Ocena nr 131 - Mhroczna An-Nah ocenia "Tom Kaulitz Storyyy" >> 26.12.08 o 12:18
Tom Kaulitz Storyyy - z trzema "y" na końcu. Wow. Przepraszam bardzo za tak dużą ilość złośliwości na samym starcie, ale może rzeczywiście zacznijmy wymagać od autorów podawania tytułów?
Pierwsze wrażenie:
Po przekopiowaniu do Worda okazało się, że tekst jest tak czerwony, jakby autorka postanowiła zamanifestować swoje komunistyczne poglądy. Czerwony od podkreśleń oczywiście. Oooo, jak miło, zamiast pierwszego odcinka, wstępu, czy też prologu - opisy bohaterów... Zaczynam je czytać i mam ochotę roześmiać się szyderczo. Jednym słowem, na pierwszy rzut oka opowiadanie sprawia wrażenie niezłego gniotka. Miła odmiana, bo ostatnio dużo dobrych tekstów oceniłam – a w kolejce mam następne, które zapowiadają się ciekawie. Miejmy nadzieję, droga autorko, że ten szyderczy śmiech nie będzie mi towarzyszył podczas całej lektury.
Wygląd:
Szeroka kolumna z tekstem, białe tło, wyraźne, czarne litery, czytelnie. Zdjęcie roznegliżowanej dziewczyny ozdobione napisem „Waiting for you” – czy to jest tytuł opowiadania, czy tytułem opowiadania jest adres bloga? Czy też opowiadanie tytułu nie ma? Nie wiem. Szablon pobrany, jak ma się do treści opowiadanie – nie wiem, bo nie wiem nawet, czy główna bohaterka jest podobna do dziewczyny ze zdjęcia. Poza tym byłoby bez zastrzeżeń, gdyby nie te avatarki, skutecznie psujące estetykę bloga.
Fabuła:
Fabułę właściwie wspaniale streszczają pytania retoryczne zawarte w opisach postaci. Mamy więc Lenę, która została zgwałcona, jej przyjaciółkę, braci Kaulitzów i podwójny romans. I całe mnóstwo rozciąganych do granic możliwości dialogów o niczym. Szansy na analizę psychiki skrzywdzonej bohaterki nie wykorzystałaś, podobnie, jak nie wykorzystałaś faktu, że dwóch z bohaterów jest członkami zespołu, i to sławnego. Mamy natomiast imprezę, zakupy i oglądanie filmów. Żeby było ciekawiej (???), zrobiłaś z chłopaka, który zgwałcił Lenę wariata, który nie waha się wtargnąć do czyjegoś domu i strzelać do ludzi. Brak w tym jakiegokolwiek realizmu, a już na pewno - sensu. Chyba starasz się na siłę urozmaicać fabułę – dokładasz do tego wszystkiego wątek wracającego po latach ojca, a na samym końcu jak z rękawa wyciągasz jakąś strasznie poważną chorobę Toma. Mieszasz watki i sceny banalne z takimi, które chyba miały być poważne, a które zupełnie ci nie wyszły – zabrakło konsekwencji i wiarygodnego zachowania bohaterów. Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Jestem jednak pewna, że nie masz żadnego pomysłu na fabułę ani na zakończenie i że piszesz to, co ci akurat przyjdzie do głowy. Na przyszłość nim zaczniesz pisać jakąś historię, zastanów się, co chcesz przekazać czytelnikowi, czego dotyczy główny wątek, jak ma przebiegać i jak się zakończyć.
Postaci:
Lena ma TRAUMĘ. Przez T wielkie, patetyczne i tragiczne. Ale i tak prędko (po jakichś... dwóch dniach, jeśli dobrze policzyłam?) zakochuje się w Tomie. Gwałt to poważna sprawa, ale ty opisujesz przeżycia wewnętrzne Leny w taki sposób, że wcale jej nie współczuję. Choć zwróciłaś pewną uwagę na to, że dziewczyna po takich przejściach będzie odtrącać chłopaków i bać się mówić o tym, co ja spotkało, brak jej zachowaniu wiarygodności. Wybrałaś sobie temat zbyt ambitny na twoje możliwości. Mogę ci poradzić jedynie odłożyć go na razie i skupić się na czymś prostszym.
Co do reszty bohaterów, to naprawdę trudno cokolwiek o nich powiedzieć.
Katie nie ma nawet wyglądu. Lena zresztą też. Obie nie posiadają żadnych szczególnych cech charakteru czy zainteresowań.
Matka Leny nazywa się albo Magda albo Marta – ty sama nie możesz się zdecydować.
O chłopcach z TH nie dowiedziałam się z twojego opowiadania niczego nowego. Poprawka, w ogóle niczego się nie dowiedziałam.
Bill czerwieni się albo płacze, obraża się i w ogóle zachowuje się jak dziewczyna.
Tom zakochuje się od pierwszego wejrzenia i z miejsca rezygnuje z imprezowania, staje się miły, troskliwy i opiekuńczy.
Sawyer (o jego imieniu później) wydaje się być niezrównoważonym psychicznie młodym człowiekiem, który widząc jakąś dziewczynę zastanawia się tylko, jakby ją zgwałcić. Tak, nie przespać się z nią, a właśnie zgwałcić. Poza tym nie ma żadnych oporów przed wejściem do czyjegoś domu i strzeleniem innej osobie w głowę. Twoja znajomość męskiej psychiki? Zero. Absolutne zero. Znajomość psychiki przestępcy – na minusie.
Do Leny i jej matki wraca, po wielu latach nieobecności, ojciec tej pierwszej, a mąż drugiej. Co robi Lena? Po dwóch zdaniach wyjaśnienia godzi się z ojcem. Brawo. Ojciec znaku życia nie dawał, a ona się cieszy, że wrócił. Żadnych pretensji, żadnego żalu, choć nie było go przy niej tyle lat.
A
Georg i Gustav, tradycyjnie, nie istnieją.
Świat przedstawiony
Zastanawiam się, czy ty w ogóle wiesz, co to takiego „świat przedstawiony”. O tym, że Tom i Bill w końcu grają w zespole przypomniałaś sobie dopiero w rozdziale dwunastym. Poza tym nie uświadczyłam niczego – ani opisów ani realiów. Mam wrażenie, że Twoi bohaterowie żyją w pustce.
Sposób prowadzenia narracji:
Trzecioosobowy.
Styl:
Styl? Zastanawiam się, czy w ogóle znasz to słowo. Co najwyżej „Twój Styl”. A teraz poważnie. Opisów brak. Narracja ograniczona do pojedynczych zdań, często typu „poszła-zrobiła”. Właściwie całe opowiadanie składa się z dialogów – najczęściej nie wnoszących zupełnie nic. Czasem pojawiają się opisy przemyśleń i przeżyć wewnętrznych bohaterki. Ich naiwność to już jednak nie kwestia stylu.
Poprawność językowa:
Że tekst Worda pierwszy raz na oczy ujrzał dopiero na moim komputerze, jestem pewna. A czy autorka wie, co to Word? Mam nadzieję, że wie i że teraz znajdzie sobie wolne popołudnie, przekopiuje wszystko, co dotąd napisała i poprawi rzeczy następujące:
* Literówki
* Braki spacji po kropkach, przecinkach i pauzach w dialogach
* Braki polskich liter
Poza tym, wiedz, że w tekstach literackich emotikonek nie używa się. A także, że pytajnik może być albo jeden, albo trzy – podobna reguła dotyczy wykrzykników i kropek
Nie używa się cech wyglądu bohatera w celu zastąpienia jego imienia.
Pozostałe błędy? Jeśli były, to zginęły w zalewie czerwieni.
Wulgaryzmy, idiotyzmy, słowotwórstwo:
Imię Sawyer... Pierwszym skojarzeniem był Sawyer z „Zaginionych”.Naprawdę nie sądzę, by było to imię tak popularne w Niemczech, by Lena mogła uspokajać się myślą że „wielu chłopaków je nosi”. Gorzej – to nie jest imię, a angielskie nazwisko.
O ile uwierzę jeszcze, że Sawyerowi mogła obsunąć się ręka (w innym wypadku Lena nie miałaby prawa przeżyć – on jej w końcu ten pistolet do głowy przyłożył), o tyle nie mam zielonego pojęcia, jak chłopak zdobył broń, na ile był niezrównoważony, by zaatakować dziewczyną w jej własnym domu i co stało się z nim potem. I czy Lena nie miała w drzwiach judasza (takie okienko do patrzenia, kto stoi po drugiej stronie)?
Słowo „dredziarz” nie istnieje. Nie, nie sugeruj się innymi fan-fikami o TH.
Podsumowanie:
A może ty jesteś dojrzałą osobą z dużym talentem pisarskim, piszącą tego gniota tylko po to, by obserwować reakcje fanek TH oraz oceniających? Szansa mała, ale zawsze jakaś, bo znam ludzi, którzy pisali takie prowokacje. Wiesz, niezależnie od tego, czy to prowokacja, czy autentyk, dziękuję ci. Poważnie. Zapewniłaś mi świetną zabawę. Szkoda tylko, że to trochę za mało, żeby podwyższyć ci kategorię. Po fatalnym pierwszym wrażeniu miałam wielką nadzieję, że się poprawisz, że przynajmniej przestaniesz robić tyle literówek i nauczysz się wstawiać spacje po znakach przestankowych. Zawiodłam się. Nie przydzielę cię do Trolli, bo mogłabyś nabrać mylnego wrażenia, że nie jest z tobą jeszcze fatalnie. Niestety, JEST fatalnie. Nie, nie mam zamiaru doprowadzić do tego, byś skasowała bloga. Jeśli zależy ci na tym, by pisać – pisz. Ale zaopatrz się w Worda, popraw literówki, wywal emotki. Wprowadź JAKIEKOLWIEK opisy, nadaj bohaterom osobowość. I, przede wszystkim, czytaj. Dużo czytaj – książek, nie blogowej twórczości. Mimo moich złośliwych zapędów potraktowałam cię poważnie – teraz ty potraktuj poważnie własną twórczość.
Pomocy!
[Powrót] Komentuj