Ocena nr 176 - Kot Czarujący ocenia "The system after tomorrow" >> 27.12.08 o 18:37
The system after tomorrow
Pierwsze wrażenie
Tytuł wywołał jakieś mgliste skojarzenie z filmem „Pojutrze”, który całkiem mi się podobał, stąd też zaciekawiona klikam w linka. Wita mnie ciemność, po załadowaniu obrazka ukazująca zasypaną śniegiem wieżę Eiffla. Skojarzenia z filmem pozostają. Zerkam dalej i jak magnes moje spojrzenie przyciąga migający gif, wpatruję się uważnie w treść: „Niewolnictwu religijnemu mówimy stanowcze NIE!” W ten oto sposób zdębiałam.
Wygląd
Czarne tło, zasypana śniegiem wieża Eiffla, duża ramka na treść, z boku menu, więc ogólnie niby nie jest źle. Niestety, pozytywny efekt psuje wyżej wspomniany mrugający gif przy każdym rozdziale oraz wyśrodkowany tekst, ze zbyt małą czcionką (jak dla mnie) w ciemnoszarym kolorze. Zarówno tekst w takim kolorze na czarnym tle, jak i samo jego wyśrodkowanie zdecydowanie utrudnia czytanie. W literaturze tekst jest zawsze wyjustowany, wyrównanie do lewej jest też jak najbardziej akceptowalne. Zdecydowanie proponuję czcionkę w jaśniejszym kolorze.
Dla mnie szablon nie ma wielkiego znaczenia, ponieważ zawsze kopiuję tekst do Worda. Tak mi się lepiej czyta, nie wspominając, że mogę go sobie sformatować odpowiednio dla siebie i wydrukować. Tutaj jednak skopiowanie tekstu okazało się być niełatwym zadaniem, ponieważ treści nie da się zaznaczyć i wyskakuje rameczka z tekstem „Nie ładnie!”.
Następne kilka minut spędziłam na rozmyślaniu jak obejść problem, na szczęście firefox z odpowiednią wtyczką umożliwia wyłączenie java skryptów. Z głębin kociego zirytowania wyrwało się głośne „hurra!”, gdy tekst w końcu udało się skopiować. Dostało mi się sześćdziesiąt pięć stron opowiadania, choć entuzjazm do przeczytania zdecydowanie przygasł.
Fabuła
Nie ma lekko, od razu zostajemy rzuceni w środek akcji. Jakiś Daron rozmawia z jakąś Nemezis. Z dalszych zdań można wywnioskować, że chyba jesteśmy w Polsce, ale na dobrą sprawę udało mi się pogubić. Wiemy, że jest zimno, a dokładniej, że mamy epokę lodowcową. Skojarzenie z „Pojutrze” okazało się być całkiem trafne. W telegraficznym skrócie dowiadujemy się, jakie państwa zamarzły, o występowaniu huraganów, w których temperatura spada o dziesięć stopni na sekundę i ludzie umierają w mgnieniu oka.
Niewiele zdań później okazuję się, że nasi bohaterowie są członkami zespołu System Of A Down, a rzeczona Nemezis (Nemo) ich uratowała. Nasz zespół i dziewczyna gdzieś wędrują, trafiają do obozu uchodźców w Libanie, decydują się na podróż do kuzyna Darona do Iraku. Tam przebywają jakiś czas, aż Nemo podejmuję decyzję o podróży do Nowej Zelandii. W ostatnich rozdziałach dowiadujemy się, że w Nemo jest zaklęta Pani Wolny Wilk i ma przewodzić Erze Wodnika. W dalszym ciągu akcji Nemo odnajduje swoją przyjaciółkę z Polski, która na powitanie dźga ją nożem, oczywiście przez przypadek.
Opowiadanie skupia się na głównej bohaterce, która albo ratuje świat, albo rzeczony świat ją nie obchodzi i chce się zabić. Członkowie zespołu robią za szare tło lub też stadko przestraszonych kur, z których odrobinę wyróżnia się Daron i Serj. Pierwszy jest zakochany w Nemo, drugi często się z nią kłóci, przy czym też ma do niej słabość. Poza tym należy stwierdzić, że cały zespół troszczy się o Nemo i nie chce jej pozwolić na samobójstwo, za co dziewczyna uważa ich za niezwykle okrutnych.
Początkowe rozdziały nie łączą się w logiczną całość, później na szczęście jest lepiej. Zdarza się też w ciągu całego opowiadania, że rzeczy dzieją się często bez widocznej przyczyny.
Postacie
Nemezis (Nemo) – z mitologii greckiej bogini zemsty, sprawiedliwości i przeznaczenia. Jak nas edukuje
wikipedia Bogini przedstawiana była z gałęzią jabłoni w ręce. Tutaj od razu muszę stwierdzić, że jabłoń w opowiadaniu często się pojawia, bowiem główna bohaterka ma wiele dobrych wspomnień związanych z tym drzewem.
Nemo ma magnetyczne spojrzenie i słowiańską urodę, czyli blond włosy i niebieskie oczy. Poza tym jest uzdrowicielką i jasnowidzem, ma zdolności telekinezy, telepatii, porozumiewa się ze zwierzętami. Jest czarownicą, ma w sobie zaklętego wilka i niezwykłą zdolność do języków, wystarczy, że raz jakiś usłyszy, to od razu go umie.
Pozwolę sobie zacytować, co sama o sobie mówi główna bohaterka:
Jestem kimś kto miał pomagać, kto miał podburzać i robić rewolucje. Miałam być dobroczyńcą i przywódcą narodowowyzwoleńczym, prowodyrem ruchu anarcho-feministycznego. Miałam być psychiatrą, psychologiem, historykiem i filozofem. Padło, wszystko padło. Tamten świat kochałam, ten mnie już nie obchodzi, może ginąć, mam to absolutnie gdzieś.
Jak widać lista zdolności Nemezis jest dość długa, przez co dziewczę cierpi na straszliwie bóle głowy, mięśni, aż do utraty przytomności.
Talenty Nemo nie są zbyt dobrze opisanie, nie wiemy, jak uzdrawia (poza stwierdzeniem, że Daron pobierał z niej energię) ani skąd właściwie one wszystkie się wzięły. Dziewczyna też nie używa ich zbyt często, ot komuś zatrzyma akcję serca, czy przemówi do tłumów w paru językach, że należy iść dalej. Na dobrą sprawę w Nemezis jest napakowane tyle cech i zdolności, że spokojnie starczyłoby na pozostałą czwórkę bohaterów. Jedyne, co mnie do niej przekonało, to fakt, że zachowuje się jak nastolatka – chwiejność emocjonalna, bunt, nadmiar agresji, wspominane przez nią problemy z rodzicami. Nastolatka Nemo jest prawdziwa, Nemezis „ratuję świat i jestem wspaniała” już nie.
Bardzo brakowało mi w opowiadaniu prawdopodobieństwa psychologicznego postaci. Członkowie SOAD nie zachowują się jak mężczyźni, którzy mają po trzydzieści kilka czy czterdzieści lat, ale jak stadko przestraszonych kur, którymi rządzi niepodzielnie jedna smarkula. Niezależnie ile Nemo ma mocy i zdolności, to trudno mi uwierzyć, żeby dorośli mężczyźni daliby sobą aż tak pomiatać, a nawet wdzięczność za uratowanie życia ma swoje granice. Nie wspominając, że są całkowicie niezaradni życiowo i trzeba nimi kierować jak małymi dziećmi. Jak dla mnie ludzie, którzy założyli własny zespół i udało im się wybić na rynku, muszą jednak umieć radzić sobie lepiej w życiu niż Twoi bohaterowie.
Nie podoba mi się, że w ogóle nie opisałaś ich wyglądu. Zupełnie nie potrafiłam sobie ich wyobrazić, dopiero nieodzowny google pomógł mi znaleźć
zdjęcia.
Daron wychodzi na nieszczęsnego, zakochanego szczeniaka, o, tutaj należy to zdecydowanie podkreślić, niezłym temperamencie (seksualnym, żeby nie było wątpliwości). Google mnie wyedukował, że był on bardzo agresywny w młodości, czego wyzbywa się poprzez medytację i grę na gitarze. Widać udało mu się to znakomicie, bo dla Nemo to chyba w ogień by poszedł. A jedyna nieudana próba protestu przeciw traktowaniu go jak szmatę, skończyła się dla niego niezbyt ciekawie. Przy czym, dlaczego właściwie zakochał się w dziewczynie, ani kiedy to dokładnie się stało, nie wiadomo. Jego zachowanie momentami przypominało mi Tamaki-kun* z anime Ouran High School Host Club, przez co chichotałam jak głupia. Należy też nadmienić, że gdy w jednym z rozdziałów Nemezis traci przytomność (i przebywa w swoim własnym świecie), on porozumiewa się z nią telepatycznie i zmusza ją, pocałunkiem, do powrotu.
Serj z kolei robi za awanturnika, choć to wychodzi dopiero z czasem. Zachowuje się też trochę jak „pies ogrodnika”, jest zazdrosny o Nemo, a nawet w którymś momencie wyobraża sobie jakby było mieć z nią dziecko.
Shavo i
John, pozostali członkowie zespołu, nikną w tle. Jedynie początku dowiadujemy się, że Shavo ma groźne dla życia odmrożenia. Od prawdopodobnej śmierci ratuje go towarzyszący grupie pies Kazan, wylizując odmrożenia.
Świat przedstawiony
W zasadzie brak. Opowiadanie zawieszone jest w pustce, bo opisy nie występują. Bohaterowie wędrują przez jakieś tereny, ale nie mam pojęcia jakie. Co jakiś czas przewijają się w telegraficznym skrócie informacje co w jakim kraju się dzieje, co spowodowała epoka lodowcowa. Są to jednak informacje podawane w formie wyliczanki i nie sposób ich zapamiętać.
Zgodność z kanonem
Nie dotyczy.
Sposób prowadzenia narracji
Trzecioosobowa, z różnych punktów widzenia, przy czym czasami przeskoki w narracji powodują, że czytelnik się gubi.
Czasami autor wpada w akcję i raczy nas komentarzami:
A skoro siedzieli cicho to Daron się martwił czy Nemo ta sytuacja odpowiada, a Nemo się martwiła, czy nie Daron nie będzie miał dość bycia ścierką do pomiatania. No i jak tu utrzymywać że mowa jest źródłem nieporozumień...? Tu by akurat pomogła.
No powiedz coś, głupia babo! To może chociaż ty, kretynie, byś coś powiedział, co? Nie! Będą milczeć jak te dwa kołki w płocie!
-Nemo…
A może jednak nie…
-Hm?
-Tak sobie myślę…
O, to nowość. Ops, przepraszam, wcinam się. Już nie zawracam Ci głowy, czytelniku. Skup się na tej romantycznej dwójce. Ja już siedzę cicho.
Autor zdecydowanie nie powinien udzielać się w fabule.
Styl
Styl niestety kuleje. Zmorą są powtórzenia i nadmierna ilość wielokropków. Uwaga przy okazji - po myślnikach dobrze by było dawać spację przerwy.
-Nie katuj się tym... -dziewczyna podeszła i oparła się na poręczy. -Nic już nie zmienisz. Wspominaj dobre chwile.
-Próbuję... ale rany są zbyt świeże.
-Wiem... moje też.
Autorka ma też tendencję do pakowania bardzo wielu informacji w jedno zdanie, przykładowo:
Kiedyś Nemezis była z jednej strony szaloną buntowniczką, walczącą jak się dało o prawa ludzi i zwierząt, walczącą z niesprawiedliwością, naiwną w swojej wierze... ale sprzeczności dawały o sobie znać i ta pacyfistyczna anarcho-feministka bywała też nawiedzonym stworzeniem, wiecznie z głową w chmurach, wiecznie zagłębioną we własnym świecie marzeń, wiecznie rozważającą ważne filozoficzne sprawy... była wnikliwym obserwatorem, filozofem dostrzegającym drugie dno, i satyrykiem o ciętym języku.
Trudno mi powiedzieć, ile z takiej wyliczanki jest w stanie czytelnik zapamiętać. Gdy opisujesz sytuację polityczną czy społeczną krajów po nadejściu epoki lodowcowej, także ograniczasz się tylko do szybkiego wyliczania.
Przy porównaniach wychodzą za to czasami różne ciekawe rzeczy:
Huragany stały się olbrzymie, obejmowały całe kontynenty, temperatura w nich spadała 10 stopni na sekundę. Ludzie zamarzali w mgnieniu oka. Właściwie to nie do końca w mgnieniu oka, ale bardzo szybko. 5 minut i człowiek zaczynał umierać.
Gdybyś poprzestała, na ludzie zamarzali (czy może umierali) w mgnieniu oka, było by całkiem dobrze, jednak ciąg dalszy powoduje, że całość robi się śmieszna.
Bo w końcu w mgnieniu oka, czy nie w mgnieniu oka, wygląda jakby autor nie mógł się zdecydować, ewentualnie ludzie nie mogli się zdecydować, czy mają w to „mgnienie oka” umierać.
Druga sprawa do logika wypowiedzi – jeśli temperatura spadała w ciągu jednej sekundy o dziesięć stopni, to w ciągu dziesięciu sekund, było już o sto stopni mniej. Szczerze wątpię, żeby człowiek był w stanie żyć dłużej niż te kilka sekund, więc określenie „mgnienie oka” było jak najbardziej uzasadnione.
Poprawność językowa
Błędów ortograficznych w zasadzie nie ma, gorzej z całą resztą, poniżej podaję tylko przykłady błędów.
Liczebniki piszemy zawsze słownie.
Z interpunkcją bywa różnie, czasami mam wrażenie, że przecinki są stawiane na chybił trafił. Proponuję zerknąć do słownika ortograficznego i zapoznać się z podstawowymi zasadami ich stosowania.
Jestem odpowiedzialna, za żywota, które ocaliłam. – po „odpowiedzialna” przecinek nie jest konieczny.
Patriotka, jakich mało, wręcz fanatyczna - po „patriotka” przecinek też nie jest konieczny.
Przed „że” i „ale” zawsze stawiamy przecinki:
Można by rzec że nawet z ulgą - Można by rzec, że
Zabrał ale już wiedział... - Zabrał, ale
Literówki
zginać - zginąć
Nowy świat mi się ni podoba - nie podoba
Szyk zdania
Tak, wtedy był zdaje się jego los już przesądzony. - Tak, wtedy, zdaję się jego los był już przesądzony.
Wyrazy potoczne
se – używa moja babcia, w opowiadaniach nie stosujemy.
Błędy słownikowe
-Czy ty się słyszysz, dziewczyno, załamały ci się wszelkie zasady honoru!
Czy zasady honoru mogą się załamać?! Można nie mieć żadnych, można zrezygnować z wszelkich zasad honoru. Załamać może się człowiek, można załamać nad czymś ręce albo coś może się pod jakimś ciężarem załamać.
Kosmyk ów wyczyniał różne dziwne rzeczy, łącznie z wiązaniem się za kokardkę. – Włosy nie mają, aż tyle osobowości, żeby wiązać się na kokardkę.
Budynek był co najmniej pusty - Nie wydaje mi się, żeby budynek mógł być bardziej niż pusty.
Przez tego typu „kfiatki” opowiadanie w zamierzeniu z mrocznego, jak sądzę, zmienia się w śmieszne.
Dialogi (przykłady, ponieważ tego typu błędy się powtarzają)
-Słuchaj, mi też jest ciężko zaakceptować nowy stan rzeczy, i przyzwyczaić się też jest ciężko. -odwrócił ją ku sobie, zmuszając ją by patrzyła mu w oczy. – Z dużej litery „odwrócił”.
-Dziecino, nie gadaj pierduł. -nienawidził, jak ona zwracała się do niego per „dziecino”.
Ponieważ po myślniku pojawia się coś niezwiązanego z wypowiedzią, kropka przed myślnikiem jest konieczna, natomiast po myślniku należy zdanie zacząć od dużej litery.
Poza tym, mamy błąd ortograficzny - pierdół, bo pierdoła.
Pozostałe błędy postanowiłam wrzucić w jedną kategorię, czyli
inne (oczywiście to też tylko przykłady):
A kiedyś samo słowo "dziękuję" nie przeszło mi przez gardło... – mówisz o czasie przeszłym, a więc nie „przeszłoby”.
Nawet mi nawet nie mów... dla mnie to jest. – o jedno „nawet” za dużo.
Nawet nie manifestując cierpienia, widać było po niej że życie od dla niej chyba kara boża.
- przecinek po „że” oraz bez „od” i należy dodać „to” - życie to dla niej chyba kara boża
Daron kiedyś mu mówił, że Nemo umie zadziwiającą zdolność do wyczuwania energii – więc albo się coś umie, albo ma się jakąś zdolność, dwa w jednym nie wchodzi w rachubę.
Na sam koniec kilka fragmentów, które podaję z nadzieją, że autorka wytłumaczy mi, o co w nich chodzi:
-Oj czepiasz się… muszę uwolnić tych ludzi, pomóc im wejść do wilczego społeczeństwa, wilczej watahy wolnych wilków….
A jednocześnie dzikość, w każdym szczególe jej ciała zaklęty był wilk - pragnący wolności i walczący o nią, bezlitosny w tej walce wilk, który jednak przyjmuje do stada psy, które zerwały się z łańcuchów i uwolniły od niewolniczej, mamiącej kłamstwami służby.
Wulgaryzmy, idiotyzmy, słowotwórstwo:
Zdarzają się przekleństwa, typu „kurwa”, jednak gotowa jestem je uznać, ze względu na charakter bohaterki
Idiotyzm
Tylko Nemo bezustannie mu właziła w pole widzenia i wtedy zaczynały się odprężające kłócących się niesamowite kłótnie.
Podsumowanie
Opowiadanie jest kiepskie - brak opisów, wyraźnie zarysowanych bohaterów i mojego własnego przekonania, że gdzieś to zmierza. Akcja toczy się tylko wokół głównej bohaterki, którą można by nazwać Mroczną Mary Sue, gdybym była jakoś bardzo uczulona na to zjawisko. Opowiadanie składa się w dużej części z dialogów, które jednak niewiele wnoszą do treści, a z reguły opierają się o to, że Nemo chce się zabić, reszta nie chce jej na to pozwolić, albo zastanawiają się czy pozwolić. Być może opowiadanie ma jakieś głębsze dno, być może wilk zaklęty w Nemo ma jakieś wielkie znaczenie jak i nadejście ery wodnika, ale póki co nie udało mi się go dostrzec.
Nie potępiam pomysłu, bo sądzę, że dałoby się zrobić niezłą historię i z wątku „Pojutrze”, czy nawet fiku z SOAD, niestety twoje opowiadanie to mnóstwo niewykorzystanego potencjału.
Proponuję nauczyć się budować nastrój, grać czytelnikom na uczuciach. To, że pan X zamarzł na śniegu nikogo nie obchodzi, jednak jeśli mieliśmy okazję poznać pana X, polubiliśmy go, albo nawet w drugą stronę znienawidziliśmy, to jego śmierć nas poruszy. Będzie albo nam smutno, albo ucieszymy się, że o jednego drania mniej.
Nade wszystko proponuję bardziej rozwinąć akcję, opisywać świat i wydarzenia, a wszystkim bohaterom dodać charakteru i prawdopodobieństwa psychologicznego.
Niestety, ale dla odważnych.
* - Tamaki-Kun był bardzo przystojnym młodzieńcem, który miał tendencję do popadania w histerię, szlochania rozpaczliwie oraz łapania malowniczego doła.
[Powrót] Komentuj