Ocena nr 167 - Nieopisana Mirveka ocenia "Lily's adventures" >> 27.12.08 o 13:20
Lily's Adventures
Pierwsze wrażenie
Onet. Potter i Lilly. Nie spodziewałam się niczego wyjątkowego. Opowiadania o ich wspólnych przygodach dawno mi się przejadły.
Wygląd
Onet. Białe tło, czarny, dobrze widoczny tekst. Napis na górze głosi "wszystko co widzę to cienie mojego przeznaczenia...". Potem grafika przedstawiająca kobietę przed lustrem, zaś pod nimi napis "Historia Lily Evans". Na początku rozdziałów widać „mądre słowa”. Sentencje nijak pasują do treści i sprawiają wrażenie wyrwanych z jakieś książeczki o prawdzie o życiu. Na pierwszy rzut oka – schludnie, na drugi odstraszają wszelkie mądre słowa atakujące zewsząd czytelnika.
Fabuła
Lily i Dorcas chodzą do szkoły. Na początku panna Evans ciągle użera się z Jamesem, a jej pocieszycielką jest Dorcas. James robi żałosne próby zwrócenia na siebie uwagi ukochanej, nie odnoszące większego sukcesu. Sytuacja się zmienia, gdy ten ratuje ją przed wściekłym wilkołakiem. Potem dowiadujemy się, że Voldemort chciałby zobaczyć Lily wśród swoich sług, podobno za jej wielkie talenty. Pomysł wydaje mi się wyjątkowo naciągany.
Parę razy, droga autorko, poszłaś na fabularną łatwiznę. Już w drugim rozdziale Lilly dowiaduje się, że Remus jest wilkołakiem. I jak? Sam jej to mówi, w jednym akapicie streszczając jej historię swego życia. Zaś sama scena wygląda na naciąganą. Scena w której Czarny Pan osobiście próbuje ją przekonać do wstąpienia w szeregi swoich sług przyprawiła mnie o salwy śmiechu.
Postaci
Lily Evans – piękna, rudowłosa i dobra z eliksirów. Poza tym nie wiele jestem w stanie o niej powiedzieć. Twoja Lika jest zupełnie nijaka. W pewnym momencie okazuje się nagle, że Lilly ma zdolność jasnowidzenia. Pozostawię ten pomysł bez komentarza.
Dorcas Meadowes – kompletnie pozbawiona charakterystycznych cech najlepsza przyjaciółka Lily.
Huncwoci – Syriusz – wieczny podrywacz, znający damskie serca jak własna kieszeń. James, żałosny adorator Lilly, chyba pozbawiony poczucia własnej godności. Jednym słowem – nic nowego. James i Syriusz są duszą Hogwartu, bez nich szkoła nie jest taka sama. Gdy leżeli w skrzydle szpitalnym, nawet ślizgonom ich brakowało. Zaś Petera i Remusa jakoś nie widać. Co pewien czas autorka tylko wspomina nieznacznie o ich istnieniu. W ogóle mam wrażenie, ze Huncwoci składają się wyłącznie z Blacka i Pottera.
Świat przedstawiony
Hogwart na piątym roku. Składa się on z dormitorium, błoń, Wielkiej Sali i boiska. Żadne opisy nie przybliżyły mi klimatu tego miejsca, nie poczułam jego magii ani magii otaczającego cały świat czarodziei.
Zgodność z kanonem
Lupin ma na imię "Remus". Z niewiadomych powodów używasz jego nazwiska jak imienia.
Lampki nocne w Hogwarcie? Z tego co pamiętam, do oświetlania używano tam świec.
Duchy po Hogwarcie grasowały niezależnie od pory dnia i nocy.
Zachowanie formy zwierzęcia było jedynym gwarancją tego, że Lupin nie rozszarpie reszty Huncwotów. Nie mogli zmieniać się w ludzi, gdy Remus był przemieniony. Skończyło by się to dla nich tragicznie.
Wśród czarodziei nie panuje mugolska moda. A w samej szkole nosi się obowiązkowo szaty domu!
Wilkołaki u Rowling są agresywne jedynie w stosunku do ludzi. Zaś zwierzęta (przynajmniej te należące do czarodziei) potrafią się ze sobą porozumiewać.
Czarny Pan chce szlamę w swoich szeregach? Wybacz, ale ani trochę nie pasuje mi to do jego polityki.
Sposób prowadzenia narracji
Trzecioosobowy z narratorem wszechwiedzącym.
Narracja tutaj jest wyjątkowo chaotyczna. Widzę w całym opowiadaniu mnóstwo niekonsekwencji. Np. Najpierw na peronie, tuż przed wejściem do Hogwart Express Liliy i Dorcas rozpoznają w czarnym psie Syriusza. Jakiś czas później Lily okazuje ogromne zdziwienie, dowiadując się, że jej znajomy jest animagiem. Podobnych wpadek jest pełno. Jeśli są to próby wprowadzenia retrospekcji, to niestety - wyjątkowo nieudane. Jest to chaotyczne do tego stopnia, że nie mam pojęcia co i kiedy się dzieje. Dodatkową porcję bałaganu wprowadzają tu sceny długości czterech, pięciu wierszy. Jednym słowem: Bajzel!
Styl
Na całe szczęście opowiadanie nie składa się z samych dialogów, lecz prócz opisów wydarzeń nie uświadczyłam innej odskoczni od myślników. Opisy są wyjątkowo sporadyczne, a wszelkie epitety ograniczone do minimum. Samo opowiadanie jest wyjątkowo chaotycznie napisane.
Zauważyłam kilka pozjadanych przecinków, spacji oraz liter. Zaś niektóre przecinki zmieniły się tajemniczo w kropki.
"Musiała natychmiastowo oddalić się z tego miejsca" – Musiała natychmiast oddalić się od tego miejsca.
" Po chwili po trójce dziewcząt nie było ani śladu. Jednak tylko ze strony widzialności." – że przepraszam, co?
" Od siedmiolatka jestem wilkołakiem (…)" – powinno być "od dzieciństwa" albo "od siódmego roku życia". Owszem mówi się "od dziecka" lub "od niemowlaka", ale znaczy to tyle co "odkąd byłem dzieckiem/niemowlakiem".
" Istotnie, moment nie był dobry. Ani miejsce, ani chwila." – moment to chwila i to określenie nie odnosi się do konkretnego miejsca. Lepiej by brzmiało " Istotnie, moment nie był dobry. Miejsce też nie."
Wtrącenia odautorskie w nawiasach wyjątkowo psują odbiór treści.
"-TRZASK! BUUUM! -Przepraszam, panie profesorze..." – powyższy zapis wskazuje, że Potter owe "trzask" i "bum" wykrzyczał. Właściwie nie powinno się używać w tekście ani onomatopej ani capslocka. Lepiej było by napisać coś w stylu "W całej sali rozległ się głośny trzask."
Używanie słów takich jak "czarnowłosy" czy "jasnowłosa" jako zamienniki imion bohaterów to koszmarna maniera i błąd. Nauczmy się zaimków osobowych, a świat będzie piękniejszy. Poza tym słowo "rudowłosa" ,choć takowe istnieje, to zwyczajna tautologia. Prościej mówiąc – masło maślane. Słowo "rudy" oznacza jedynie kolor włosów.
Poprawność językowa
Liczby piszemy słowami nie cyframi.
Jak to Traq wcześniej wspomniała – buźki w tekście to zbrodnia.
"Wciąż drżąc, drobnymi kroczkami przemierzała Salę w asyscie czterech podrapanych i obszarpanych nastoletnich chłopaków." – w asyście
"-O wiele lepiej niż wczoraj. -zadeklarowała Lily, oduszczając sobie walnięcie Pottera." – chyba "odpuszczając"? Podobnych literówek w tekście jest więcej.
Wulgaryzmy, idiotyzmy, „słowotwórstwo”
"Na sąsiednim siedzeniu Cathie, która siedziała w pociągu już pół godziny przed odjazdem do Hogwartu sam na sam z "Najpotężniejszymi zaklęciami XXI wieku" i zajmowała dziewczynom miejsca." – "Najpotężniejsze zaklęcia XXI wieku"? Biorąc pod uwagę czasy w których rozgrywa się akcja, był to chyba podręcznik wróżbiarstwa.
Matka Harrego miała na imię Lilianna, Lilly to skrót. Lil było by skrótem od skrótu.
Marmurowe posadzki w pociągu? Jechali chyba w pierwszej klasie Hogwart Express.
Skoro Remus nie mógł rozmawiać z innymi w swej wilkołaczej formie, to jak animagowie w postaci zwierząt rozmawiali ze sobą?
"Podniosły przeraźliwy ryk, podobny do jelenia na rykowisku" – taaak, głośne "muuuu" jest doprawdy bardzo przerażające.
"Wilkołak poruszył nosem. Wyczuł kogoś nowego. Trzech nowych kogosiów." – że przepraszam, czego?! Nie lepiej było by napisać "troje nowych osób" albo jeśli chcesz być mniej dokładna "trzy nowe istoty" lub "trójkę nowych istot".
Podsumowanie
Pomysł nie jest nowy, w dodatku całkowicie ograny. Fabuła nie jest odkrywcza. Twoje przedstawienie postaci nie wnosi niczego nowego. Styl kuleje, kanon kuleje, błędów też jest sporo. Popraw nieco swoje postacie, zastanów się nad fabułą i pozbądź się z niej rażących niekonsekwencji. Na razie daje "
kiepskie" i czekam na poprawę.
[Powrót] Komentuj