Ocena nr 193 - Niezgłębiona Traq ocenia "Kitty Potter" >> 28.12.08 o 17:30
Kitty Potter
Pierwsze wrażenie:
Kitty Potter? Siostra czy córka Jamesa Pottera? Szablon niewiele wyjaśnia, a choć odgadłam znaczenie francuskich wstawek, to nadal nie wiem, o kim będę czytać. Wygląda jednak na to, że historia będzie o miłości. Mam tylko nadzieję, że obejdzie się bez ckliwych scen.
Wygląd:
Szablon własnej roboty, tło beżowe, zdjęcia czarno-białe, a wszystko ozdobione czerwonymi elementami, w tym kwiatem, który specjalnie tu nie pasuje, ale nie czepiajmy się szczegółów. Czcionka w porządku, choć przerwy między tekstem a ramką mogłyby być większe. A, i wtrącenia na beżowo są niezbyt czytelne. Menu uporządkowane i dobrze zagospodarowane.
Dział „o mnie” jest ciekawy - pojawia się nawet spis wszystkich bohaterów, czego dotąd nie uświadczyłam, a wywiad z autorką, który przeczytałam dopiero po lekturze opowiadania, wiele wyjaśnił, co jednak nie wpłynęło na zmianę poniższego wywodu.
Fabuła:
James Potter i jego siostra umówili się, że od Halloween w szóstej klasie przestaną toczyć ze sobą wojnę. Akcja opowiadania rozpoczyna się już po zawarciu przez nich rozejmu, co z początku sugeruje, że wszyscy będą dla siebie mili i sympatyczni, ale tak nie jest. Mimo deklaracji rodzeństwo płata sobie różnego rodzaju figle, np. wrzuca się nawzajem do jeziora, wrabia w zniszczenie gabinetu profesor McGonagall itp. Oprócz tego mamy też rozwijający się powoli wątek miłosny z Kitty i Remusem w roli głównej. Od czasu do czasu pojawiają się też wzmianki o bohaterach drugoplanowych, najczęściej opisując ich kontakty z płcią przeciwną (przepraszam za ewentualne spłycenie, ale to najbardziej rzucało się w oczy).
W zasadzie ciężko jest mi znaleźć jakiś główny wątek, na którym opiera się cała historia. W moim odczuciu to po prostu opisy różnych wydarzeń ze szkolnego życia bohaterów, choć relacje Kitty z Remusem rozwijają się przez cały czas. Huncwoci na początku kombinują nieustannie, jakby tu dostać się do dormitorium dziewcząt, lecz później ten motyw przestaje się już pojawiać.
Jako opis hogwarckiego życia czyta się to całkiem nieźle. Choć oczywiście można mieć pretensje do tego, że Kitty jest siostrą Pottera i ma wspaniały kontakt z Huncwotami. Bo to takie trochę oklepane, zwłaszcza bicie Blacka za jego komentarze.
I niezbyt przypadła mi do gustu sprawa z wilkołakiem. Podobało mi się wyjaśnienie, że główna bohaterka interesuje się tymi stworzeniami i dlatego, po wnikliwej obserwacji, odkryła sekret Remusa. Mogę także zrozumieć, że po przestudiowaniu teorii zainteresowana jest „spotkaniem w realu”, że tak to określę. Ale nie uwierzę, że polazła jak ten baran do lasu. Jeśli chce się zobaczyć wilkołaka, a nie spotkać z nim oko w oko, to można chyba gdzieś się ukryć albo chociażby wspiąć się na drzewo, a nie włóczyć po gęstwinie. Gdyby nie Huncwoci, byłoby z panną Potter krucho.
Także kwestia wydarzeń tego okresu w świecie czarodziejów zostaje praktycznie pominięta. Mała wzmianka o aurorach, którzy mają pełne ręce roboty, w liście od matki Potterów i stwierdzenie, że ma ona już tego dosyć, wydało mi się trochę niewystarczające. Domyślam się jednak, że nie ma to żadnego znaczenia dla fabuły i pominięcie tego jest zwyczajnie prostsze.
Podsumowując, historia nie jest zbyt odkrywcza, a także pozbawiona nagłych zwrotów akcji oraz nutki tajemnicy, którą odkrywałoby się stopniowo podczas lektury. Tak więc lekko i niezobowiązująco, ale przynajmniej inteligentnie i z humorem.
Postaci:
Kitty Potter zdecydowanie nie jest szarą myszką. Impulsywna, leniwa, bystra… Poznajemy ją dość dokładnie w trakcie trwania akcji i przedstawiona jest w miarę przekonująco (nie wspominając o tej całej historii z wilkołakiem). Pojawiły się też drobne wzmianki, że lubi eliksiry i chce zostać dziennikarką. W zasadzie warta swojego brata.
Przyznam szczerze, że
James Potter trochę umknął mojej uwadze, ale znaczy to prawdopodobnie tyle, że był wybitnie kanoniczny.
Remus Lupin również nie odbiegał od kanonu, jak zwykle wzbudzał sympatię i zachowywał się przekonująco.
Syriusz Black także kanoniczny… Mam wrażenie, że albo coś przegapiłam, albo po prostu nie tchnęłaś w te postaci wystarczającej ilości siebie i przez to nie zwraca się na Huncwotów większej uwagi. Są tacy, jak w książkach, i tyle. Ale Peter się przynajmniej od czasu do czasu odzywa.
Twoi właśni bohaterowie są już lepsi, z tego względu, że musiałaś ich wymyślić od początku do końca. Co prawda bardzo szybko zgubiłam się w tym, kto miał oczy jakiego koloru, ale z kontekstu dawało się wywnioskować, kto z kim i dlaczego.
Osobną kwestię jest niejaki
Severus Snape, który z zachowania przypominał mi Draco Malfoya (nie potrafię wyobrazić sobie Snape’a, który idzie do Hogsmeade, zaczepia Kitty i Remusa i chce na nich rzucić urok - to raczej Huncwoci pierwsi dobierali mu się do skóry).
Tak więc za serce nikt nie chwyta, a bohaterowie drugoplanowi nie różnią się zbytnio między sobą. Natomiast główna bohaterka daje radę, jak mawiają.
Świat przedstawiony:
Hogwart, czasy Huncwotów, zamek i błonie przedstawione dobrze, można poczuć ich atmosferę. Trochę brakuje odniesień do całego świata czarodziejów, ale poza tym jest nieźle.
Sposób prowadzenia narracji:
Trzecioosobowy, narrator wszechwiedzący.
Zgodność z kanonem:
Jakichś poważnych odstępstw (oczywiście oprócz wprowadzenia siostry Jamesa) nie uświadczyłam.
Styl:
Całkiem w porządku, gdyż opowiadanie składa się nie tylko z dialogów - mamy opisy miejsc, wydarzeń, przeżyć wewnętrznych bohaterów. Czasem zbyt dokładnie starasz się opisać jakąś sytuację czy nawet gest, co w efekcie końcowym wychodzi nienaturalnie. Niestety, nie mogę w tej chwili znaleźć przykładu, ale myślę, że Tobie samej powinno leciutko zazgrzytać przy czytaniu. Zdarzają Ci się też powtórzenia, które moim zdaniem łatwo zauważyć i poprawić przed publikacją:
* „Mimo tego czas
spędzano w bardzo przyjemnej i świątecznej atmosferze. Sylwester wszyscy
spędzili beztrosko na wspólnej zabawie”
* „Zanim Lupin wrócił, sama poszła do swojego
dormitorium, aby odnieść rzeczy szkolne. Otworzyła drzwi od
dormitorium i rozejrzała się po pustym pomieszczeniu.”
* „
Wszystkie zasłony od
łóżek były zasunięte, toteż nie widać było nie pościelonych
łóżek wszystkich lokatorek”
* „Firanki
lekko powiewały, odkrywając otwarte
lekko okna”
* „Włożył ręce do kieszeni i spojrzał na dwójkę
rozmawiających siódmoklasistów, którzy
rozmawiali właśnie o tym, którą z osiemnastoletnich Gryfonek zaprosić na randkę.”
Dialogi są na ogół naturalne i wnoszą coś do treści, co mnie zawsze cieszy, gdyż nie przepadam za tzw. gadkami-szmatkami. Opisujesz też, w jaki sposób bohaterowie wypowiadają swoje kwestie, co zdecydowanie ułatwia wyobrażenie sobie danej sceny.
Nie jest więc jeszcze idealnie, ale niewątpliwie znajdujesz się na dobrej drodze. W tym momencie mogę już chyba tylko polecić dalsze pisanie w ramach doszlifowywania swych umiejętności w tym zakresie.
Poprawność językowa:
Jak na betowany tekst, ilość błędów jest zastraszająca.
Zacznijmy od literówek i różnych przeoczeń:
* „Za zamkniętymi oczami i lekkim uśmiechem na twarzy słuchała trzaskającego w kominku ognia.” - z zamkniętymi.
* „szukając znajome jej osoby” - znajomej.
* „spojrzało na krzaki, z których wcześniej wyskoczył” - wyskoczyło.
* „Kitty najwidoczniej nie tego nie zauważyła” - zbędne jedno „nie”.
* „wyszła z pomieszczenia, kierując w stronę radosnych okrzyków.” - kierując się.
* „ten bezsensownej wojny” - tej.
* „Nachylało się nad poniszczonym pergaminem i dyskutowali o czymś zawzięcie” - dyskutowało.
* „Nagle tuż przed nią wrosła w pół przeźroczysta postać” - wyrosła na pół przeźroczysta postać.
* „Nie lubiła, kiedy mówi się do niej pełnym imieniem” - kiedy mówiło się…
* „- O nic, zupełnie nic - oparła, wzruszając ramionami i wyszła z sali, zostawiając Kitty Remusa samych” - „odparła” oraz „Kitty i Remusa”.
* „Nawet, jeżeli” - moim zdaniem bez przecinka.
* „prawda Rogaczu?” - przecinek przed Rogaczu.
* „Ona, jako jedyna w rodzinie miała tęczówki koloru wiosennej trawy.” - przecinek po rodzinie.
* „W kącie, przy jednym ze stolików siedziało tylko dwóch chłopaków.” - przecinek po stolików.
* „po czym usiadł, obok śpiącego Remusa” - bez przecinka.
Oraz różne inne:
* „Poświęciła im wszystkie dotychczas lata spędzone w Hogwarcie” - straszne zamieszanie w szyku, najprościej byłoby wyrzucić „dotychczas” albo napisać: „wszystkie spędzone dotychczas w Hogwarcie lata”, choć konstrukcja jest w tym przypadku wyjątkowo piętrowa.
* „Otworzyła atrament” - chciałaś uniknąć powtórzenia, ale ten skrót myślowy niespecjalnie mi pasuje. Może „otworzyła pojemnik z atramentem”?
* „towarzyszącej przy przemianie” - towarzyszącej przemianie, bez przy.
* „z trzema Ślizgonami, z których dwoje szeptali coś do siebie” - z których dwóch szeptało coś do siebie.
* „Jej szata falowała się delikatnie pod wpływem ruchów.” - falowała delikatnie, bez się.
* „ale usłuchał się siostry i sięgnął po malutką paczuszkę” - usłuchał siostry.
* „rzuciła się na jej szyję” - rzuciła się jej na szyję.
* „Była uświadomiona, że w większości to jej wina” - była świadoma.
* „i że zawiesiliśmy tą całą wojnę” - tę.
* „pochylając się na krześle do tyłu” - odchylając się na krześle.
* „Jego zielononiebieskie oczy patrzyły prosto w ślepia koleżanki.” - chwali się próba uniknięcia powtórzenia, ale ślepia w odniesieniu do dziewczyny rażą.
* „powiedziała Lily, kładąc gorącą czekoladę przed Kitty” - raczej stawiając.
Wulgaryzmy, idiotyzmy, słowotwórstwo::
Raczej się nie zdarzały, a jeśli nawet, to już wspomniałam.
Podsumowanie:
Nie mogę powiedzieć, żeby było tragicznie. Raczej średnio na jeża i w tym wypadku nie mam nawet za wiele wątpliwości, jaką ocenę wystawić. Jak nietrudno się domyślić, będzie
Średnie. Przyznam się jednak, że lektura i tworzenie oceny trwały długo, wiec mogłam naprawdę przez zagonienie czegoś nie zauważyć albo o czymś zapomnieć. Starałam się mimo wszystko napisać coś sensownego, a jeśli mi się nie udało, to niestety nic już na to nie poradzę. Widzę, że zawiesiłaś działalność na tym blogu, ale być może moje wskazówki przydadzą Ci się w przyszłości.
[Powrót] Komentuj