Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Ocena nr 254 - Mhroczna An-Nah ocenia "Tańczącą w Deszczu"
1. Oceniamy tylko blogi z opowiadaniem. Niezależnie od tematyki i serwisu.
2. Zgłoszenia przyjmujemy w "Zapisach".
3. Musisz dodać nas do linków (lub ulubionych). Ewentualnie wkleić buton.
4. Blog musi posiadać przynajmniej 5 notek (Z OPOWIADANIEM!).
5. Nie oceniamy blogów nieaktualizowanych od 6 miesięcy.
6. Do ponownej oceny można zgłosić się po upływie sześciu tygodni.
7. Nie lubimy popędzania.
8. Uważamy, że autor/autorka opowiadania powinien/powinna skomentować naszą analizę.
9. Pożądana jest konstruktywna (!) krytyka naszych ocen. Także od osób nie będących autorami danych opowiadań.
10. Prosimy o wybranie oceniającego.
11. Zastrzegamy sobie prawo do zmiany regulaminu (lecz co tu zmieniać?).



Co oceniamy?

1. Pierwsze wrażenie
2. Wygląd
3. Fabułę
4. Postacie
5. Świat przedstawiony
6. Ewentualną zgodność z kanonem
7. Sposób prowadzenia narracji
8. Styl
9. Poprawność językową
10. Wulgaryzmy, idiotyzmy, "słowotwórstwo"
11. Podsumowanie





KOLEJKA:

RIUKA:
Chameleon
X-Men Evolution
Siła tradycji
Crooked thought
Rysunki martwych dusz
Hogwart eksperymentalny
Pradawni
Moonika
Consercius
Skikanton skrzynia
Fame Maya


KOT:
Kryptonim Krokodyl
Tropem zbrodni
Identity
Nawia
Małpie figle
Remus Lupin yaoi
Turn the page |2|
Snares
Asherah
Czarne karty
Szkoła Wyprzedzania
Zmierzch Bogów
Ekspresem do Hogwartu
Paula opowiadanie love th
Opowieści po drugiej stronie szuflady
Connie Rohan
Katarina
To tylko Pati
KOLEJKA ZAMKNIĘTA

MEADA:
Remus Severus
KOLEJKA ZAMKNIĘTA


TRAQ:
Ninja feelings
Du
Slayers Teoria Chaosu
Zakamarki wyobraźni
Ruciński
Le chant du coeur
Oddział Specjalny
Akkarin Sonea
Annie
Heavenly Legend
Adolescencja
Another now mermaids
In umbra
Oroczi


HUMB:
Oog
I am dying of love
Kroniki Aínäl
Film życia
Dark Ayume
Mała rzodkiewka
Panienka Potter
Życie Lily Evans


ANNISELLE:
36
Siman
Pieśni wiatru
Wiecznoczas
Maigre-rai
Nadiowe
Roji


395213

avatar

Dodaj do ulubionych



OCENIAJĄCY



ZAPISY:

Zapisz się
Zobacz



Spis ocenialni
"Zło konieczne"

- tu możecie nas ocenić i znaleźć inne ocenialnie



OCENIONE:

WYBITNE:
Wspomnienia Remusa (2)
Żona dla Śmierciojada (106)
Cinema paradiso (107)
Industrial Diseases (110)
Nowe Dzieje (203)
Opowieści z Anterii - Isilianos (227)


DO IDEAŁU JEDEN KROK:
Devise la Pucelle (4)
Zmierzch (94)
Dianilia (95)
Poświęcenie (108)
Siedem Lat na Monachium (114)
Ameron (117)
Sinis (127)
Taste of Blood (140)
Królestwo Trójcy (214)
Minstrella (250)
McGonagall (253)
Imię Krew Przysięga (258)
Znikające gwiazdy (267)
Dies Ater (272)


BARDZO DOBRE:
Cat in the shadow (14)
Ostrze Miłości (17)
Rozmowa z aniołem (35)
Dodzia pisze (36)
Sounds of Silence (40)
Opowiadania Tinuviell (55)
Morze czarnej krwi (58)
Kraina nieznana (62)
Mojaa twórczość (71)
Caitria Stairoth (78)
Broken Glass (93)
Odmienne Światy Świadomości (118)
Dyskretny Urok Smoków (137)
Zabójcy Aniołów
(155) (234)
Portret Szyszki (158)
Kasai (160)
Are you afraid (170)
Znikające gwiazdy (192)
Traumbild (205)
Widzący (209)
Huśtawka na końcu świata (228) (270)
Dotyk Anioła (230)


CAŁKIEM, CAŁKIEM:
Pani Otchłani (16) (113)
Anna Abuckle (23)
W innym świecie (28)
Mystic Saga (31)
Scaeva (39)
Jennifer Eagle (50)
Plectrude story (59)
Defix Medalion Zagłady (68)
Weird story (70)
Dancing with death (87)
Ciepłe i puchate (119)
Schafer (120)
Wyspa Łabędzia (122)
Lina Naito (151)
180 Stopni (154)
Out of Ordinary |2| (157)
Droga (171)
The Fear (172)
Stracony Czas (187)
Shadowblade (188)
Znak (189)
Sny Lilith (194)
Pamiętnik z Zakazanego Lasu (202)
Mała diablica (204)
Szepty i krzyki (213)
Duath Minen (217)
Turn the page (221)
Stories by Zireael (222)
Tokio Hotel. Wakacyjna Przygoda (224)
Cost of living (226)
Dotrzeć do kresu Chaosu |2| (231)
Zwierciadło Czarnoksiężnika (232)
Znana historia panny Evans (233)
Per aspera ad astra (235)
Gretta G. (241)
Zapomniane dusze (251)
Szukając duszy (257)
Severus alternatywny (260)


ŚREDNIE:
Anarelle (15)
Aurora Black (19)
Zapomniane drzwi (20)
The Fantasy Chronicles (32)
Zakazane dno (56)
Juliette Black the elf (65)
Out of Ordinary (67)
Zakład TH (75)
Wampir Sonia (79)
Cherise Vivien (80)
Podwójna Perspektywa (98)
Iram (100)
Yennefer (105)
Lost Memories (112)
Odyseja lustrzana (123)
HP od 17 lat (128)
Krucza Wieża (132)
Pierwszy mundial (139)
Słupinkowa Szkocja (147)
Tajemnicze Przebudzenia Misato (161)
Agnesii (163)
Poszukiwanie Medalionów (180)
Anne Riddle (183)
Lily James Love (185)
Kitty Potter (193)
Gniew woźnego (197)
Dotrzeć do kresu Chaosu (199)
Pestka miłości (208)
Motyl (210)
Przeznaczenie (229)
Requiem dla morza (239)
Gavrille (242)
Sui Generis Umbra (244)
Ekscentryk (247)
Książę (248)
Złotawa rybka (259)
1915 (263)
Taka historia (269)
Zbiorowa Aberracja Jaźni (274)
Chikachev (275)


TAKIE SOBIE:
R-i-p (9)
Alkohol, prochy i ja (11)
Avara (33)
Pisze sercem (44)
Klolicek (49)
Dyta 157 (54)
Laura Grocer (72)
Viola Lourdaud (73)
van Kensinghton (84)
Ren life (89)
Mina's life (90)
Wyjątkowy Dar (91)
Eresse (101)
Oblicze Przyjaźni (115)
Uwierzyć w Siebie (121)
Zbrodnia i kara (126)
Klolicek (149)
Liebe und Qual (152)
Doireann (159)
Dotykiem (165)
Smoczątko (168)
Zakątek dobrej nadziei (173)
History of love (181)
Tokio Hotel opo (182)
Die hoffnung (195)
Jeyka (198)
Aka na sukces (218)
Tożsamość Wroga (220)
So different worlds (225)
Etyka zawodowa (243)
Naznaczony (256)
Kleptomanka nadziei (261)
Blue Origins (264)
Niezapominajka Lily |2| (265)
Na własnych skrzydłach (268)
Thirst (273)


KIEPSKIE:
Falconwomen (3)
Even in death (5)
Tokio Hotel und ich (6)
Przygody elfki (7)
PJP (18)
Moja historia (21)
To tylko mój świat (26)
TH i Maria - story (37)
Kse-nia (43)
My city - my story (45)
Kaligaris (46)
Opowieści z Hogwartu (47)
Paulineczka33 (66)
Syriusz i Severus (82)
Malaria i jej schizy (86)
Pirackie życie (97)
Being Sarcastic (102)
Lotiel (116)
In the winter (124)
Tajemnice Or Ile (129)
Jak pozbyć się Jamesa Pottera (134)
Looking for father (141)
Statek Marzeń (143)
Blue X-men Evolution (150)
Agent's life (153)
Cognosce te ipsum (162)
The oldest story (164)
Lily's adventures (167)
Quo vadis baby (178)
Pirackie opowieści Pauliny (186)
Huncwotki w Hogwarcie |2| (200)
Hogwarckie love story (201)
Tatia Story (206)
Rude Uczucia (211)
Granice Postrzegalności (212)
Potter in Hogwart (216)
Wróciłam (219)
Opowiadania Mroophki (223)
Moret (236)
The cruel circus (237)
Dreams of my love (245)
Misiam (246)
Bitte (249)
Taisetu na Hito (252)
Tańcząca w deszczu (254)
Zasmarkany Werter (266)
Panna Marple (276)


DLA ODWAŻNYCH:
To już czas (10)
Diary by Hermiona Granger (27)
Harry i Hermiona (29)
Rebel girls (51)
Gryphon rider (60)
Jetzt Rette Mich (74)
Snape world (76)
Punky TH (85)
The Pink Panther (88)
Kaktus (96)
Córka Anioła (99)
Opowiadania Eileen (111)
Francuski pocałunek (142)
Evans Snape Potter (148)
Dead Me (175)
The system after tomorrow (176)
Niezapominajka Lily (177)
Wojna Płci (179)
Hermiona and Draco (184)
Czarna Perła (255)
Fifth Element (271)


TROLL:
Hermione and Draconik (1)
Opo (22)
Tokio Hotel Story - Heart (24)
Emily Smart (34)
Cała ja diary (41)
Cruel world (53)
Niezależne Story (61)
Chinese history (63)
Victoria Snape (69)
Anastory (77)
Niezależny Pamietnik z Hogwartu (81)
Niesłodka idiotka (104)
Unfailing (135)
Saraswathi (144)
Stich im gluck (156)
Manish (166)
Galactik football opo (174)
My Magic Friends (190)
Our story (191)


POMOCY!:
Fasola (30)
Kwiaty we włosach (42)
TH 4 ever Ash (48)
Story Bill Kaulitz (52)
Inna piratka (57)
Bajki JAMP (64)
Nicola (83)
Cass (92)
Idealny Błąd (103)
Bądź Mym Marzeniem (109)
Ironia (125)
Zza ścian (130)
Tom Kaulitz Story (131)
Tom Bill Kaulitz for Ever (133)
Pamiętniczek Lily E. (136)
Wakacje Tokio Hotel (138)
Huncwotki w Hogwarcie (145)
Draco Hermiona Love (146)
We are good guys (169)
Elfi świat (196)
Sims życie (207)
Zakochana złośnica (215)
Kuż (238)
Opka o Cindy (240)
Dziecko mafii (262)




ARCHIWUM:

Od lutego 2006 do grudnia 2008 działaliśmy na mylogu.

2008
grudzień
(archiwum ocen z myloga)

2009
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień

2010
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień




POLECAMY:

In My Opinion
Forum dla oceniających
Spis ocenialni
"Zło konieczne"








Lay



Ocena nr 254 - Mhroczna An-Nah ocenia "Tańczącą w Deszczu" >> 08.07.09 o 23:07

No i witam po przerwie, gościnnie, bo nie sądzę, żebym po wakacjach była w stanie oceniać - za wiele mam na głowie na to... Ale póki trwają wakacje - pojawię się na gościnnych występach :)
Nicka nie zmieniam. Nadal jestem Mhroczna - tak kiczowato, przez "h" :)

Z kolejki Kota, zupełnie niechronologicznie, podebrałam sobie Tańczącą w Deszczu" i mam nadzieję, że Traq mnie za brak chronologii nie zje. obiecuję że następnym razem wezmę się za kogoś, kto już dłużej czeka.

Pierwsze Wrażenie:
Było, było jakiś czas temu, kiedy z ciekawości przeglądałam fan-fiction z twórczości pani Mayer. Nie czytałam, chyba zabrakło mi wtedy... odwagi? Pewnie i czasu. Tak czy inaczej, mimo, iż do fanów pani Meyer nie należę (obawiam się jednak, że nie znalazłbyś, droga autorko, takiej osoby na Poczochranych), wrażenie złe nie było. Może przyczynił się do tego ładny tytuł, a może fakt, że autorka lubi nie tylko Stephenie Meyer, ale i Anne Rice i ma całkiem przyjemne upodobania muzyczne.

Wygląd:
Ładnie, ale niestety niepraktycznie. Szablon wykonany na zamówienie, ze zdjęciem chłopaka i dziewczyny, którzy, jak przypuszczam, mają być Valentine i Williamem. Nie wiem, kto wykonał zdjęcie. A przydała by się taka informacja – ze względu na prawa autorskie. Fiolet bardzo ładny, ale litery za bardzo zlewają się z tłem – nawet po rozjaśnieniu mojego ciemnego zazwyczaj monitora. Dałabym jednak jaśniejsze litery – myślę, że szary byłby dobry. Linki coś zjadło – ulubieni zniknęli, ostały się tylko oceny. Linki do podstron nie działają – nie wiem, co napisałaś o bohaterach, może to i lepiej dla ciebie, bo i tak skupiłabym się na samym tekście...

Fabuła:
Na siedemnastu zaledwie stronach (Times New Roman, 10 – około 45 tysięcy znaków) przedstawiasz historię – początek historii – znajomości miedzy śmiertelniczką Valentine a wampirem Williamem. Zaczyna się banalnie – do Forks przyjeżdża wysłannik Volturi, którego zadaniem jest obserwować Cullenów – przede wszystkim Renesmee. Z niewiadomych powodów William, bo tak ma na imię ów wampir, zaczyna chodzić do szkoły – i oczywiście siedzi w ławce z główną bohaterką.
Nie wiem, dokąd zmierza akcja. Ponieważ powtórzyłaś schematy wykorzystane przez panią Meyer, mogę podejrzewać, że będziemy mieli do czynienia z romansem, który, suma sumarum, będzie przebiegał dość podobnie do romansu Edwarda i Belli. Z drugiej strony, widać, że wplatasz w historię też motywy zainspirowane „Kronikami Wampirów” Anne Rice – historia Williama, Nowy Orlean... Są morderstwa, jest tajemnicza śmierć ojca bohaterki, wampir, który zachowaniem i mentalnością bardziej przypomina wampiry Rice, niż wampiry Meyer, jest potencjał na coś mroczniejszego, cięższego. Z drugiej strony wątki szkolne i sceny rozmów między Valentine i jej koleżankami wydają się blade i nijakie. Zupełnie na przykład nie zrozumiałam celu sceny, w której pijane dziewczyny obserwują chmury. Wyglądało to, jakbyś żywcem opisała własną rozmowę z koleżankami, do fabuły nie wniosło nic, nie przedstawiło nawet charakterów przyjaciółek Valentine. Sceny szkolne prowadzą do nikąd. Sceny związane z wampirami mogą dokądś poprowadzić, jeśli będziesz mieć plan i pomysł na fabułę. Jeśli go masz – to trzymaj się go, obuduj wokół niego wydarzenia, tak te związane z głównym wątkiem, jak i z wątkami pobocznymi.

Postaci:
Opowiadanie ma dwoje głównych bohaterów, będących zarazem narratorami. Jedno z nich jest kobietą, drugie mężczyzną i znając prawa gatunku oraz schematy – można spodziewać się, że będziesz dążyła do romansu między nimi.
Valentine Butterfly to główna postać żeńska. Muszę przyznać, że nawet ci się udała – posiada osobowość i zainteresowania, a to mimo wszystko nie tak znowu częste w blogowych opowiadaniach. Valentine – miłośniczka rocka, metalu, symboli, prawdopodobnie gotka lub skłaniająca się do gotyku, fanka powieści Anne Rice – jest postacią o wiele ciekawszą, niż Bella Swan. Mam duże podejrzenia, że jest alter ego autorki, bo kiedy oglądam twój profil, widzę, że wasze zainteresowania się pokrywają, a opis wyglądu Valentine jak ulał pasuje do twoich zdjęć. Nie mówię, że to źle – nie znalazłam żadnych śladów wskazujących na to, że brak ci dystansu do twojej postaci, zresztą utożsamianie się z głównym bohaterem nie jest niczym niecodziennym ani patologicznym, przynajmniej tak długo, jak długo autor zachowuje umiar. Ty generalnie go zachowujesz. Valentine wydaje się być normalną nastolatką, czasem przesadza z alkoholem, czasem pocałuje niewłaściwego chłopaka, czasem jest nieposłuszna wobec matki. Ma swoje przywary, do których należy pewna hipokryzja: gdy pierwszy raz widzi Williama określa go jako „wysokiego, ciemnowłosego młodego boga”, dodając po chwili, że pewnie nie zwróciłaby na niego uwagi, gdyby nie nosił glanów i skórzanej kurtki – wnioskuję po tym fragmencie, że Valentine nie chce uchodzić za pustą dziewczynę, zainteresowaną wyglądem chłopaka – nawet przed samą sobą udaje, że od wyglądu Williama ważniejszy jest jego ubiór, a więc to, co mogłoby świadczyć o jakiejś wspólnocie zainteresowań.
Twoja bohaterka ma też obsesję na punkcie wampirów, połączoną z ciągle niezaleczonym żalem po śmierci ojca – i szczerze mówiąc, jest mało domyślna, skoro nie przeszło jej nawet przez myśl, że to wampir mógłby być zabójcą. Jeśli z taką pasją czyta książki o wampirach, czemu ani razu nie zastanawiała się, co może oznaczać brak krwi w ciele? Rozumiem, racjonalizacja – ale Valentine na osobę skrajnie racjonalną nie wygląda.
Ach, jedna rzecz – czyżby Valentine miała identyczny dar, co Bella? William dziwi się, że nie może jej zauroczyć...
William Pericoloso lub też Wilhelm Abeken. Zastanawiam się, czy jego prawdziwe nazwisko nie wzięło się czasem od tego pana. Zapewne jest z pochodzenia Niemcem, bo nazwisko ma niemieckie, a Wilhelm to niemiecka forma imienia (anglosaska to William). Jego obecne, włoskie nazwisko zaś brzmi dość kuriozalnie („Pericoloso” czyli „niebezpieczny”!), ale skoro jest przybrane, z premedytacją zapewne, nie będę się tego czepiać. Urodził się w Nowym Orleanie, został przemieniony w wieku lat dwudziestu przez niejaką Lottę. Dość dużo uwagi poświęcasz jego wspomnieniom, choć to, co o nich napisałaś, wydało mi się chaotyczne i właściwie niepełne. Niemniej jednak dowiedziałam się, że William miał ukochaną, Aleksandrę, którą zostawił po przemianie, i za którą do dziś tęskni, żałując, że jej nie przemienił. Nie wiemy właściwie, czemu tego nie zrobił. O jego stosunkach z Volturi nie wiemy właściwie nic, o kontaktach z Lottą – niewiele.
Ciekawe, że w pierwszych rozdziałach kreujesz Williama na niebezpiecznego zabójcę, hedonistę, czerpiącego radość ze śmierci – ale William wspominający swoją przeszłość to już inna osoba. Zupełnie, jakby drapieżnik i morderca był maską, pod którą kryje się nieszczęśliwa istota, tęskniąca za straconym życiem, miłością i rodzinnym ciepłem. Inny jest William zirytowany idealizmem Edwarda i reszty Cullenów, patrzący łakomym wzrokiem na szyję Valentine, inny jest William otwierający się przed Nessie, którą traktuje jak przyjaciółkę i z fascynacją obserwujący stosunki w domu Cullenów. Zupełnie, jakby zdejmował przed nią maskę. Świadomie lub nie – otwierasz sobie furtkę do zrobienia z Williama postaci pozytywnej, „uczłowieczenia” go i przeciągnięcia na stronę wartości Cullenów.
William został przemieniony w wieku lat dwudziestu – a więc mamy dwudziestolatka chodzącego do liceum? To, co w wypadku siedemnastoletniego Edwarda miało jeszcze jakiś sens, tutaj jest już nazbyt naciągane.
No i nie wiem, skąd upodobanie Williama do skórzanych kurtek i glanów... Nie wiem, też właściwie, jak wygląda – o ile wygląd Valentine opisałaś całkiem nieźle, o tyle z Williamem już ci się nie udało.
Stosunki między parą bohaterów na razie są bardzo odległe i chłodne, graniczące z niechęcią. Podobnie, jak Bella i Edward, tak i Valentine i William chodzą razem do szkoły i siedzą w jednej ławce, William ma wyraźną ochotę na Valentine – i chodzi tu o konsumpcję, nie o seks. Piszesz pod jednym z rozdziałów, żeby czytelnicy ostrzegli cię, jeśli polubią się za szybko – nie, miła pani, to nie twoi czytelnicy powinni takich rzeczy pilnować, a ty. Zresztą wyraźnie dajesz do zrozumienia, że tak czy inaczej dążysz do romansu. Szkoda, że to tak oczywiste. Szkoda, że tak łatwo jest mi wyobrazić sobie Williama zakochującego się stopniowo w Valentine i pod wpływem jej i Nessie zmieniającego poglądy. Na razie William może i zapowiada (Co za głupota – wprost i przed Edwardem, który, moim zdaniem, powinien w tym momencie wyrzucić go z Forks) że zje kiedyś Valentine – ale mam przeczucie, że nie tak się to skończy.
Jednym słowem – pomysł na bohaterów jest. Jest też jednak spora przewidywalność, oraz całe mnóstwo szczegółów, które zauważam w zachowaniu twoich bohaterów, a o których ty zapewne nie wiesz.
Reszta postaci przemyka w tle. Koleżanki i koledzy Valentine stanowią zlewające się z sobą, często pijane, gadające głupoty tło. Rodzina Cullenów wygląda jak dekoracja – po za Edwardem, który po dwóch rozmowach sprawia wrażenie, jakby jego celem było upokorzenie Williama, oraz Renesmee, pełniącej rolę „poduszki do wypłakania się”. Aż dziw, że Jacob nie zjawi się i nie rozszarpie wampira-mordercy, do którego tak lgnie jego ukochana... ale Jacoba nie ma nawet w tle, nawet we wzmiankach. Mało dowiadujemy się też o Lottcie, stwórczyni Williama – wiemy, ze była piękna, ale nie wiemy, czemu właściwie przemieniła tego a nie innego młodzieńca. Na podstawie jej zachowania mogę najwyżej podejrzewać, że był to chwilowy kaprys.
To mimo wszystko nie jest za mało. Opowiadanie nie jest na razie długie i masz jeszcze szansę rozwinąć postaci, tak główne, jak i poboczne. Dbaj zwłaszcza o te drugie – pani Meyer popełniła fatalny błąd, w czterech tomach swojej powieści skupiając się tylko na dwójce bohaterów, wątki pozostałych traktując po macoszemu i rozwiązując niejako na marginesie wątku głównego. Nie radzę ci tego powtarzać – wątki poboczne i postaci drugoplanowe, nawet postaci epizodyczne potrafią być siłą dobrej historii.

Świat Przedstawiony
Forks. Forks, które zdaniem autorki znamy z książek Meyer. Nowy Orlean, który zdaniem autorki znamy z książek Anne Rice. Niby prawda, ale wolałabym, żeby te miasta jakoś żyły w twojej twórczości. Niestety, nie żyją, gorzej, ich umiejscowienie geograficzne nagle okazało się być dość... ciekawe – ale do tego wrócę w jednym z kolejnych punktów.
Autorko, postaraj się, żeby twoi bohaterowie nie żyli w próżni. Opisuj ich otoczenie. Jeśli opisujesz realne miejsca – a przecież ani Forks, ani Nowy Orlean nie są fikcyjnymi miastami – zorientuj się choć z grubsza w ich wyglądzie. Internet ci w tym pomoże. Opisuj miejsca – lepiej, niż kilkoma przymiotnikami.

Zgodność z Kanonem
Mam nieodparte wrażenie, że, choć piszesz fan-fica z twórczości Stephenie Meyer, masz wielką ochotę napisać równocześnie fan-fica z twórczości Anne Rice. I miotasz się między tymi dwoma kanonami równie bezsensownie, co twoi bohaterowie między Forks i Nowym Orleanem.
Po za tym, czy u Meyer do zamiany w wampira nie wystarczyło czasem jedno ugryzienie? William na pewno o tym wiedział – a więc śpiewaczka, którą zaatakował, żeby się pożywić, nie zmarła, a została przemieniona. To albo źle świadczy o wiedzy Williama, albo o jego głupocie... albo o zmianach, jakie wprowadziłaś do kanonu. Albo o nieświadomym błędzie.

Sposób prowadzenia narracji:
Pierwszoosobowy, raz z punktu widzenia Valentine, raz z punktu widzenia Williama. Kawałki narracji są króciutkie, jakby poszatkowane, zdecydowanie za krótkie. Zresztą taka zmienna narracja nienajlepiej wychodzi początkującym – co prawda w twoim wypadku nie gubiłam się, ale i tak miałam wrażenie bałaganu. Do tego jeszcze krótki, kilkulinijkowy zaledwie fragment narracji trzecioosobowej – jak na mój gust zupełnie zbędny, skoro zawarte w nim informacje mogłaś spokojnie wpleść w narrację Williama.

Styl:
Gdybym powiedziała, że jest dobry, skłamałabym. Ale skłamałabym też, gdybym powiedziała, że stylu nie ma. Właściwie jest coś, co można by nazwać nędznymi zaczątkami stylu. Opisów co prawda jak na lekarstwo (Najlepszy był opis wyglądu Valentine – choć zawsze bawiły mnie bohaterki tak gorliwie opisujące własną powierzchowność – zahacza to o narcyzm...), ale to na szczęście nie znaczy, że opowiadanie składa się z samych dialogów. Położyłaś nacisk na przeżycia wewnętrzne bohaterów i to ci się chwali, ale niestety, za dużo w tych przeżyciach błędów, za dużo chaosu. Czasem potrafisz do jednego akapitu, do sąsiadujących ze sobą zdań, wrzucić myśli, które nie łączą się między sobą w żaden sposób. Wiem, że narracja pierwszoosobowa, że myśli potrafią dość chaotycznie skakać z tematu na temat – ale ty jeszcze nie masz na tyle umiejętności, żeby bawić się w strumień świadomości i inne podobne zabiegi. Więc na początek każ się bohaterom na czymś koncentrować, dbaj o logiczne powiązania między zdaniami. Oto przykład:
W drodze na Angielski towarzyszył mi Matt, tą lekcje mamy razem. Siedzimy jednak w dwóch różnych końcach sali. Przyjaciel siedział ze swoją dziewczyną, Vicky. Lubię ją. Jest wyższa ode mnie, o głowę. Ma długie, czarne włosy. - Masz tu kilka krótkich zdań, które nie łączą się ze sobą i po prostu podają nie związanie ze sobą informacje. Bo niby jak na to, że Valentine lubi Vicky, ma wpływać wygląd Vicky? Po za tym, ten fragment mogłabym spokojnie umieścić w kolejnym punkcie oceny – „tę lekcję”, „na dwóch różnych końcach sali” i „mój przyjaciel”, bo przyjacielem zawsze jest się czyimś.
Tu masz kolejny fragment z podobnym problemem: Ann nie uczestniczyła w takich imprezach. Uważała, że ją zgniotą pod sceną i zapewne wiele sie nie myliła. Była filigranową blondyneczką o szafirowych oczach. Ann jednak uwielbiała słuchać opowiadań Matta, jako jedyna miała do tego cierpliwość. Nie wiem, jak ma się niechęć Ann do koncertów do jej wyglądu i tego, że dziewczyna lubi słuchać Matta – dopiero po gruntownym przemyśleniu fragmentu dochodzę do wniosku, że powinien chyba brzmieć on jakoś tak: „Ann nie uczestniczyła w takich imprezach, uważała bowiem, że zgniotą ją pod sceną. Zapewne wiele się nie myliła, miała bowiem filigranową budowę. Uwielbiała jednak słuchać, gdy Matt opowiadał o koncertach – uwielbiała też słuchać innych jego opowiadań, jako jedyna miała cierpliwość do jego historii” – w ten sposób połączyłam to, że Ann nie chodzi na koncerty z jej wyglądem i z opowieściami Matta. Kolor włosów i oczu wyleciały, ponieważ były informacją nie pasującą do pozostałych – ale spokojnie mogłabyś wpleść to w inne miejsce.
Generalnie jeśli opiszesz wygląd bohatera w dwóch zdaniach na początku opowiadania, nie oczekuj, że czytelnik będzie wiedział, jak bohater wygląda – i nie oczekuj, że zapamięta. Ludzie to nie tylko wzrost, kolor włosów i kolor oczu, ale i kształt twarzy, oczu, nosa, ust, budowa ciała, dłonie, znaki szczególne, drobne nawyki, gesty. Niektóre takie drobiazgi mogą stać się znakiem rozpoznawczym postaci, z drugiej strony postać może zwracać uwagę na jakiś konkretny szczegół wyglądu u innych – na przykład na dłonie.
Więcej zdań złożonych, imiesłowów. To nada tekstowi płynność i ciągłość.
No i oczywiście – błędy stylistyczne, złe szyki zdań, przez które tekst skrzypi i traci płynność:
Rude włosy kleiły mi się do twarzy, po raz kolejny je odgarnęłam „Rude włosy kleiły mi się do twarzy, odgarnęłam je po raz kolejny” albo jeszcze lepiej: „Po raz kolejny odgarnęłam klejące się do twarzy rude włosy”
Bardzo miłe zaproszenie. Chętnie skorzystam z niego... „Chętnie z niego skorzystam”
- Jakimi potworami? - wtedy zapytałem. „zapytałem wtedy”
Matt stał przy swoim samochodzie i mówił coś do blondynki, strasznie gestykulując. Tu z kolei problem jest innej natury. Nie wiemy, co to za blondynka, bo pojawia się po raz pierwszy. Ponieważ narratorka zna tę dziewczynę, powinna wymienić jej imię – gdyby jej nie znała, trzeba by napisać „jakiejś blondynki”. Btw, nie robisz tego co prawda, ale na wszelki wypadek: nie należy używać określenia koloru włosów (oczu, innych epitetów dotyczących wyglądu) do zastępowania imienia bohatera.
W kieszeni czarnych bojówek znajdywała się tylko paczka papierosów, gumy i bilet z koncertu. Nie mam przy sobie żadnych pieniędzy, wszystko wydałam. A tutaj – nagła zmiana czasu przeszłego na teraźniejszy, nie jedyna zresztą. Staraj się jednak utrzymać konsekwencje co do stosowanego czasu.

Poprawność językowa:
Jest źle. Co drugie zdanie właściwie to potencjalny kwiatek – stylistyczny lub logiczny. Notorycznie zjadasz ogonki liter, twoja interpunkcja woła o pomstę do nieba. Niby masz betę – ale niewiele ta beta pomogła. Widziałam też kilka błędów ortograficznych, których nie wyłapał Word – wyglądają mi na błędy typowo dyslektyczne, co cię jednak nie usprawiedliwia – dysleksję można zwalczyć.

Zacznijmy więc od ortograficznych:
na kolację już może być francuska „francuska” to przymiotnik. Osoba to „Francuzka”, przez „z” i z dużej litery.
w każdym ciemnym koncie koncie bankowym? Powinno być „kącie”
znalazłem się w Norwegi „Norwegii”
przynajmniej tam ktoś zawsze mi pomorze Pomorze Gdańskie? Pomorze Zachodnie? Powinno być ”pomoże”

A teraz problemy z pisaniem łącznym i rozdzielnym:
tak o to „oto”
Przecież to nie możliwe „niemożliwe”
Szkołę mam nie daleko, dlatego zazwyczaj idę do niech na piechotę. „niedaleko”, a po za tym „niej”.
z ciągnęłam z krzesła torbę „ściągnęłam”

Interpunkcja:
W mojej małej miejscowości, rzadko, kiedy odbywało się coś ciekawego „W mojej małej miejscowości rzadko kiedy odbywało się coś ciekawego”
ale chyba to, u dzieci normalne „ale to chyba u dzieci normalne”
Nie rozumiała jak można czerpać radość, z obijania się o innych ludzi „Nie rozumiała jak można czerpać radość z obijania się o innych ludzi”
Zwolenniczką opalania, nikt nigdy mnie nie nazwie. „Zwolenniczką opalania nikt mnie nigdy nie nazwie”
Kto by pomyślał, że ta mała szesnastoletnia latynoska, będzie tak zawodzić. „Kto by pomyślał, że ta mała szesnastoletnia latynoska będzie tak zawodzić.”
Dziewucha, nie będzie mnie wykorzystywać. „Dziewucha nie będzie mnie wykorzystywać”
Cisza jest czasem, gorsza od najbardziej zażartej kłótni Hmmm, teraz przeczytaj sobie samą połowę zdania do przecinka. Widzisz? Przecinek coś oddziela. Tu oddzielił cisze będącą czasem. Ładna metafora, szkoda, że niezamierzona.
Dziewczyna po raz kolejny, starała się utwierdzić mnie w przekonaniu „Dziewczyna po raz kolejny starała się utwierdzić mnie w przekonaniu”
Nadużywasz przecinków. Niemiłosiernie tniesz nimi zdania na kawałki, rozdzielając podmiot i orzeczenie. A podmiot i orzeczenie powinny być nie rozdzielone, chyba, że między nimi jest jakieś zdanie wtrącone. Ale zdań wtrąconych i w ogóle bardziej skomplikowanych konstrukcji u ciebie nie dostrzegłam. Zapoznaj się z zasadami interpunkcji, bo kiepsko z tym u ciebie.

Braki polskich liter, literówki i złe lub obcięte końcówki:
zdarzyłam się do tego przyzwyczaić „zdążyłam” – tu i brak ogonka, i ortografia padła.
Chłopak jednak przewał, „przerwał”
Poczułam na sobie czyj wzrok. „czyjś”
Nie potrafię rozsadzić, kto ma żyć, a kto ma posłużyć mi dzisiaj za pożywienie. „rozsądzić”. Rozsadzić mógłby najwyżej rośliny w ogrodzie.
będę ją pamiętać jako uśmiechniętą i ciepła osobą „ciepłą”
Wbić w zęby w jej szyje Ile Valentine miała szyj? Jedną. A więc „szyję”.
Mam delegacje z pracy. „delegację’. Jedną.
dostrzegła swą ostatnia ofiarą „swą ostatnią ofiarę”
Nie jedz do Nowego Orleanu. „jedź”
Jak mineła noc „minęła”

Błędy leksykalne:
Wiele razu wracałam o takiej porze i takiej pogodzie „Wiele razy wracałam o takiej porze i w taką pogodę”
ceglasty budynek Nie jestem pewna, czy chodziło ci o kolor – wtedy rzeczywiście ceglasty – czy też o materiał – wtedy „ceglany”.
usłyszałam chrząśniecie „chrzęst”
Po czymś takim nikt nie zauważy paru zaginiętych dziewcząt. „zaginionych”
W te ciepłe dni razem z Ann i Julią spędziłyśmy na naszej ukochanej polance w lesie. „Te ciepłe dni spędzałyśmy/spędziłyśmy razem z Ann i Julią na naszej ukochanej polance w lesie” – tu masz i leksykę, i styl, i jeszcze dodatkowo nie jestem pewna, czy użyłaś właściwego aspektu – jeśli chodziło o konkretne, minione już dni, to aspekt dokonany - „spędziłyśmy”, a jeśli o zwyczaj, nawyk – niedokonany „spędząłyśmy”.
Myśli grążyły niebezpieczne tematy „drążyły niebezpieczne tematy”, albo „pogrążały się w niebezpiecznych tematach”
Gdy skończyłam, przyjrzałam sie kartce, a na niej brzmiał napis Napis nie mógł brzmieć na kartce. Mógł widnieć. Mógłby brzmieć w takim zdaniu: „Na kartce widniał napis. Brzmiał on: ...”.
Na pierwsze polowanie sowicie mnie przygotowała sowicie można kogoś wynagrodzić. „Sowity” to „bogaty” lub „obfity”, nie wyobrażam sobie, jak można kogoś „bogato” czy też „obficie” przygotować – chyba, że wyposażyć, a nie o to ci chodziło.
Morderstwa w Nowym Orleanie wzrosły dwukrotnie. Mogła wzrosnąć najwyżej ilość morderstw.
Dom Cullenów, był przejrzysty i jasny. Czy dom Cullenów był przeźroczysty, czy też łatwy do zrozumienia? Po za tym, znów przecinek miedzy podmiotem, a orzeczeniem.
Na obu przedramieniach znajdowały sie tylko dwa, duże siniaki „przedramionach”
Umarł, na wskutek wykrwawienia „na skutek” albo „wskutek”. I bez przecinka.

Zaimki:
Nawet muzyka jakoś inaczej wtedy brzmi, a w uszach słychać swój krzyk „Nawet muzyka jakoś inaczej wtedy brzmi, a w uszach słyszy się własny krzyk”
Głupie ludzkie dziewczę, które nie wie gdzie jest jej miejsce. „jego” - bo TO dziewczę. Gdyby była „TA dziewczyna” – wtedy jak najbardziej „jej”
Kochałam tą kobietę „tę kobietę”
Zawsze siedzącą na swym mahoniowym bujanym fotelu, nucącą stare piosenki i szyjącą kolorowe swetry swej ukochanej wnuczce. A tu z kolei zaimki dzierżawcze są zbędne. Ogólnie zaimków dzierżawczych, podobnie zresztą, jak wskazujących, powinno się unikać i używać tylko wtedy, kiedy są niezbędne.

Powtórzenia:
Spojrzałem w te oczy, były niezwykłe. Czy właśnie takie oczy miała jej matka przed przemiana? Jej spojrzenie było takie niezwykłe, te iskierki w oczach. oczy, oczy, oczy...
Drżącymi ze strachy rękami chciałam wyczuć mu puls, niestety nic nie poczułam „wyczuć” – poczułam” – nie powtórzenie sensu stricte, ale też błąd. I „strachu”. I „jego puls” (tu zaimek dzierżawczy jest potrzebny)

A na deser pisownia imion:
Nessi Nessie, jeśli się nie mylę.
Edwart - nie muszę mówić, jak masz to poprawić? Zacznij od tego. Pojawiło się dwa razy.
Raz popełniłaś nawet błąd w imieniu twojej własnej postaci, pisząc „Valentin” zamiast „Valentine” (i zmieniając tym samym imię na męskie...)

Nie muszę mówić, że błędów jest więcej? Podałam tylko przykłady, żebyś rozeznała się, z czym masz problemy.


Logika
William jeździ pożywiać się do Nowego Orleanu? Z Forks? Ze stanu Waszyngton do Luizjany? Tak w prostej linii musiałby przejechać przez Idaho, Montanę, Wyoming, Nebraskę, Kansas, Oklahomę i Arkansas – właściwie całe USA, bo stan Waszyngton leży na północnym zachodzie, nad Pacyfikiem, a Luizjana – na południowym wschodzie, nad Zatoką Meksykańską. Ja wiem, że im dalej od Cullenów, tym lepiej dla twojego bohatera, ale to dobrze ponad trzy tysiące kilometrów – dla porównania, z Zakopanego do Gdańska jest około pięćset sześćdziesiąt kilometrów. Jednym słowem – nie opłaca się zupełnie, William musiałby wydać majątek na samoloty, albo jechać kilka dni w jedną stronę. Tym bardziej nie uwierzę, że Valentine wybrała się tam w tajemnicy przed matką. Chciała udawać, że nocuje u koleżanki? Musiałaby w takim razie nocować u tej koleżanki co najmniej tydzień. I mam szczerą nadzieję, że nie próbujesz wmówić czytelnikom, że ojciec Valentine pracując w Nowym Orleanie mieszkał w Forks!
Piszesz, że William urodził się w drugiej połowie siedemnastego wieku – następnie dowiadujemy się, że jego młodzieńcza miłość, Aleksandra, zmarła w 1853 roku. Pomijając fakt, że Nowy Orelan został założony w roku 1718 roku, od narodzin Williama do śmierci Aleksandry musiałoby minąć ze dwieście lat...
Nie należeliśmy do bogatych sfer, mieszkaliśmy w średnio zamożnej dzielnicy. Ojciec był pisarzem, zarabiał krocie. Majątek odziedziczyliśmy po dziadku, dzięki temu rodzice mogli poświęcać się pasjom. Zarabiał krocie – a więc zarabiał dużo. A więc należeli do bogatych. A więc to nie majątek po dziadku zapewniał im bogactwo, a praca ojca. Te zdania przeczą sobie nawzajem.
W wieku dwudziestu lat zakochałem się. To nieprawdopodobne, ale na prawdę tak było. Nie widzę nic nieprawdopodobnego w tym, że dwudziestoletni młodzieniec się zakochał.
Stała przy moście, przez który musiałem przejść. Pamiętając jednak o ukochanej, udawałem, że jej nie spostrzegłem Nie wiem, czemu udawanie, że nie dostrzega się kobiety stojącej na ulicy ma być wynikiem pamiętania o ukochanej. Chyba, że ta kobieta pracowałaby w najstarszym zawodzie świata – a nic w opisie wyglądu zachowania Lotty nie sugeruje, by wampirzyca sprawiała wrażenie ladacznicy.
Tęskniłem za Nowym Orleanem, ale Włochy mnie oczarowały. Zapomniałem o miłości do rodzinnego miasta i ukochanej Aleksandrze. Czy mi to kiedykolwiek wybaczy? Rzadko kiedy opuszczałem Włoscy, nie potrafiłem. Byłem ich więźniem. Przecież właśnie przed uwięzieniem, uciekałem Nie wiem, na czym polegało uwięzienie Williama. Jeśli było czymś metaforycznym, stanem duszy – nie czuję tego. Jeśli ktoś go zatrzymywał siłą – zabrakło informacji.
Jak przez mgłę pamiętam jego roześmianą twarz, te słodkie dwa dołeczki. To brzmi jak opis małego dziecka, a nie ojca...
Dlaczego nie działa na nią mój dar? Już dawno powinna być mną oczarowana. Co było nie tak z ta dziewczyną? Może powinna zgłosić sie na wizytę do psychologa bądź psychiatry? Ewidentnie miała ze sobą problemy. Tak, zdecydowanie odporność na moce wampira jest objawem choroby psychicznej...
Ankh błyszczał dumnie, jakby nakazując mi na niego patrzeć. Sam noszę ten symbol przy sercu. To dość ciekawe, bo wcześniej piszesz, że William dostał krzyż od księdza. Właśnie Ankh? Jeśli tak, to kim musiał być ten ksiądz? Jeśli nie – to co stało się z tamtym podarunkiem?

Podsumowanie:
No i co ja mam z tobą zrobić? Historyjka wydaje się być banalna, logika szwankuje, błędy obrodziły obficie. Z drugiej strony bohaterowie mają jakiś potencjał, a ja mam cichą nadzieję, że będziesz umiała ten potencjał wykorzystać. Zaprzyjaźnij się z Wikipedią, z Google Earth i Google Maps, słownikiem języka polskiego, słownikiem interpunkcyjnym. Zastanów się nad postępowaniem twoich bohaterów. Wpleć trochę opisów, popracuj nad konsekwentnym wiązaniem zdań miedzy sobą. Rozwijaj fabułę, nie zapominając o wątkach i postaciach pobocznych, dbaj o świat przedstawiony, żeby bohaterowie nie żyli w pustce. Popraw błędy – zwłaszcza nieszczęsnego „Edwarta”. Nie wiem, jak mogłabyś rozwiązać problem odległości między Forks i Nowym Orleanem, który jest największym idiotyzmem w całym opowiadaniu – ale może jest jakiś sposób na zatuszowanie tej bzdury bez gruntownego przebudowywania całej koncepcji i dotychczasowych rozdziałów. Cóż, pora zatem wystawić ocenę. Myślałam o „Dla Odważnych”, ale będzie Kiepskie - za Valentine, za to, że polubiłam ją nawet, czego zdecydowanie nie mogę powiedzieć o Belli Swan. Za Nowy Orlean, nawet, jeśli nie wiesz, gdzie leży. Myślę, że warto nad tym opowiadaniem popracować, choćby dla głównej postaci, o wiele ciekawszej, niż oryginalna bohaterka.


[Powrót] Komentuj






Valentine >> 16.07.09 o 11:33 >> brak www
Wybacz tylko za to moje "dzięki za ocenę", ale wtedy nie miałam zbyt wiele czasu, chciałam coś więcej napisać jak tylko się on znajdzie.
1. Oni nie mieszkają w Forks. Fakt, nigdy nie napisałam nazwy miasteczka, ale było, że jest położone pod Nowym Orleanem.
2. "suma sumarum, będzie przebiegał dość podobnie do romansu Edwarda i Belli." Obawiam się, że właśnie przeciwnie do nich. Nie lubię szczęśliwych zakończeń.
3. Zainteresowanie Valentine wampirami nie wzięło się znikąd, ale do tego dąże.....
4. Nazwisko wymyśliłam sama, no z pomocą słownika, jeśli się nie mylę włoskiego. Pana Wilhelm Ludwig Abeken nie znałam.
5. Nie nie mam ochyty opisać ff Anne Rice, nigdy bym się na to nie odważyła. A wplatam jakieś cytaty, czy nawet wydarzenia, bo wydaje mi się, ze będą dobrze odwzorowywać Williama, Meyer nie opisała zbyt dobrze "złych" wampirów.
6. Cieszę się, że Valentine się spodobała, przynajmniej ona....

---

Lilith >> 12.07.09 o 19:11 >> brak www
O, Jezu słodki! Patrzę i nie wierzę - Niezapominajka jest jedynym aktywnym linkiem w kategorii "Dla Odważnych" XD. Tak mną to wstrząsnęło, że aż zaczęłam od tego, zamiast natychmiast pogratulować An-nah pięknej oceny. Muszę przyznać, że czytało się z prawdziwą przyjemnością, chociaż to niby "tylko" ocena.

---

tanczaca--w--deszczu >> 12.07.09 o 12:16 >> brak www
Dzięki za ocenę!

---

An-Nah >> 10.07.09 o 20:22 >> brak www
Kocie, na takiej zasadzie moja Sophia jest fanką pani Meyer... Ale niestety (?), Sophia nie jest moim alter-ego.

---

Kot >> 10.07.09 o 11:34 >> brak www
Jeszcze by jakieś wampiry nasłała, no nie? ;)

Świetna ocena An-Nah, nic a nic nie wyszłaś z wprawy, napisałaś wszystko to co ja chciałam napisać, i nawet ocenę tą samą postawiłaś, więc nie mam żadnych zastrzeżeń ;)
Też polubiłam Valentine, nie jest taka bezbarwna jak Bella.
I nawet droga autorko, jeśli na to być tylko romans możesz napisać go świetnie. Może być nawet lepszy od oryginału, bo w tym tkwi magia fików. Stąd do dzieła, będę kibicować!

Ps. An-Nah, ja się zaliczam do fanów pani Meyer, nie pamiętam kiedy się ostatnio tak uśmiałam jak przy lekturze Zmierzchu. A trzeci tom, z tym trójkątem miłosnym - rotfl.

---

Traq >> 09.07.09 o 12:33 >> brak www
Ja miałabym Cię zjeść, An? Bez przesady :P

---

An-Nah >> 09.07.09 o 09:32 >> brak www
Carmel, wszystko fajnie, ale nigdzie nie było napisane, że ten ksiądz był Koptem - wręcz przeciwnie, zrozumiałam, że spotkał Williama we Włoszech. Po za tym, kościół koptyjski to nie kościół katolicki. Ankh jest symbolem chrześcijańskim, ale z tego, co wiem, bynajmniej nie katolickim - katolicyzm i chrześcijaństwo to nie są synonimy. No i koptyjska forma ankh jednak wygląda nieco inaczej, niż symbol egipski - a właśnie ten nosi bohater opowiadania.

---

carmel >> 09.07.09 o 01:04 >> brak www
ja tylko troche się wtrącę...
"Ankh błyszczał dumnie, jakby nakazując mi na niego patrzeć. Sam noszę ten symbol przy sercu. To dość ciekawe, bo wcześniej piszesz, że William dostał krzyż od księdza. Właśnie Ankh? Jeśli tak, to kim musiał być ten ksiądz? Jeśli nie – to co stało się z tamtym podarunkiem?"

ankh to tak naprawdę katolicki symbol, stosowany głównie w kościele koptyjskim w Egipcie. więć może nie być niczego dziwnego w tym, że to akurat ksiądz go ofiarował bohaterowi :)
swego czasu interesowałam się różnymi krzyżami w katolicyźmie ;)

---