tokio Hotel opo (182)
Die hoffnung (195)
Jeyka (198)
Aka na sukces (218)
Tożsamość Wroga (220)
So different worlds (225)
Etyka zawodowa (243)
Naznaczony (256)
Kleptomanka nadziei (261)
Blue Origins (264)
Niezapominajka Lily |2| (265)
Na własnych skrzydłach (268)
Thirst (273)


KIEPSKIE:
Falconwomen (3)
Even in death (5)
Tokio Hotel und ich (6)
Przygody elfki (7)
PJP (18)
Moja historia (21)
To tylko mój świat (26)
TH i Maria - story (37)
Kse-nia (43)
My city - my story (45)
Kaligaris (46)
Opowieści z Hogwartu (47)
Paulineczka33 (66)
Syriusz i Severus (82)
Malaria i jej schizy (86)
Pirackie życie (97)
Being Sarcastic (102)
Lotiel (116)
In the winter (124)
Tajemnice Or Ile (129)
Jak pozbyć się Jamesa Pottera (134)
Looking for father (141)
Statek Marzeń (143)
Blue X-men Evolution (150)
Agent's life (153)
Cognosce te ipsum (162)
The oldest story (164)
Lily's adventures (167)
Quo vadis baby (178)
Pirackie opowieści Pauliny (186)
Huncwotki w Hogwarcie |2| (200)
Hogwarckie love story (201)
Tatia Story (206)
Rude Uczucia (211)
Granice Postrzegalności (212)
Potter in Hogwart (216)
Wróciłam (219)
Opowiadania Mroophki (223)
Moret (236)
The cruel circus (237)
Dreams of my love (245)
Misiam (246)
Bitte (249)
Taisetu na Hito (252)
Tańcząca w deszczu (254)
Zasmarkany Werter (266)
Panna Marple (276)


DLA ODWAŻNYCH:
To już czas (10)
Diary by Hermiona Granger (27)
Harry i Hermiona (29)
Rebel girls (51)
Gryphon rider (60)
Jetzt Rette Mich (74)
Snape world (76)
Punky TH (85)
The Pink Panther (88)
Kaktus (96)
Córka Anioła (99)
Opowiadania Eileen (111)
Francuski pocałunek (142)
Evans Snape Potter (148)
Dead Me (175)
The system after tomorrow (176)
Niezapominajka Lily (177)
Wojna Płci (179)
Hermiona and Draco (184)
Czarna Perła (255)
Fifth Element (271)


TROLL:
Hermione and Draconik (1)
Opo (22)
Tokio Hotel Story - Heart (24)
Emily Smart (34)
Cała ja diary (41)
Cruel world (53)
Niezależne Story (61)
Chinese history (63)
Victoria Snape (69)
Anastory (77)
Niezależny Pamietnik z Hogwartu (81)
Niesłodka idiotka (104)
Unfailing (135)
Saraswathi (144)
Stich im gluck (156)
Manish (166)
Galactik football opo (174)
My Magic Friends (190)
Our story (191)


POMOCY!:
Fasola (30)
Kwiaty we włosach (42)
TH 4 ever Ash (48)
Story Bill Kaulitz (52)
Inna piratka (57)
Bajki JAMP (64)
Nicola (83)
Cass (92)
Idealny Błąd (103)
Bądź Mym Marzeniem (109)
Ironia (125)
Zza ścian (130)
Tom Kaulitz Story (131)
Tom Bill Kaulitz for Ever (133)
Pamiętniczek Lily E. (136)
Wakacje Tokio Hotel (138)
Huncwotki w Hogwarcie (145)
Draco Hermiona Love (146)
We are good guys (169)
Elfi świat (196)
Sims życie (207)
Zakochana złośnica (215)
Kuż (238)
Opka o Cindy (240)
Dziecko mafii (262)




ARCHIWUM:

Od lutego 2006 do grudnia 2008 działaliśmy na mylogu.

2008
grudzień
(archiwum ocen z myloga)

2009
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień

2010
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień




POLECAMY:

In My Opinion
Forum dla oceniających
Spis ocenialni
"Zło konieczne"








Lay



Ocena nr 243 - Huma Bezimienny ocenia "Etyka zawodowa" >> 24.04.09 o 21:27

Etyka zawodowa

Troszkę to trwało, ale w końcu się udało. Nowa ocenka. Niestety ostatnimi czasy ilość dostępnego wolnego czasu na czytanie drastycznie u mnie spadła, stąd długi czas oczekiwania na ocenę. Mam nadzieję, że się to wkrótce zmieni i kolejne opowiadanie doczeka się zasłużonego kubła zimnej wody (ewentualnie peanów pochwalnych) w krótszym terminie.

Pierwsze wrażenie
Oj złe. Ale nie miało ono nic wspólnego z samą treścią opowiadania, ani wyglądem bloga. Raczej z brakiem wyglądu. Pod IE blog jest niewidzialny. Więcej o tym poniżej, ale już na starcie nie zostałem zachęcony.

Wygląd
Jak wspomniałem wcześniej blog niestety nie działa pod IE. I nie mam tu na myśli poprzestawianych czcionek, czy koślawego szablonu. Strona została dostosowana do FF, o czym autorka szablonu pisze w przypisie zamieszczonym pod każdą notką. Niestety dostosowanie w tym przypadku oznacza „mam w nosie użytkowników IE, skoro są idiotami, którzy nie potrafią wybrać _lepszej_ przeglądarki, więc jak im nie działa to ich problem”. Szablon pod IE nie pozwala na wyświetlanie żadnych notek, więc opowiadanie jest praktycznie niemożliwe do przeglądania. Z mojej strony gigantyczny minus. Odcięcie od treści bloga prawie połowy użytkowników sieci w Polsce to dość radykalny krok, ale cierpi na tym tylko opowiadanie. Ja tam mam obie przeglądarki, więc sobie poradziłem.
A co do samego wyglądu. Całość utrzymana w mrocznym klimacie czerni i brązów, co dobrze współgra z treścią opowiadania. Na górze motto przewodnie (tak oklepany cytat z Nietschego, że zaczyna już drażnić), poniżej na całkiem sporej powierzchni szablonu (co cieszy) tekst notek. Po bokach skromne, ale wystarczające menu. Z informacji dodatkowych możemy obejrzeć sobie rysunki poszczególnych bohaterów i mapkę mieściny, gdzie toczy się akcja. O jakości grafik nie będę się wypowiadał, bo nie należy to do mojej oceny, ale podejrzewam, że mogły wyjść spod ręki autorki opowiadania, co cieszy, gdyż standardowo autorzy idą na łatwiznę i zrzynają w tym celu zdjęcia na przykład gwiazd filmowych. Czcionka jest wyraźna i czytelna, a kolorystyka umożliwia bezproblemowe czytania tekstu wprost na stronie (nie męczy oczu).

Fabuła
Jest rok 1885. A świat nie jest dokładnie taki jaki poznaliśmy z książek do historii. Znana z opowieści i historyjek nekromancja jest tu jak najbardziej prawdziwą mocą. Obdarzone tymi umiejętnościami osoby potrafią bezpośrednio ingerować w materię organiczną na poziomie komórkowym przez sam dotyk. W drobnej mieścinie, o jakże gościnnej nazwie Nothing Charm, dochodzi do bestialskiego mordu. Podejrzenia pada na tajemniczą Bestię, ze względu na zmasakrowane zwłoki, które po sobie zostawiła. Na miejsce przybywa coraz więcej tajemniczych osób, nekromantów, próbujących rozwiązać zagadkę morderstwa uciekając się do dość zróżnicowanych technik. W miejscowości pojawia się także dwóch przedstawicieli prawa i sprawiedliwości (nie mylić z ugrupowaniem politycznym) w formie policjantów, z tym samym celem - rozwiązać zagadkę tajemniczego morderstwa. Wokół tych właśnie wydarzeń krąży cała akcja, a fabuła wprowadza czytelnika w arkana tajemnej sztuki jaką jest nekromancja: w jej historię, możliwości ingerencji komórkowej i tym podobne. I o ile ten powierzchowny zarys może zdecydowanie ciekawić i zachęcać do sięgnięcia po tą lekturę, o tyle wchodząc w detale wykonania planu, okazuje się, że całość jest po prostu nudna. Może to wrażenie wynika z faktu, że opowiadanie nie jest jeszcze na wysokim stopniu zaawansowania, jednak ma już przeszło sześćdziesiąt stron, a to jednak zobowiązuje. Przyznam, że początkowe zainteresowanie bardzo szybko przerodziło się u mnie w niechęć do kontynuowania lektury. Tam się po prostu nic nie dzieje. Bohaterowie przemieszczają się, rozmawiają, jedzą, piją i zabawiają się z przygodnie spotkanymi dziewuszkami, jednak nic z tego nie wynika. Cała akcja kręci się jakby na siłę, są wątki główne, pojawiają się poboczne, mamy retrospekcje i cytaty z książki o nekromancji, ale żaden z tych elementów nie ma jakiegoś specjalnego wpływu na całokształt. Mogę jedynie liczyć, że autorka ma całość fabuły przemyślaną i dąży w jakimś konkretnym kierunku.

Postacie
Lachesis Purgatory - znana również jako Lady of Moth. Pracodawczyni Hermesa. Wyniosła, zimna, wyrachowana i potężna nekromantka. Piękna, siwowłosa kobieta chlubiąca się swoim wysokim urodzeniem, choć znaczna część odziedziczonego majątku już dawno jest przeszłością. Mieszka tylko ze służbą i Hermesem w rodzinnym dworze na granicy Anglii i Szkocji. Jest znana w wyższych kręgach ze sporego zapotrzebowania na nowych kochanków.

Arachne Weave - prawdopodobnie najpotężniejsza żyjąca nekromantka. Jak określiła to Lachesis, nie posiada własnej formy. W opowiadaniu poznajemy ją jako dwunastoletnią dziewczynkę o postawie i zachowaniu co najmniej stuletniej kobiety. Wraz ze swoją świtą przybywa do Nothing Charm w celu rozstrzygnięcia problemu Bestii – czyli pochwycenia jej, przebadania i wykorzystania jej genów do własnych dość mrocznym praktyk. Jest twórcą mutanta Psyche.

Hermes - służący, kochanek i chłopiec na posyłki Lady Purgatory. Ciamajdowaty przystojniaczek o wyglądzie kilkunastoletniego chłopca, posiadający dar nekromancji, szkolący się pod okiem Lachesis. Wraz z nią jedzie na wyprawę do Nothing Charm na zaproszenie Arachne. Dobrze urodzony, ale upadły szlachcic, głównie przez swoje zamiłowanie do dobrej zabawy i hazardu.

Sylwester Jaworsky i Blaze Rustic - dwójka detektywów wysłana do Nothing Charm w celu zbadania tajemnicy bestialskiego morderstwa. Pierwszy to gliniarz z urodzenia, wieloletni detektyw, który już niejedno widział i ciągle liczy na awans i przeniesienie do lepszej jednostki. Dziwne, gdyż jego pojawienie się w Nothing Charm może raczej wskazywać na degradację niźli awans. Drugi to młody policjant utrzymujący swoje stanowisko jedynie dzięki wstawiennictwu bogatej rodziny. Nie traktuje całej sprawy poważnie, woli zabawiać się z córką karczmarza, niż poszukiwać śladów zbrodni. Obaj są w bezustannym konflikcie. Sylwester stara się działać w kierunku rozwiązania sprawy i drażni go podejście Blaza. A tego z kolei denerwuje, że starszy detektyw nie pozwala mu prowadzić śledztwa tak jak jemu się podoba.

Psyche Diablerie i Bacchus Dotard - ochroniarze i najbliższa służba Arachne. Pierwsze to kobieta-mutant, stworzona przez nekromantkę na swoje usługi, dysponuje niesamowitą siłą, jest szybka i wytrzymała, do tego widzi w ciemności. Na twarzy nosi płócienną maskę zasłaniającą wszystko poza oczami. Od pierwszego spotkania ma zatarg z Hermesem, którego, nie bez przyczyny, traktuje jak robala. Bacchus jest znacznie spokojniejszy, właściwie prawie go nie widać. Nie odzywa się, a jedynie wykonuje rozkazy.

Thanatos Scholar - nekromanta, lekarz, członek wyprawy zorganizowanej przez Arachne. Kierują nim jednak inne pobudki. Pragnie ocalić Bestię i nie dopuścić do przejęcia jej genów przez Arachne. Na razie nie wiemy, co nim powoduje w tym właśnie kierunku. W kwestii wyglądu należy wspomnieć o jego nienaturalnie dużym wzroście.

Ether Omniscient - przystojniaczek, uczeń Thanatosa. Dostaje zadanie wytropienia bestii oraz śledzenia dwójki detektywów i stara się jakoś sprostać obu tym zadaniom jednocześnie. Pochodzi z niskich warstw społecznych, co wychodzi najczęściej podczas rozmów z opiekunem, gdy zaczyna mówić w sposób prymitywny, co nie przystaje do nauk jakie otrzymał od Thanatosa, za co ten nie omieszka go łajać.

Ogólnie rzecz przyjmując postacie są dość wyraziste i pełne emocji (lub absolutnie ich pozbawione), więc możemy mówić o dobrym nakreśleniu ich charakterów. Nie mogę mieć tu zastrzeżeń. Nie ukrywam jednak, że śmieszą mnie ich imiona i nazwiska, ale to zapewne przez skojarzenia z innym dziełem. Choć przyjęłaś ciekawą metodę ich przydzielania.
W opowiadaniu pojawiają się oczywiście i inne postaci drugo/trzecioplanowe, ale ich znaczenie dla fabuły nie jest specjalnie istotne. Przynajmniej na obecnym etapie opowiadania.

Świat przestawiony
Akcja toczy się w znacznej części w miejscowości Nothing Charm, gdzieś w okolicach Birmingham w Wielkiej Brytanii w XIX w. Na ilość i jakość opisów świata nie można narzekać. Ich dostosowanie do epoki i miejsca jest również poprawne. Wszystkie miejsca odwiedzane przez bohaterów są obrazowo przedstawione, a autorka sięgnęła nawet do określania stylów architektonicznych charakteryzujących poszczególne budowle, czy technik zdobniczych zastosowanych na umieszczonych w pomieszczeniu meblach. Czasami niestety przesadziła i powstały na przykład takie zdania jak te przedstawione poniżej, gdzie w ten sposób rozbudowany opis wydaje się raczej śmieszny. Szczegółowość opisów jest dobra, ale przesada już nie.

* Elegancji temu miejscu dodawały drogocenne ozdoby — figurki wykonane ze szlachetnych metali, a nawet elementy chryzelefantyny oraz markieterii. - fajnie, że starasz się rozszerzać swój zasób słownictwa (chyba, że jesteś architektem wnętrz z wykształcenia), ale wprowadzanie takiego nazewnictwa jedynie drażni w tekście. Ciekaw jestem jaki odsetek czytelników będzie wiedział z tego zdania (bez sięgania do słownika), że chryzelefantyna i markieteria to techniki zdobnicze wykorzystujące między innymi złoto i kość słoniową, stosowane głównie w meblarstwie i drobnych przedmiotach ozdobnych.

* Sam dwór zaś był całkiem zgrabnym połączeniem antyku oraz baroku. Miał percepcję horyzontalną, chyba w ogóle nie posiadał piętra! - antyk i barok to epoki charakteryzujące się specyficznymi stylami w architekturze. Więc w zdaniu winno się to słowo „styl” pojawić. I co to znaczy, że „chyba […] nie posiadał piętra”. Jak można piętra nie zauważyć? O „percepcji horyzontalnej” nawet nie wspominam.

Zgodność z kanonem
Opowiadanie autorskie. Nie dotyczy.

Sposób prowadzenia narracji
Trzecioosobowy, z punktu widzenia różnych osób, co czasami kłóci się z pojawiającym się znikąd narratorem wszystkowiedzącym. Ale ponadto bez zastrzeżeń.

Styl
Ogólnie całkiem dobrze. Tekst budowany jest z poprawnych zdań, zarówno prostych, jak i wielokrotnie złożonych. Masz duży zasób słownictwa i dobrze nim operujesz. Nie ustrzegłaś się jednak wielu zgrzytów, które psują bardzo dobry obraz całości.

* — Wejdź, wejdź, Hermesie – rozległ się nader piskliwy, przyprószony pogardą i znudzeniem głos, który z wielkim niepowodzeniem próbowano maskować wyrafinowanym oraz delikatnym akcentem, czasem nienaturalnie spokojnym tonem. - tak się rozpędziłaś w opisie tonu głosu, że na końcu właściwie nie wiadomo, o co chodzi.

* Na półeczce stojącej pod ścianą stały dwie biskwitowe rzeźby o tematyce mitologicznej, a obok beżowej kanapy w stylu Ludwika XVI były dwa wiklinowe, dwupoziomowe żardiniery, w których ładnie prezentowały się kwiaty lawendy — zmieniano je obowiązkowo codziennie, jak i w sypialni pani tego domu. - opisujesz elementy wystroju wnętrza (stosując przy okazji terminologię wymagającą słownika), aż tu nagle, jak diabeł z pudełka, wyskakuje fragment „jak i w sypialni pani tego domu”. Ani ładu, ani składu. A wystarczyło by to, co jest po „myślniku” napisać jako nowe zdanie, w tym stylu: Na wyraźne polecenie pani domu kwiaty codziennie zmieniano we wszystkich pokojach.

* Gdy usłyszał stłumione przez rację materialności ściany zaproszenie, wszedł ostrożnie do środka — taca z alkoholem, dzbankiem wody i czterema naczyniami sprawiała sporo kłopotu, kołysząc się niebezpiecznie w jego ramionach. - co tu dużo pisać, dziwaczne to sformułowanie. Wystarczyło by „stłumione przez ścianę zaproszenie”. Wiadomo, że jest materialna (no chyba, że w tym świecie może nie być). A przy okazji tacę nosi się w rękach nie w ramionach. W ramionach można trzymać kochankę, nie tacę.

* Pot obficie spływał po jego wysokim czole i wpływał przez kołnierz białej koszuli, zimne strużki wędrowały po zgrzanym karku… - „spływał za kołnierzyk białej koszuli” brzmiało by znacznie lepiej. Jeżeli spływa „przez kołnierzyk” to właściwie nie wiadomo, dokąd płynie.

* Drażniło go to, że nie potrafił odróżnić danych słów — był ciekaw, co mówią o nieboszczyku. - „nie potrafił odróżnić poszczególnych słów”.

* […] błyszczący żyrandol dyndający niebezpiecznie tuż nad głową oraz obite siedzenia szorstkim materiałem - „oraz siedzenia obite szorstkim materiałem”.

* Hermes nieostrożnie wzniósł źrenice ku sufitowi, na szczęście Lachesis nie zauważyła tego ironicznego odruchu. - co to znaczy „nieostrożnie wzniósł źrenice”? Jak w ogóle można wznieść źrenice same z siebie? No i co nieostrożnego jest w tym geście?

* Zarejestrowano ostatnich nekromantów w dokumentach władz oskarżających o herezje i posiadanie mocy nadprzyrodzonych. - ile razy bym tego zdania nie czytał, nadal nie wiem o co chodzi.

* Całkowicie opuszczony rynek, który ostatnimi siłami oświetlała samotna latarnia pomarańczowym blaskiem, jeszcze ani razu nie gościł więcej niż dwóch handlarzy wystawiających nieciekawe towary w grobowej atmosferze zakupów z obowiązku - po pierwsze przesadzone to zdanie. Dlaczego starasz się czasami upchać tak dużo informacji w jednym zdaniu? Tu aż prosi się o rozbicie tego na dwa, albo nawet trzy odrębne zdania. No i jeszcze szyk początku wypadało by zmienić: „który ostatnimi siłami oświetlała pomarańczowym blaskiem samotna latarnia”.

* Ciemne barwy tapet na ścianach i drewniane podłogi rodziny średnio zamożnego mieszczaństwa zawsze były obce - kolejne zdanie, które pomimo wielokrotnego czytania nie zdradza swojej tajemnicy. W prostych słowach: masło maślane.

Poprawność językową
Muszę przyznać, że to jedno z nielicznych opowiadań jakie przyszło mi czytać, czy oceniać, które miałyby tak dobrą stronę techniczną. Literówki, czy błędy interpunkcyjne, o ortograficznych nie wspominając, stanowiły bardzo rzadki widok. Nie ma jednak róży bez kolców, więc kilka kłujących przykładów poniżej.

* Pociąg nadal sunął po szynach, a za oknem nadal rozpościerały się dzikie krajobrazy podświetlane zorzą księżyca. - powtórzenie „nadal”. Możliwe, że wprowadzone celowo, w celu podkreślenia niezmienności krajobrazu, ale można to było zrobić ładniej.

* A ów kaprysy nie mogą czekać, jeśli chcę utrzymać się na szczycie... - słowo „kaprysy” to liczba mnoga, a dla takowej odpowiednim jest określenie „owe”, nie „ów” właściwy dla liczby pojedynczej.

Interpunkcja

Kilka brakujących przecinków, parę podwójnych spacji i coś, co drażniło mnie najbardziej – zastosowanie w tekście myślników o wręcz gigantycznej długości. Nie wiem czy tak to sformatował system blogowy podczas wklejania notek, czy już w tekście roboczym takowe zastosowano, wydaje mi się jednak, że nie są to właściwe znaki do zastąpienia standardowej pauzy (–). Autorka stosuje bowiem taki znak (—). Tak serio to nawet nie wiem jak go w Wordzie zrobić bez stosowania symboli specjalnych.

* udało mu się to wszystko ustalić, pomimo tego że to tylko dwie litery. - przecinek przed „że”.

* Jeden z nich utrzymywał jakoby Lachesis była szaloną wiedźmą i na jego własnych oczach wskrzesiła ćmę. - przecinek przed „jakoby”.

* Stare, hebanowe łoże zasłonięte szkarłatnym baldachimem wyszywanym w jasne różyczki stało na honorowym miejscu, na podwyższeniu. - fragment „zasłonięte szkarłatnym […] różyczki” jest zdaniem wtrąconym, więc winno być oddzielone od reszty przecinkami.

* W środku nie było nikogo oprócz karczmarza, który opiekował się interesem pod nieobecność właściciela, drzemiącego na kozetce i burego psa ogrzewającego się przy dopalającym się kominku. - fragment „drzemiącego na kozetce” jest wtrąceniem, więc przed „i burego psa” powinien się znaleźć przecinek.

* Bacchus Dotard, rok urodzenia 04. 12. 1860... - w zapisie daty nie stosujemy spacji przed każdą liczbą. Tak więc poprawny zapis tej konkretnej daty wyglądałby tak: 04.12.1860.

Literówki:

Pojedyncze przypadki, więc wskazuję jedynie w celach informacyjnych.

* Uderzenie było śreniopoważne - średnio poważne.

* Nothing Charm, jak każda szanująca się osada, posiada swą własną legendę, która nijako tłumaczy skąd ta niezbyt zachęcająca nazwa dla miasteczka, dziś już tylko wioski, się wzięła. - niejako.

* Tak, spróbowały tylko wspomnieć o tej hipotezie Thanatosowi... - spróbowałby.

* Jaowrsky oparł ręce o blat i schował w nich twarz. - Jaworsky.

Błędy ortograficzne:

Jak widać poniżej praktycznie nieistniejące. Ale obowiązek oceniającego nakazuje mi go wskazać.

* — Nie jestem upoważniony do przekazywania takich wieści — rzekł lodowato, oswobadzając się z uścisku Jaworskyego. - nazwiska obcego pochodzenia kończące się na –y oddzielamy w dopełniaczu od przyrostka „ego” apostrofem: Jaworsky’ego.

Błędy logiczne i merytoryczne
O ile do strony technicznej opowiadania nie mogłem mieć specjalnych zastrzeżeń, o tyle do jego logiczności będę się mocno czepiał. Niestety wielokrotnie w tekście spotkałem się z informacjami wzajemnie sprzecznymi, lub nielogicznymi. Dla osoby pobieżnie czytającej i nie przykładającej wagi do detali, może nie byłoby to aż takim problemem, ale sam jestem drobiazgowy, szczególnie przy sporządzaniu oceny, i niestety nie mogę nad tym przejść bez zwrócenia uwagi.

* Pieczęć na otwarciu nic mu nie mówiła– nie znał żadnego rodu, który posługiwałby się herbem z kluczem i pasującym do niego zamkiem. - po pierwsze po „mówiła” powinna być spacja. A po drugie jakim sposobem można na jakiejkolwiek pieczęci (czy w ogóle rysunku, grafice) przedstawić pasowanie klucza do zamka?

* Zaniedbane, zarośnięte zieleńce ogrodzone wysoką bramą wykonaną z kutego żelaza nie umniejszały złowrogiego wrażenia tego miejsca, które tak bardzo nie pasowało do swojej właścicielki. - chciałbym widzieć ten zieleniec ogrodzony bramą. Na ogół coś się ogradza ogrodzeniem i ewentualnie wstawia się w nie bramę, ale jak wolisz.

* Pomieszczenie było duszne od zapachu lawendy i gorące od nadmiaru głębokich, ciepłych barw. - określenie „ciepłe barwy” jest dla każdego zrozumiałe, ale żeby te ciepłe barwy mogły powodować, że w pomieszczeniu jest gorąco to nie słyszałem. Ale sporo można by na ogrzewaniu w zimie oszczędzić, gdyby to tak działało.

* Hermes, zmęczony wysilaniem oczu w tych egipskich ciemnościach, na powrót przeniósł wzrok do wnętrza przedziału. I od razu na jego policzkach wykwitł szkarłatny rumieniec — tak było tu gorąco. - oj tu się przyczepię do wszystkiego. Egipskie ciemności oznaczają ciemność absolutną. Ciekawe, gdyż kilka linijek wcześniej piszesz, że świecił księżyc (pomijając błąd techniczny tego sformułowania). Więc skąd nagle te egipskie ciemności zapadły? Druga rzecz to „przeniósł wzrok do wnętrza przedziału”. Ja rozumiem, że wyglądał wcześniej przez okno, ale przenieść mógł raczej spojrzenie niźli wzrok i na przedział, a nie do niego. No i po trzecie. Siedzi w tym przedziale już dłuższy czas. Ciekawe, że rumieniec z panującego gorąca wykwitł mu na policzkach dopiero, gdy przestał wgapiać się w okno.

* 1844 r. — dowiedziałem się od Charlesa Darwina o teorii ewolucji. - rzeczony fragment pochodzi z „cytowanych” w opowiadaniu fragmentów książki o nekromancji. I parę uwag. W roku 1844 Darwin nie miał jeszcze sprecyzowanej teorii doboru naturalnego. Miał jedynie pierwsze przemyślenia po swojej wyprawie do Ameryki Południowej i podzielił się nimi z dwójką swoich bliskich przyjaciół. Możemy założyć, że rozmawiał także z postacią autora „cytowanej” książki, nie mogło być jednak mowy o precyzyjnej teorii, a już na pewno nie o teorii ewolucji. A to z prostej przyczyny, gdyż Darwin nie pisał o ewolucji, ale o doborze naturalnym. Termin „ewolucja” wszedł do użycia dopiero po śmierci Darwina. I kolejna rzecz już znacznie poważniejsza. Autor książki pisze, że rozmawiał z Darwinem w roku 1844. Zgodnie z notką na początku opowiadania, tenże autor urodził się w roku 1837. Należy więc wnioskować, że dyskutując z Darwinem o ewolucji miał 7 lat. O ile zdarzają się nad wiek rozwinięte dzieci, śmiem wątpić w realność tego zapisu.

* — A tak — odparła niby obojętnym tonem, głaszcząc opuszkiem palca szyjkę kieliszka, do którego nalała wcześniej czerwonego wina. - nie wiem z jakich ty kieliszków korzystasz, ale moje nie mają szyjki, ale nóżkę. A to po czym na ogół (typowy kobiecy gest z kieliszkiem w ręku) wodzi się opuszkiem palca to brzeg kieliszka.

* Niedługo potem musieli przyjechać do miasteczka, w którym nie było żadnej policji mogącej zająć się sprawą tajemniczych morderstw, a w zasadzie to jednego morderstwa. a kilka linijek niżej: I oczywiście ginęły im z kostnicy ciała rozszarpanych mężczyzn! - odnoszę wrażenie, że sama autorka nie wie ile właściwie tych morderstw było. Najpierw pisze w liczbie mnogiej, nagle jest tylko jedno, a z kostnicy giną „ciała”. Należy wspomnieć, że poza tym fragmentem wszędzie występuje tylko jeden trup.

* Zajechali na miejsce po pół godzinie jazdy po wybojach, kałużach, a nawet i głębokich rowach. - chciałbym widzieć ten powóz przejeżdżający po „głębokich rowach”. To jakaś wersja 4x4 chyba.

* Po co się pojawiła? Czego tutaj szuka? No, w końcu w dziwnym celu przejęła ten stary dwór...? - rozmyślania jednego z detektywów. Zastanawia jednak skąd u niego przeświadczenie, że Arachne przejęła dwór w dziwnym celu? Nie był tam wcześniej, nie zna kobiety, takie stwierdzenie jest zupełnie nie na miejscu.

* Tak wielka podobno była to rzeź — posoka kapała z liści buków oddalonych parenaście cali od miejsca zbrodni. - a to dopiero. Wielka rzeź, posoka kapała z liści, i to aż jakieś pół metra od miejsca rzezi. Faktycznie niesamowita odległość. Tak dla wyjaśnienia, 1 cal to 2,54 centymetra.

* Mężczyzna przybył do Nothing Charm dopiero przedwczoraj, aby śledzić detektywów zajmujących się sprawą Bestii, więc nie mógł widzieć tego na żywo. - powstało tu chyba jakieś zawirowanie czasoprzestrzenne. Wcześniej piszesz, że Ether śledził detektywów od chwili ich przybycia do Nothing Charm. A tutaj piszesz, że on sam przybył do miasteczka przedwczoraj (czyli dwa dni wcześniej). Pragnę jednak zauważyć, że detektywi przybyli tam pięć dni wcześniej. Jakim więc sposobem mógł ich śledzić od momentu ich przybycia?

* Przecież nic się nie stanie, jeśli sprawa jakiegoś zwierzaka, który nie daje znaków życia od dwudziestu dni, nie zostanie rozwiązana, prawda? - kolejne zawirowanie czasoprzestrzenne. Skąd się nagle wzięło te dwadzieścia dni? Wcześniej podajesz, że detektywi przybyli do miasteczka pięć dni temu i dziesięć dni po ataku Bestii. Więc jakiej matematyki by nie używać wychodzi mi piętnaście dni od ataku do chwili, w której toczy się akcja. Więc jak Bestia może nie dawać znaku życia od dwudziestu dni?

* Niestety wywiązała się z tego bijatyka, która zakończyła się śmiercią Cody’ego Urga oraz masakrą całej mieściny. Prawie nikt nie przeżył. Seth zaszył się w swym pięknym dworze i z rozpaczy popełnił samobójstwo. Może to Matka Boska mu kazała, po tym co wyrządził temu poczciwemu miejscu?
Po tym wydarzeniu mieszkańcy przekształcili nazwę na Nothing Charm i sami stali się nieprzyjaźni i ponurzy.
- ciekawe przedstawienie zdarzeń. Najpierw dochodzi do masakry, z której prawie żaden mieszkaniec obecnego Nothing Charm nie uchodzi z życiem. A już chwilę potem mieszkańcy miejscowości zmieniają mu nazwę. Jacy mieszkańcy, ja się pytam. Przecież wszyscy zginęli.

* Mięso dało się zjeść, choć było odrobinę twarde, lecz po pierwszym łyku gorzały odstawił ją jak najdalej od siebie. - cudowne przemienienie. Jeszcze dwie linijki wcześniej do picia dostał piwo, a tu nagle gorzała. Chyba, że traktujesz te wyrazy jako synonim.

* Stowarzyszenia zachowały tajność przed kościołem i ważniejszymi personami. Już wtedy dogma działała jako organizacja niezawisłych naukowców, podróżujących po świecie dla zdobycia wiedzy praktycznej. - jest taka jedna niepisana zasada tajnych stowarzyszeń. Są tajne – nikt poza członkami o nich nie wie. Więc fajnie, że utrzymały tajność przed kościołem i jakimiś „ważniejszymi personami”, kimkolwiek by one nie były, ale sądząc z dalszego fragmentu, zupełnie jawnie sobie działali na polu podróżowania i zdobywania wiedzy praktycznej.

* Dopiero w roku 1598 rozpoczęto tajemne badania nad tą niezwykłą umiejętnością ingerowania w ludzkie komórki. - dlaczego nagle tylko w ludzkie? Wcześniej było, że nekromancja pozwala ingerować w dowolne komórki żywe (w tym także roślin i zwierząt).

* Po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego wszystkie poszlaki na temat nekromantów utonęły. - skoro wszystkie poszlaki utonęły (pomijam śmieszność samego sformułowania) to jakim sposobem autor „cytowanej” książki był w stanie opisywać dzieje nekromancji w starożytności, przed upadkiem Cesarstwa?

* Nie wiadomo czy byli nekromantami, czy też zainteresowało ich odkryte zjawisko u niektórych ludzi. Nie ustalili nic odkrywczego, być może dlatego nekromantów poczęto uważać za siły zła i skazywać na śmierć. - czy możesz mi wyjaśnić, o co tu chodzi? Czy ci filozofowie byli nekromantami, czy dzięki ich badaniom ich łapano, czy co właściwie, bo pogubiłem się, a każde kolejne czytanie oddala mnie od sensu tego zapisu jeszcze bardziej.

Wulgaryzmy, idiotyzmy, "słowotwórstwo"
Wulgaryzmów nie stwierdzono, poza kilkoma przykładami, które są tam gdzie być powinny i zdecydowanie pasują do treści. Kompletnych idiotyzmów raczej nie ma, choć naruszeń logiki opowieści już całkiem sporo, ale o tym już było we wcześniejszym punkcie. Słowotwórstwa brak.

Podsumowanie
Cóż mi pozostało. Jedynie wystawić ocenę. Bardzo wysoki poziom techniczny opowiadania daje mu dobry start po wysoką ocenę. Pomysł na fabułę, a właściwie pomysł na wprowadzenie nekromancji do naszego świata, ciekawy i ze sporym potencjałem. Niestety na chwilę pisania oceny (i poziom zaawansowania opowiadania) zupełnie niewykorzystany. Jeżeli dalsza treść będzie szła tym samym tropem, pomysł się może zmarnować, a tego szkoda by było. Proponuję poważnie zastanowić się, czy plan opowiadania, jeżeli takowy stworzyłaś, jest właściwy. Niestety bowiem, ale obecny tekst charakteryzuje się jednym czynnikiem, mogącym zniszczyć nawet najlepszy technicznie utwór. Nie wciąga. Przy tym zarzucie nawet poślizgi logiczne nie są specjalnym problemem. Ale to subiektywna ocena, więc może tylko mnie nie wciągnęło. Na razie jest takie sobie.


[Powrót] Komentuj






Huma >> 26.04.09 o 21:24 >> brak www
Chyba będę musiał prosić o pomoc polonistów z tym przecinkiem. U Ciebie jest bowiem "pomimo tego że", a nie samo "pomimo że". W tym drugim przypadku też bym przecinka nie wstawiał, ale w tym pierwszym miałbym wątpliwość. :)

---

Silva >> 26.04.09 o 19:05 >> brak www
http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629776

TADAM!

Ja chyba nigdy nie stracę samozaparcia ^^ Już myślę, co poprawić, z czego zrezygnować, a co wprowadzić. I mam... niech będzie maturowe postanowienie, że przyjrzę się tekstowi z punktu widzenia czytelnika i postaram się usunąć nieścisłości.

To ja życzę samych Wybitnych :-)

---

Huma >> 26.04.09 o 18:46 >> brak www
Mogłabyś podać, jeśli to nie kłopot, konkretne zasady odnośnie tych przecinków, lub link do takowych. Jesteś pierwszą, która zauważyła, że jednak nie jestem alfą i omegą w interpunkcji (oj ja biedny, już nikt moich ocen nie będzie chciał), a chętnie bym się czegoś nauczył przy okazji.

Pozdrawiam

P.S. Proszę nie tracić zapału po takiej ocenie. Z opowiadania można jeszcze sporo wycisnąć. Wszystko jednak zależy od samozaparcia (nie mylić z zatwardzeniem) autora. Życzę wena. :)

---

Silva >> 26.04.09 o 18:03 >> brak www
Uwagę o szablonie nie omieszkam przekazać jego autorce... razem z kopem w tyłek, żeby coś z tym zrobiła ^^ Już się nie mogę doczekać...

Ja w ogóle jestem trochę załamana oceną, bo chyba najbardziej bałam się "takie sobie" albo "średnie", bo to znaczy, że koło "Etyki..." przechodzi się ze wzruszeniem ramion. No ale już trudno. Może po prostu za wcześnie zgłosiłam ją do oceny, a i różne wątki mogłam poprowadzić inaczej (z zaginięcia ciała można było coś wycisnąć, tak sądzę).

No tak, cal to 2,54 cm... a stopa to te chyba trzydzieści. Przepraszam, moje roztargnienie najwidoczniej nie zna granic. Jeszcze do dziś byłam przekonana, że jest odwrotnie. Ale kompromitacja.

Z tymi prawie wszystkimi żartowałam ;-) Na swoje usprawiedliwienie miałam ten nieszczęsny ustrój, do którego nie doszłam, ale samo stwierdzenie rzeczywiście wyszło nie tak, jak chciałam.

I sprawdziłam przecinek przed "że" i po "pomimo" - dowiedziałam się, że nie powinien tam stać.

Na zakończenie dodam, że możesz być pewien, że przekopiuję sobie tę ocenę na dysk i będę do niej zaglądać. Dała mi dużo do myślenia (kolejna noc nieprzespana :-D).

Pozdrawiam raz drugi,
Silva

---

Huma >> 26.04.09 o 15:31 >> brak www
Chyba pierwszy raz miałem przyjemność przeczytać tak wnikliwą analizę mojej oceny i zdecydowanie się z tego cieszę. Widać, ktoś przynajmniej przeczytał moje wypociny. Ale, jak sama stwierdziłaś, dziecka trzeba bronić, tak więc biorę się do dzieła.

Uwaga do szablonu skierowana była do jego autorki. Dokładnie tak też napisałem. I wiem, że nie Ty jesteś jego autorką, więc nie do Ciebie mam pretensje o sposób jego działania. Niestety działa, jak działa (sprawdzałem na kilku komputerach, nigdzie notek pod IE nie widać) i musiałem swoją uwagę przedstawić, gdyż jestem cięty w tym temacie, choć nie należę do Ligi Obrony Internet Explorera.

Niestety nuda w tekście jest najgorszą rzeczą, jaka może się zdarzyć autorowi, niestety on sam często tego nie jest w stanie zauważyć. Autor widzi już w wyobraźni całe opowiadanie, wraz z zakończeniem i może, często nie bezpodstawnie, uważać je za świetny tekst. Czytelnik jednak nie wie, co będzie dalej, a gdy to co jest dotychczas go nie zaciekawi, odstawi takie dzieło na półkę. Szczerze przyznam, że nawet pierwszy tom Władcy Pierścieni, choć czytałem go już kilkakrotnie, zawsze prawie do połowy mnie nudzi. A jak dobra jest całość wszyscy wiemy.

Co do Jaworsky'ego (Jaworskyego) sam już nie wiem. Zawsze miałem zagwozdkę w kwestii pisowni z apostrofem, więc posiłkowałem się regułkami PWN. Sądząc z tego zapisu powinno być z apostrofem. Choć w tym przypadku mamy do czynienia z angielską formą nazwiska polskiego pochodzenia, więc właściwie można się sprzeczać, jak jest poprawnie.

Jaworski ma umysł dość ograniczony i dla niego dziwni ludzie + mała wioska + zakup dworu-zabytku + tajemnicza bestia = podejrzane. Warto dodać, że Jaworski nie wierzy we włochate potworzysko, a dla niego zrobił to albo wilk, albo człowiek.
Wszystko fajnie, ale to nie sugeruje w żadnym stopniu, że samo nabycie dworu dokonane zostało w jakimkolwiek dziwnym celu. Może szukała domku letniskowego i spodobała jej się okolica? Mógł stwierdzić coś w stylu: "Cała ta sprawa jest podejrzana" lub wprost "W tej sprawie coś śmierdzi". Jednocześnie dałby Rusticowi doskonałą okazję do durnego komentarza.

Też się nie zgadzam :-) Bestia ciągnęła ciało za sobą parenaście cali, aż się znudziła. Ale z drugiej strony skąd mogłeś o tym wiedzieć, prawda?... Tutaj akurat mam pretensje tylko do siebie.
I ponownie powtarzasz błąd, który Ci wykazałem. Parenaście cali to BARDZO niewielka odległość. Wyobraź sobie wielką bestię rozrywającą człowieka na kawałeczki. Czy sądzisz, że promień w jakim będą rzeczone kawałeczki rozrzucone wyniesie zaledwie 40-50 centymetrów? Śmiem wątpić. Tym bardziej jeśli Bestia ciało ciągnęła za sobą. Pół metra to bardzo niedaleko. Właściwie to mniej niż trzecia część długość standardowego człowieka. Gdybyś napisała, że posoka była kilka-kilkanaście metrów od miejsca zabójstwa, to już brzmiało by sensownie.

Jacy wszyscy? Prawie wszyscy, a to różnica. Poza tym to logiczne, tylko jeszcze nie pojawił się właściciel i nie zdążyłam wytłumaczyć… hm, "ustroju" Nothing Charm, więc Twe uwagi są na miejscu.
No dobrze nie wszyscy. Ale z "prawie wszyscy" można wnosić, że z (strzelam) trzech setek mieszkańców zachowało się, na przykład, siedmiu. Tyle osób nie pozostaje w zniszczonej mieścinie, ale przenosi się do okolicznych wsi, a miasteczko staje się wymarłe. Ale jeżeli jest jakieś wytłumaczenie, to ja chętnie poczekam, aż pojawi się w tekście.

Szczerze to nie rozumiem, jeszcze raz przeczytałam kontekst tego zdania i nigdzie nie wspomniałam, że po 1598 badano tylko ludzkie komórki. Dopiero po 1598 do badań włączono ludzkie zwłoki. Do tej pory ze względów moralnych i przez inne pierdoły nie zajmowano się ludzkimi komórkami.
Ale wcześniej nie podano, że ktoś zajmował się badaniami nad komórkami roślin i zwierząt. Musisz czytać zdania tak, jakbyś nie była ich autorką. Tak jak przeczyta je osoba nie znająca całości kontekstu opowiadania. Dla mnie to zdanie wskazuje, że po 1598 r. rozpoczęto badania nad umiejętnością ingerowania w ludzkie komórki, i nic ponadto. Nie ma mowy o tym, że wcześniej tego nie robiono z przyczyn moralnych, braku dostępu do ciał itp.

Tyle ode mnie. Raz jeszcze dziękuję, za tak dokładny komentarz i polecam się na przyszłość.

---

Silva >> 24.04.09 o 23:56 >> brak www
A uprzejmie dziękuję za ocenę.

Na początku chciałabym sprostować, że nie ja piszę te notki na temat szablonu. To jego autorka wymyśla te przemówienia, ponieważ ja nie znam się na html i potrafię tylko dodać notkę i parę linków. Nie uważam użytkowników IE za idiotów – żeby było jasne. Ponoć szablon wykonany jest bez błędów, co pokazał jakiś program, a IE po prostu nie czyta zawartych w nim znaków. Ale ostatnio przeglądałam Internet przeglądarką Explorer i działało (co prawda nie tak, jakbym chciała, ale tekst widać było).
No i nie będę ukrywać, że IE to jednak moja zmora ;-)

Jesteś pierwszym oceniającym, który potwierdził moje obawy – tekst rzeczywiście jest cholernie nudny. W sumie cieszę się, bo już myślałam, że popadam w paranoję, w końcu tyle razy słyszałam pochlebne opinie. Mam zamiar zacząć jeszcze raz, bo szkoda mi tego tekstu, ale na razie nie wiem, co zrobić, żeby dać trochę życia tej historii. Ciągle myślę. W tej wersji zaplanowane jest kilka dodatkowych zagadek, fałszywych świadków, fałszywych podejrzanych i masowy mord na mieszkańcach Nothing Charm, więc chyba nie o to tutaj chodzi.
Nie uważam jednak, że wszystko dzieje się na siłę. Mam niesamowicie zatrważającą cechę do włażenia w szczegóły, a przy pisaniu czegoś takiego jak „Etyka…” po prostu nad sobą nie panuję. Walczę z tym, ale ciągle niezbyt mi wychodzi. Wymyśliłam tylu bohaterów i każdego z nich chciałabym opisać – to jak reagują na swoją „moc”, no i uważam, że motyw detektywów jest całkiem ciekawy, ale to się ujawnia dużo później ;-P
Oczywiście, że całość jest przemyślana! Nie pisałabym czegoś, gdybym nie wiedziała, do czego zmierza. To by było totalne kretyństwo z mojej strony, zważywszy, iż piszę kryminał. Mogę Cię nawet zapewnić, iż mam szczegółowo napisane plany poszczególnych części do mniej więcej dwudziestego. A później ostatnia część i epilog.

Nie jestem architektem i dużo mi do niego brakuje. Interesuję się tym i wydawało mi się bardziej naturalne nazwanie rzeczy po imieniu, niż walenie encyklopedycznymi definicjami.

Sprawdzałam w słowniku i uważam, że dobrze napisałam – powinno być: „Jaworskyego”. Wymawiałam na głos nazwisko, wydaje mi się, że słychać ostatnią głoskę. Albo jestem głucha -_-

Można przedstawić pasowanie klucza do zamka. Zamek w kształcie koła i klucz w kształcie koła.

„Pomieszczenie było duszne od zapachu lawendy i gorące od nadmiaru głębokich, ciepłych barw.”
Powiedziałeś, że niemożliwe jest, żeby barwy powodowały gorąco. Czasem ma się wypieki na twarzy, kiedy przebywa się w pomieszczeniu o dużym natężeniu takich barw. To była więc taka nieśmiała metafora, gwoli ścisłości.


„Hermes, zmęczony wysilaniem oczu w tych egipskich ciemnościach, na powrót przeniósł wzrok do wnętrza przedziału. I od razu na jego policzkach wykwitł szkarłatny rumieniec — tak było tu gorąco.” (…) „No i po trzecie. Siedzi w tym przedziale już dłuższy czas. Ciekawe, że rumieniec z panującego gorąca wykwitł mu na policzkach dopiero, gdy przestał wgapiać się w okno.”
Z poprzednimi uwagami się zgadzam i postaram się poprawić, chociaż te egipskie ciemności były przesadzone celowo, ale już trudno. Szyba jednak była zimna, a on był niej dosyć blisko, skoro chciał „przedrzeć” się przez ciemności. Ze względu na to śmiem twierdzić, że mógł się pojawić rumieniec (no i nie było powiedziane, że wcześniej, przed wyglądaniem przez okno, go nie miał).

Co do Darwina – szczerze przyznam, że nie zwróciłam uwagi na teorię ewolucji i dobór naturalny. Mój błąd… mogłabym powiedzieć, że sam Sinistre tak sformułował tę teorie, ale już nie będę kombinować. Wiedziałam o przyjaciołach, że było ich dwóch i te sprawy. U mnie jest trzech – w końcu licentia poetica, prawda…
Khm… siedem lat to już całkiem rozumny człowiek jest ;-)

„I oczywiście ginęły im z kostnicy ciała rozszarpanych mężczyzn!”
To była bezpośrednia myśl Jaworskiego. Facet po prostu przesadził, ciało było jedno jedyne. Nie masz tak, że w gniewie czasem uogólniasz?

„Po co się pojawiła? Czego tutaj szuka? No, w końcu w dziwnym celu przejęła ten stary dwór...?”
Też się nie zgodzę. Jaworski ma umysł dość ograniczony i dla niego dziwni ludzie + mała wioska + zakup dworu-zabytku + tajemnicza bestia = podejrzane. Warto dodać, że Jaworski nie wierzy we włochate potworzysko, a dla niego zrobił to albo wilk, albo człowiek.

„Tak wielka podobno była to rzeź — posoka kapała z liści buków oddalonych parenaście cali od miejsca zbrodni.”
Też się nie zgadzam :-) Bestia ciągnęła ciało za sobą parenaście cali, aż się znudziła. Ale z drugiej strony skąd mogłeś o tym wiedzieć, prawda?... Tutaj akurat mam pretensje tylko do siebie.

Niestety zawirowań czasoprzestrzennych już nie potrafię wytłumaczyć. Mam dosyć słabą pamięć (starość nie radość) i wszystko zapisałam na osi czasu, ale ją zgubiłam jakiś miesiąc temu. Funkcjonuje nowa, ale nie mogę na niej znaleźć tych dwudziestu dni od morderstwa i przybycia Ethera do Nothing Charm. Najprawdopodobniej to rzeczywiście błąd, ale pamiętam, że na te dwadzieścia dni miałam jakieś wytłumaczenie… Mam tylko nadzieję, że nie jakieś kretyństwo wymyślone po pijaku ;-P

„Niestety wywiązała się z tego bijatyka, która zakończyła się śmiercią Cody’ego Urga oraz masakrą całej mieściny. Prawie nikt nie przeżył. Seth zaszył się w swym pięknym dworze i z rozpaczy popełnił samobójstwo.” „Najpierw dochodzi do masakry, z której prawie żaden mieszkaniec obecnego Nothing Charm nie uchodzi z życiem. A już chwilę potem mieszkańcy miejscowości zmieniają mu nazwę.”
Jacy wszyscy? Prawie wszyscy, a to różnica. Poza tym to logiczne, tylko jeszcze nie pojawił się właściciel i nie zdążyłam wytłumaczyć… hm, „ustroju” Nothing Charm, więc Twe uwagi są na miejscu.

„Stowarzyszenia zachowały tajność przed kościołem i ważniejszymi personami. Już wtedy dogma działała jako organizacja niezawisłych naukowców, podróżujących po świecie dla zdobycia wiedzy praktycznej.”
No wiesz… „Ważniejsze persony” to po prostu arystokracja danych państw i ich władcy. I zdobywanie wiedzy praktycznej nie musi równać się z odkryciem działalności organizacji. A wojny? Dużo umarlaków. Dużo mięsa. Nikt się nie dowie, jeżeli przy sekcji odrobinę się poeksperymentuje… Poza tym wiedza medyczna nadal przecież była na niezbyt wysokim poziomie.

„Dopiero w roku 1598 rozpoczęto tajemne badania nad tą niezwykłą umiejętnością ingerowania w ludzkie komórki.- dlaczego nagle tylko w ludzkie? Wcześniej było, że nekromancja pozwala ingerować w dowolne komórki żywe (w tym także roślin i zwierząt).”
Szczerze to nie rozumiem, jeszcze raz przeczytałam kontekst tego zdania i nigdzie nie wspomniałam, że po 1598 badano tylko ludzkie komórki. Dopiero po 1598 do badań włączono ludzkie zwłoki. Do tej pory ze względów moralnych i przez inne pierdoły nie zajmowano się ludzkimi komórkami.
Jednak przyznaję, że trochę namieszałam w tym akapicie.

„Nie wiadomo czy byli nekromantami, czy też zainteresowało ich odkryte zjawisko u niektórych ludzi. Nie ustalili nic odkrywczego, być może dlatego nekromantów poczęto uważać za siły zła i skazywać na śmierć.”
Mogę wyjaśnić. Sinistre nie wie, czy filozofowie byli nekromantami, czy filozofowie byli normalni i tylko badali nekromantów. To, że nic nie odkryli i dlatego ich skazywano na śmierć miało dać do zrozumienia, że w starożytności pewne kręgi znały już nekromantów. A że nie udało się wytłumaczyć tej zdolności naukowo, to nekromantów skazywano na śmierć (na wszelki wypadek). Odtąd nekromanci się nie ujawniali.

Z pozostałymi błędami się zgadzam i czasem też nie mogłam odgadnąć o co mi chodziło ;-) To do czego się odniosłam również nie uważam za superpoprawne, ale chciałam choć trochę obronić tekst (wiem, tekst ma się bronić sam, ale każda kochająca matka broni swego dziecka jak lwica).
Z matematyki jestem noga i dla mnie mnożenie ułamków to wyższa matematyka, więc pewne zawirowania się pojawiły. No cóż, w „Lalce” Bolesława Prusa nadal nie wiadomo, ile lat miał Rzecki… :-P

Cieszę się, że chociaż bohaterowie… no, ale nie powiedziałeś o nich w zasadzie nic negatywnego. W paru dziełach spotkałam się z takim dziwnym nazewnictwem. Nie wiem, które masz na myśli, więc się nie odniosę. Nekromanci to istoty bardzo próżne, więc to naturalne, że sami nadają sobie imiona i nazwiska odzwierciedlające ich i ich „genialność”. „Property” było żartem Lachesis – Hermes nie dałby sobie tak na nazwisko. A jeśli chodzi o innych bohaterów – nie mogłam się powstrzymać.

Dobra, nie przynudzam więcej. I tak jestem załamana, że wystarczająco zanudziłam Cię moim tekstem :-)

Pozdrawiam i jeszcze raz bardzo dziękuję,
Silva

---