Ocena nr 72 - Mhroczna An-Nah ocenia "Laura Grocer" >> 24.12.08 o 15:00
Laura Grocer
Pierwsze wrażenie
Cytaty z piosenek i ciekawa grafika, z boku deklaracja autorki, że będzie to opowiadanie o magii – lektura krótkich charakterystyk bohaterów wskazuje, że o magii wdzierającej się w realny świat... Zainteresowana, zaczynam lekturę...
Wygląd:
Onet, więc pole do popisu dla szablonisty małe. Ciekawa grafika, fotomontaż z zegara, oka, ręki, kolumn, pergaminu i czegoś tam jeszcze. Ładny. Na dole, pod tekstem, zdjęcie oka i tekst piosenki, nie mam pojęcia czyjej, powinnaś była podać tytuł i wykonawcę. To jedyne zdjęcia na stronie, co mnie bardzo cieszy, bo onetowcy zazwyczaj wpychają w boczne kolumny zdjęcia aktorów, reprezentujących ich postaci. Tu jest czysto i przejrzyście, zdjęcie jedno, kolorystyka stonowana, tekst czytelny, i, jak pan Bóg przykazał, większy pośrodku a mniejszy na bocznych kolumnach. Szkoda tylko, że zdjęcie na górze i tekst obok niego tak naprawdę nie pasują do treści opowiadania.
Fabuła:
Laura Grocer, sławna piosenkarka, po dwóch latach wraca do domu i odnawia stare przyjaźnie – a także młodzieńczą miłość. Niestety, demon, którego kiedyś przez przypadek uwięzili Laura i jej ukochany, Daniel, próbuje się zemścić. Opanowuje kuzynkę Laury i w jej ciele wchodzi pomiędzy Laurę i Daniela.
Trudno jest mi ocenić fabułę opowiadania. Pomysł z demonem jest interesujący, jednak cała reszta... gdyby nie Vilandra, mielibyśmy kolejne opowiadanie o pięknej bohaterce, jej ukochanym oraz złej rywalce. Dodałaś odrobinę magii, co zdecydowanie uczyniło historię ciekawszą, ale odnoszę wrażenie, że mogłaś tego demona lepiej wykorzystać.
Opowiadanie jest zakończone, jak sama przyznałaś, zakończone na siłę. W ostatnich rozdziałach dochodzi do konfrontacji miedzy Laurą, a Viladnrą, Laura zostaje ocalona przez jakąś tajemnicza postać, pełniącą rolę Deus ex Machina. Ot, doskonałe zakończenie, kiedy autor ma dość opowiadania. Za szybkie, wymuszone. Aż do ostatniego rozdziału miałam wrażenie, że wszystko zaplanowałaś – i rozczarowałam się.
Sposób prowadzenia narracji
Trzecioosobowa, ze zmiennymi punktami widzenia.
Poprawność językowa
Literówki, całe mnóstwo literówek! Na początku nie było ich wiele, potem zaczęło przybywać. Odechciało ci się sprawdzać? Word nawalił? To bolało...
Popełniasz sporo błędów ortograficznych. Rzeczowniki rodzaju żeńskiego kończące się na „-j” i „-ja” mają w dopełniaczu, celowniku i miejscowniku końcówkę „-i”. Aleja, alei, alei, aleję, aleją, alei. Kolej, kolei, kolei, kolej, koleją, kolei.
najelegańtszą najelegantszą
cieńkie cienkie
Narazie na razie
słóżba służba
biało - błęłkitną białobłękitną
fotografi fotografii (to samo co w wypadku alei – rzeczowniki kończące się na „-ia” mają końcówkę „-ii”)
zaintegrowana zintegrowana
zachaczając zahaczając
uspokuj uspokój
niezareagować, nie zareagować
wyrażnie wyraźnie
ochydną ohydną
wogóle w ogóle
Zarządała zażądała
dowidzenia do widzenia
Przewidywując przewidując
dotarwszy dotarłszy
nawetnie nawet nie
To jest zdecydowanie za dużo. Może masz dysleksję – to jednak nie jest usprawiedliwienie, bo programiści z Microsoftu raz zrobili coś dobrego, dając nam Worda, program głupi, ale w wyłapywaniu błędów ortograficznych i literówek niezastąpiony. Naprawdę, mam wrażenie, że ci nawalił – o ile w ogóle go używasz? Jeśli nie, zacznij.
Interpunkcja – nie jest źle, musisz się jednak nauczyć, że konstrukcję imiesłowowe traktujemy jak zdania poboczne – czyli oddzielamy je przecinkami.
Zapisywanie dialogów... Pozwól, ze użyje przykładu:
-Dzień dobry.- Przywitała się Laura. -Szukam czegoś odpowiedniego na...-
Jeśli po kwestii mówionej następuje pauza, wypowiedzi nie kończymy kropką, zaś opis wypowiadania kwestii („powiedział”, „spytał”, „rzekł” itp.) zaczynamy od małej litery i kończymy kropką. Kiedy po wypowiedzi nie ma jej opisu, nie wstawiamy pauzy. Nie mam pojęcia, skąd ci się te pauzy wzięły...
Tak więc, dialog powinien wyglądać następująco:
-Dzień dobry - przywitała się Laura. - Szukam czegoś odpowiedniego na...
Bała się powrotu do rodzinnego domu, bała się spotkania z bliskimi jej osobami. zaimek dzierżawczy zbędny
srebrne, metaliczne porsche a jaki jest niemetaliczny srebrny?
Laurze poczuła jak wilgotnieją jej oczy „Laura poczuła, jak wilgotnieją jej oczy”
Tkwił w niej raczej szatan z piekła rodem. Masło maślane. Szatan z założenia jest z piekła rodem.
nie mogac uwierzyć w te spotkanie „nie mogąc uwierzyć w to spotkanie”
Laura obudziła się gwałtownie przestraszając jednocześnie Daniela, czuwającego nad jej snem Przecinek po „gwałtownie”. „Strasząc” będzie lepsze niż „przestraszając”
jedna pojedyńcza masło maślane. Poza tym „pojedyncza”.
I tak pogrążyli się oboje w rozpaczy i smutku. Ojciec i córka, tak dalecy od siebie, a zarazem tak bliscy. Tak samotni i bezbronni, tak zagubieni... zdanie jest poprawne... ale ta dawka patosu... Ostrożnie z patosem, bo to bardzo trudny w obsłudze środek.
natychmiast zniknął w ciemnej dole Doła czyli dół rodzaju żeńskiego, tak?
Czyż nie byłabym tak najważniejszym gościem?- Zapytała zalotnie trzepocząc rzęsami. „tam” nie „tak”. Zapytała zalotnie, czy zalotnie trzepotała rzęsami? To duża różnica, dlatego przydałby się przecinek.
wyjeżdża w sprawie interesów „wyjeżdża w interesach”
Musiał przyznać, że Grocerowie mieli styl. W końcu należeli do szanowanej rodziny. Lepiej: „byli szanowaną rodziną”
z góry rozległ się przeraźliwy krzyk i głośne przeklęcie. „przekleństwo” albo „przekleństwa”
Osiedla, na którym mieszkali Evansowie, znajdowało się „Osiedle (...) znajdowało się”
Jasne włosy postawione na żel i czarne okulary założone na głowie „postawione na żelu” i „założone na głowę”
Dziewczyna w duchu gratulowała sobie przwidywalności, miała na sobie bowiem ciepły sweter i jeansową bluzę. Była przewidywalna – wszyscy przewidzieli, że ubierze ciepły sweter i jeansową bluzę. Była przewidująca – przewidziała, że będzie zimno i powinna ciepło się ubrać.
Postaci
Udało ci się stworzyć ciekawe koncepcje postaci... i zepsuć je, nie wychodząc poza schematy. Mogłaś bardziej rozwinąć bohaterów, nadać im wielowymiarową osobowość – sadzę, że na to zasługiwali. Popatrz, co stworzyłaś:
Laura, główna bohaterka, jest piękna, młoda, utalentowana, bogata i sławna. Jest sympatyczna, nie okazuje jakichkolwiek negatywnych cech charakteru, sława i pieniądze nie przewróciły jej w głowie, przyjaciele z radością spotkali się z nią po jej powrocie. Kiedy jej ukochany umawia się z nielubianą kuzynką, ustępuje, kiedy rzeczona kuzynka jest w niebezpieczeństwie – pędzi jej na ratunek. Oj, ładną Mary Sue udało ci się stworzyć. Dodałabyś Laurze jakąś wadę, skazę na urodzie, cokolwiek – i już twoja bohaterka stałaby się wiarygodniejsza. Ale nie. Laura jest idealna i trzeba dopiero demona, który będzie próbował odebrać jej sympatię przyjaciół i miłość Daniela.
Na przeciwnym biegunie mamy Carinę i Vilandrę. Carina jest piękna ale antypatyczna, zarozumiała, zadziera nosa, nikt jej nie lubi. Vilandra to z kolei demon zemsty utożsamiany z Asmodeuszem, dąży tylko do zniszczenia Laury. Kiedy opisałaś ja po raz pierwszy sądziłam, że mamy do czynienia z raczej neutralnym duchem, którego po prostu zdenerwowało uwięzienie w butelce. Okazuje się, że się myliłam. Vilandra jest zła, bo jest zła. Carina jest antypatyczna, bo jest antypatyczna. Mniejsza o demona, demony mają prawo być złe z założenia – ale, na Boga, nie ludzie! Przynajmniej w psychikę Cariny mogłaś się zagłębić, zamiast robić z niej kolejną schematyczną „uwodzicielkę chłopaka głównej bohaterki”, tyle, że tym razem opętaną. Naprzeciw idealnej Laury postawiłaś złą Carinę, sprawiając, że obie te bohaterki stały się plastikowe.
Daniel, ukochany Laury, wydaje się trochę bezbarwny, pozbawiony charakteru. Łatwo wplątuje się w związek z Cariną – i właściwie nie jest do końca powiedziane, czy sprawiła to za pomocą magii Vilandra, czy też chłopak był Cariną zainteresowany. Nie wgłębiasz się w psychikę Daniela, może boisz się, że nie uda ci się oddać osobowości chłopaka?
Alexandra i Max właściwie robią za tło. Trudno uznać ich za pełnoprawnych bohaterów, raczej odgrywają swoje role. Alex – rolę najlepszej przyjaciółki, która chce doprowadzić do pogodzenia zakochanych, Max – rolę kolegi i nadopiekuńczego brata. Pełnoprawną postacią jest natomiast siostra Maxa, Stacie, okultystka-amatorka. Ona zdecydowanie wybija się ze schematów.
Ciekawą postacią mógłby być menager Laury, Paul, niestety, wprowadziłaś go niedługo przed zakończeniem opowiadanie i nie pozwoliłaś mu rozwinąć skrzydeł. Podejrzewam, że miał być kolejnym narzędziem Villandry, mam rację? Szkoda, że nie rozwinęłaś tej postaci.
Styl
Nie jest źle, ale mogło być lepiej. Umiesz opisywać zarówno otoczenie, jak i przeżycia bohaterów, w scenie nad rzeką udało ci się oddać nastrój, wydaje mi się jednak, że, zwłaszcza w późniejszych rozdziałach, pozwoliłaś dialogom zdominować narrację. Szkoda, bo trochę więcej opisów czy też wgłębienie się w psychikę postaci pomogłoby temu opowiadaniu. Zdania raczej proste, ale zdania złożone też potrafisz pisać. Styl wcale nie jest zły, choć przydałoby się go rozbudować, może udramatycznić – nie chodzi mi o sceny akcji, nawet historie z życia szkoły można uczynić emocjonującymi.
Wulgaryzmy, idiotyzmy, słowotwórstwo
Wydaje mi się dziwne, że Laura przez dwa lata nie miała ani trochę czasu, żeby skontaktować się z rodziną i przyjaciółmi. Są święta, wakacje... Jeśli naprawdę nie odzywała się przez te dwa lata, to podziwiam dobrą wolę Alex i Maxa, którzy nie robili jej żadnych wyrzutów...
Z doświadczenia wiedziała, że demony są bezlitosne i mściwe Z tego zdania wynikałoby, że Stacie spotkała już wcześniej jakiegoś demona.
Poza tym czysto.
Podsumowanie
Mogło być lepiej. Mogło być dużo, dużo lepiej. Miałaś pomysł, ale zakończyłaś go na siłę, zamiast rozwijać go dalej. Nie rozwinęłaś wystarczająco fabuły, spłyciłaś postaci – i jeszcze ten marysuizm. Szkoda, bo pomysł był ciekawy i zasługiwał na coś więcej. Gdyby jeszcze opowiadanie nie było zakończone, liczyłabym na jakąś poprawę i dała ocenę „Średnie”, ale skoro ci się nie chciało i zakończyłaś to w taki sposób – przykro mi, zaledwie „Takie Sobie”. Mam nadzieję, że z następnym opowiadaniem postarasz się lepiej.
[Powrót] Komentuj