Ocena nr 23 - Bezlitosna Traquair ocenia "Anna Abuckle" >> 22.12.08 o 18:47
Pierwsze wrażenie:
Nie wiem, nie wiem, czemu, ale odnoszę wrażenie, że będę miała do czynienia z HP. Ale przynajmniej nie wita mnie szablon w pastelowych kolorach ze zdjęciem Emmy Watson albo Toma Feltona, czy jak mu tam. Pod tym względem wrażenie pozytywne.
Wygląd:
Szablon niebiesko-czarny, z główną bohaterką rozpartą na fotelu, wykonany w całości przez Ciebie i całkiem w porządku. Żadnych niepotrzebnych i wymyślnych udziwnień, moja ulubiona kolorystyka i w ogóle…
Menu uporządkowane, szkoda, że działy o bohaterach i autorce są w budowie, ilustracje do opowiadania (choć Twojej roboty) nie rekompensują mi tego, ale mówi się trudno.
Fabuła:
Anna Abuckle jest Ślizgonką, ale odnosi wrażenie, że wcale do tego domu nie pasuje. Jej matka nie żyje, ojciec jest alkoholikiem i ją bije, do tego chłopak z jej domu twierdzi, że chce właśnie jej, a Malfoy wymusza na niej posłuszeństwo przemocą (już dawno stwierdziłam, że nie umiem streszczać, więc z góry przepraszam, jeśli komuś wyda się to spłyceniem opowiadania albo licho wie czym jeszcze).
W każdym bądź razie nawet mi się podobało, bo nie chodzi tu o głupie obściskiwanie się. Widzę tu, że się tak wyrażę, głębszą myśl, która nie przeszkadza w „rozrywaniu się” podczas czytania, a przynajmniej człowieka nie ogłupia. Zresztą coś mi się widzi, że do jakichś niebezpiecznych sytuacji jeszcze dojdzie, więc ogólnie jestem pod tym względem usatysfakcjonowana.
Sposób prowadzenia narracji:
3-osobowa z różnych punktów widzenia, konsekwentnie, czyli nie mam nic do zarzucenia.
Poprawność językowa:
Przyznaję, że nie jest źle, choć błędów się nie ustrzegłaś. Jak masz zdanie złożone z imiesłowowym równoważnikiem zdania, to między nim a drugim zdaniem składowym stawia się przecinek. Zauważyłam też braki tychże znaków interpunkcyjnych w niektórych zdaniach podrzędnie złożonych (ale się górnolotnie wyrażam, mam nadzieję tylko, że w miarę zrozumiale). Zdarzały się też drobne literówki, ale to sporadycznie. I jeszcze takie rzeczy jak „holibka” (dam głowę, że pisze się to przez „ch”, zresztą pan Polkowski też tak uważa) i „poltergaist”, który ma tam „e” zamiast „a”.
Postaci:
Rozbudowane, Malfoy i Parkinson jak najbardziej kanoniczne. Chodzących ideałów nie widzę, jest za to „rozwijanie” charakterów w czasie trwania akcji, ujawnianie nowych cech i w ogóle nie mam się za bardzo czego czepiać.
Styl:
Całkiem poprawny, opisy też dosyć obrazowe, choć trochę przeszkadzają mi powtórzenia, zwłaszcza wyrazu „dziewczyna”.
Dialogi naturalne i całkiem w porządku, treściwe, nie ma przez cały czas bzdurnych gadek i denerwującego „pa” co dwie linijki, więc duży plus.
Zazwyczaj piszesz sensownie i z uwagą, choć zdarzył Ci się ciekawy twór „z impet przeważył je obydwie”, który na domiar złego był o Maddy. Ale mimo to odnoszę wrażenie, że myślisz podczas pisania.
Wulgaryzmy, idiotyzmy, „słowotwórstwo”:
Jak chcemy zbluzgać Malfoy’a, to nie ma siły – musimy sięgnąć do wora z wulgaryzmami. Ale w takich przypadkach jest to, ze względu na sytuację, wybaczane przez zazwyczaj niechętną jakimkolwiek wiązankom Traq.
„Integrencje”, które miały chyba znaczyć „ingrediencje”, trafiają do słowotwórstwa, choć właściwie jest to po prostu błąd.
Zgodność z kanonem:
Jak na mój gust, jest zgodne, może oprócz tego, że uczniowie ciągną sami swoje bagaże do powozów, bo o ile mnie pamięć nie myli, to zawsze zostawały w pociągu.
Podsumowanie:
Piszesz ciekawie, czytanie Twojego opowiadania było dla mnie przyjemnością. Jeśli tylko popracujesz nad interpunkcją, będzie już całkiem nieźle. Na Twoim miejscu spróbowałabym również swoich sił we „własnym” opowiadaniu, choć oczywiście ff jest też dobry do rozwijania swoich umiejętności. A tak nawiasem, trafiasz do „Całkiem, całkiem”.
[Powrót] Komentuj