Ocena nr 146 - Nieopisana Mirveka ocenia "Draco Hermiona Love" >> 26.12.08 o 21:28
Draco Hermiona Love
Pierwsze wrażenie
Draco i Hermiona? Według mnie trzeba się wiele natrudzić, by ten paring uczynić wiarygodnym. Już na samym początku uderzyły mnie cytaty w stylu: "Tak trudno kochać, konając w objęciach bólu" czy "Bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia", a sam tytuł strony to "Woda ogień-jasność i mrok!" Dobrze że nie "mhrock". Po tym wnioskuje, że motywem przewodnim będzie miłość i cierpienie. Mam na dzieje, że nie cierpienie z miłości, bo tego chyba nie ścierpię.
Wygląd
Czarne tło i białe litery a wokół zdjęcia aktorów z serii filmów o przygodach Harry'ego Pottera. Nijak to poukładane, nie są zachowane w jednej tonacji i właściwie pasują do siebie jedynie pod względem treści. Notki są inkrustowane fotografiami w środku tekstu. Niektóre z nich pasują do treści jak pięść do nosa, albo są to różne wariacje na temat "matka i niemowlę", zbyt kiczowate, nawet jak dla mnie. Na twoim miejscu dałabym w notce tylko linki do rysunków. Powiem tyle: Szablon nie zachęca.
Fabuła
Tak jak obiecałaś w opisach postaci (umieszczonych pod zdjęciami) Hermiona Granger zachodzi w ciąże z Draco Malfoy'em i ma przez to różne problemy. Właściwie cała fabułę można by streścić w powyższym zdaniu, jednak rozpiszę się nieco więcej.
Akcja zaczyna się w momencie, gdy dowiadujemy się, że Wiktor Krum jest nowym nauczyciele Obrony Przed Czarną Magią. Hermiona potajemnie spotyka się z Krumem, a jeszcze bardziej potajemnie, kocha się w Draco. Czas mija a Hermiona ma rozterki sercowe, które jednak są niczym, przy rozterkach miłosnych Draco Malfoy'a, który równocześnie kocha i nienawidzi paskudnej szlamy, zaś nie mogąc się na nic zdecydować, sypia ze ślizgonką z roku. Potem, w wyniku wewnątrz szkolnego konkursu wiedzy, Draco, Hermiona i jeszcze kilka osób wygrywają tygodniowy pobyt na tropikalnej "wyspie jednorożca".
Na miejscu Hermiona poznaje zespół "Tokio Hotel", kiepsko zamaskowany pod mało odkrywczą nazwą, zaś sam Draco to raz wyzywa Hermionę, to mu przechodzi (Granger zdaje się cierpieć na to samo), aż w końcu ratuje ją przed atakiem morskiego stwora. Z powodu urazów, główna bohaterka trafia do tamtejszego szpitala. Pewnej nocy, leżąc w szpitalnym łóżku, Hermiona zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest tu sama. Obok stoi pijany Malfoy i naprawdę wolałam się nie zastanawiać, co on wtedy robił. Cokolwiek wyczyniał, szybko przestał i po kilku ciepłych słowach i pieszczotach Hermiona i Draco, cytując: "stali się jednością". (Niewymawiając, nieźle mnie ten fragment rozbawił.) I wszystko skończyło by się już tutaj wielkim Happy End'em, gdyby nie to, że Draco urwał się film i zupełnie nie pamiętał swojej nocnej przygody, co skutecznie pozwala mu nadal nienawidzić Hermiony. Po kilku dniach, Hermiona dowiaduje się że jest w ciąży i za dziewięć miesięcy urodzi małego dziedzica rodu Malfoy. Ledwo dziewczyna dowiaduje się o tym fakcie, znajduje w sobie wielkie matczyne i rodzinne powołanie, po czym stwierdza, że Draco całkowicie nie nadaje się na ojca i właściwie nie jest godny tej roli.
Po powrocie do Hogwartu i kilku mało konstruktywnych rozważaniach, Hermiona postanawia powiedzieć Krumowi, że jest w ciąży. W brew wszelkim oczekiwaniom, Krum jest zachwycony tą wiadomością i wyznaje swojej ukochanej, że podczas jednego ze spotkań w gabinecie Kruma, (podczas którego panna Granger wypiła odrobinę za dużo) Wiktor wykorzystał ją, gdy ta była nieprzytomna. Dziewczyna trochę się pobuntowała, po czym "dla dobra dziecka" postanowiła utrzymywać Kruma w przekonaniu, że dziecko będzie jego. Żeby nie psuć Krumowi opinii, nauczyciele wspólnie ustalili, iż przez jakiś czas oficjalnym ojcem będzie Harry Potter. Z każdym dalszym rozdziałem, główna bohaterka coraz bardziej pogrąża się w spirali kłamstw, powoli zdając sobie sprawę z tego, że wcale nie kocha nowego nauczyciela (jednak co pewien czas zmieniając na ten temat zdanie) i kocha tylko Draco Malfoy'a. Dalej poznajemy rodzinę Hermiony, potem rodzinę Kruma i kolejne rozterki sercowe pewnego Ślizgona i pewnej Gryfonki. Sama Hermiona zaś przez cały czas przeżywa ciążę niczym wielkie objawienie. Sam Krum nic nie podejrzewa mimo tego, że dziewczyna wcale nie chce z nim sypiać, a wszelkie sytuacje, mogące doprowadzić do zbliżenia, są nagle przerywane jakimś niespodziewanym wydarzeniem.
Cała sytuacja właściwie wraca do punktu wyjścia, gdy na przyjęciu zaręczynowym Hermiona widzi, jak Wiktor całuje się z koleżanką z drużyny. Potrzeba było zdrady, by panna Granger i panicz Malfoy w końcu na trzeźwo wyznali sobie miłość. Niestety, nie jest to koniec historii, bo oto okazuje się, ze Sami-Wiecie-Kto w jakiś sposób dowiaduje się o związku Malfoy'a i wcale mu się to nie podoba. Hermionę uprowadzają Śmierciożercy i pod koniec ostatniej notki, przygotowują się do zbiorowego gwałtu na szlamie. Naprawdę nie wiem, jak masz zamiar wybawić swoją bohaterkę z tej sytuacji, bo biorąc pod uwagę, wcześniejszy rozwój akcji, do niczego poważnego nie dojdzie.
W efekcie mamy 137 stron, pełnych wyjątkowo tanich chwytów i przewidywalnych zwrotów akcji.
Postacie
Hermiona Granger - Powiem tyle, z kanoniczną Hermioną nie ma ona wiele wspólnego. Hermiona spędza czas na rozważaniu swoich wewnętrznych rozterek, których naiwność zwaliła mnie z nóg. Mentalność bohaterki też pozostawia wiele do życzenia. Hermiona - największy na roku mól książkowy (czego u ciebie nie widać, bo kiedy dziewczyna się nudzi, bezmyślnie gapi się w sufit), Hermiona - której oboje rodziców są lekarzami (dentystami dokładniej), nie ma zielonego pojęcia o ludzkiej biologii. Prawdziwa Hermiona, gdyby zaszła w ciąże (pomijając już kwestie ojcostwa) całe dnie spędzałaby na zaczytywaniu się w poradnikach dla młodych matek. Tutaj jednak chodzi rozdarta między miłością a kiepsko pojętym dobrem dziecka, które, nie wiadomo czemu, musi się kłócić z dobrem matki, sama zaś traktując swój stan niczym objawienie. Wieść o tym, że została zgwałcona, też nie szczególnie odbija się na jej psychice. Do tego dochodzi ogromna chwiejność poglądów, brak pewności siebie i całkowite niezdecydowanie. W dodatku Twoja Hermiona jest kobietą tak piękną i ponętną, że na jej widok, każdy facet ma od razu ochotę ją zgwa... znaczy się, uwieść.
Draco i Dracon Malfoy - Jak na mój gust, dwie różne osoby. Pierwszy to kanoniczny Draco. Lubi dokuczać słabszym, dogryzać szlamom, jest wścibski, złośliwy i ma cięty język. Jeśli tylko może, stara się jak najbardziej upokorzyć "szlamę Granger". Drugi to Dracon Malfoy, zakochany po uszy, rozdarty między miłością a wpojonymi mu wartościami, kocha tylko Hermionę i ratuje jej życie. Imion "Draco" i "Dracon" używasz naprzemiennie, ale często miałam wrażenie, że młody Malfoy ma zwyczajne rozdwojenie jaźni.
Wiktor Krum - Bardzo kocha Hermionę, doskonały nauczyciel, kochający brat, świetny przyjaciel i genialny szukający. Właściwie mężczyzna idealny, gdyby nie to, że ma na koncie kilka wykroczeń, takich jak gwałt i rozpijanie nieletniej. Mimo tego, Hermiona jakimś cudem uważa go za najlepszego kandydata na ojca.
Reszta postaci przewija się w tle, nie mając dla akcji większego znaczenia.
Właściwie Hermiona już dawno powinna wypiąć się na obu mężczyzn, wyjechać do rodziców, Kruma podstawić przed sądem, a Draco kazać płacić słone alimenty. I jeśli tak bardzo zależało jej na tym, by dziecko miało pełną rodzinę, powinna po wszystkim oddać je do adopcji.
Świat przedstawiony
Hogwart i okolice. Autorka po raz kolejny wychodzi z założenia, że nie ma sensu opisywać czegoś, co i tak wszyscy widzieli w filmie/pamiętają z książki. Magia tutaj ogranicza się do trzech zaklęć i jednej miłosnej mikstury. Czytając to opowiadanie, w ogóle nie miałam wrażenia, że oto ponownie znalazłam się w pełnym magicznych cudów świecie pani Rowling, a przecież o to chodzi w fanficach, prawda?
Zgodność z kanonem
Imię syna Lucjusza to Draco.
Draco. Nie żaden "Dracon", jak próbujesz sugerować.
Albus nie żyje, ale Snape wciąż uczy (nadal eliksirów) a Draco (Dracon?) jakimś cudem również jest Hogwarcie, zaś Lucjusz wcale nie siedzi w Azkabanie.
Biorąc pod uwagę fakty, że Krum uczył się w Drumstrangu i był bardzo blisko śmierciożercy Karkarowa, kto u licha dał mu stanowisko nauczyciela w Hogwarcie?
By wyjść z pokoju Gryffindoru nie potrzeba podawać hasła. Hasło potrzebne jest tylko po to, żeby wejść.
Hermiona dostała małego kotka, a co się stało z Krzywołapem?
Dodając do tego kompletną niekanoniczność postaci – kanon leży i kwiczy.
Sposób prowadzenia narracji
Pierwszoosobowy, gdy świat widzimy oczami Hermiony i trzecioosobowy, gdy akcja przeskakuje do innego miejsca. Mnie osobiście nie podoba się taki zabieg. Jeśli autor decyduje się na pisanie w pierwszej osobie, powinien trzymać się tylko jednej postaci i przedstawiać świat tylko z jej punktu widzenia.
Styl
Powiem tyle: nieciekawy.
Opisów jak na lekarstwo, ograniczają się właściwie do ubioru i wyglądu postaci. Reszty musimy się sami domyślać. Co pewien czas autorka raczy nas scenami, od których bije taka naiwność i patos, że zwijałam się przed ekranem ze śmiechu, lub po prostu robiło mi się niedobrze. Patetyczność i wyniosłość niektórych fragmentów jest wyolbrzymiana na siłę i w większości przypadków, całkowicie nie na miejscu. Tak czy siak, próby wzbudzenia we mnie wielkich emocji innych niż śmiech i politowanie, całkowicie zawiodły.
W końcu kobieta ma instynkt. A mój instynkt po prostu krzyczy, że maleństwo, które noszę pod sercem jest z krwi i kości Dracona. - Krew i kości Dracona? Borze Gęsty a Zielony, Dracon jest w ciąży! A tak na poważnie, wyrażenie "z krwi i kości" oznacza, że coś jest żywe, prawdziwe, normalne i namacalne. Można powiedzieć, że dziecko jest z czyjejś krwi, (a oznacza to, że jest potomkiem tego kogoś) ale nie może być z czyichś kości. Jeśli dziecko koniecznie musi być z czyichś "krwi i kości" to prędzej swojej matki (pobiera w końcu od niej składniki do budulca owych tkanek), ale była by to bardzo dosłowna interpretacja. I mam ci powiedzieć, w którym tygodniu powstają u dziecka krew i kości? Naprawdę wierzysz w ten "instynkt"? Na świecie jest naprawdę wiele kobiet, które nie mają pojęcia, kto właściwie jest ojcem ich dzieci.
Całe opowiadanie pełne jest koszmarnie naiwnych stwierdzeń na temat miłości, domu i macierzyństwa, a tak zwana "prorodzinność" aż wylewa się z treści.
Poprawność językowa
Aż czerwono od literówek, braku polskich znaków i spacji. Przecinki też były smaczne. Po wczytaniu tekstu, word mi się zbuntował, twierdząc, że jest za dużo błędów, by program mógł się nimi zająć.
Wulgaryzmy, idiotyzmy, "słowotwórstwo"
"Na ogromej kanapie siedział jakaś wrednie wygladająca dziewczyna o kocich oczach i średniej długości brązowych włosach. " - Czy ja mam przez to rozumieć, że miała pionowe źrenice i szerokie tęczówki?
"-Gerda!-krzyknęłam poznając czarną płomykówkę Wiktora." - płomykówki nie są czarne! Wręcz przeciwnie, mają dość jasne pióra.
Tu masz zdjęcie. Poza tym w tekście widzę same płomykówki rożnych barw i rozmiarów. Mam wrażenie, że autorce wydaje się, że płomykówka to synonim sowy. Tymczasem to tylko jeden gatunek, z kilkuset innych gatunków sów.
Ten oto fragment zacytuje w całości, z zachowaniem oryginalnej pisowni:
-To ciąża. Bardzo wczesna ciąża. Dzieciątko ma zaledwie kilka dni, ale jest już widoczne. Machnęła różdżką w kierunku dużej białej tablicy i juz po chwili ujżałam na niej jakiś malutki obiekt otoczony pyłkiem. Zatkało mnie. Dotknęłam brzucha. Nie mogłam uwierzyć, że ono tam jest. Że ono czuje, oddycha, że żyje. Jego maleńkie serduszko bije we mnie.Jest moje i Dracona. Pobladłam...
Ja też bym pobladła, jakbym zobaczyła
taką ciąże. Poczytaj sobie trochę o rozwoju płodowym człowieka, bo widać, że nie masz o tym zielonego pojęcia. Gdyby bohaterką nie była Hermiona, to mogłabym pomyśleć, że dziewczyna jest głupia i nic nie wie, ale w przypadku Hermiony nie możesz się tym wykręcić. Popisałaś takie bzdury, że mi się słabo zrobiło. Naprawdę. Do twojej wiadomości: serce zaczyna bić w 21 dniu, mózg zaczyna się wykształcać w około 14 dniu a w pełni wykształca się dopiero około 33 tygodnia, zaś przez trzy miesiące człowiek wygląda tak, że mało która matka miałaby ochotę to oglądać.
Tak wygląda
sześciotygodniowy płód. W drugim tygodniu ciąży płód jest jeszcze tak mało skomplikowany, że może się podzielić na bliźnięta. Pierwszym objawem ciąży jest zatrzymanie miesiączki, zawroty i nudności pojawiają się najwcześniej około szóstego tygodnia. Jedynym sposobem, by potwierdzić ciąże kilka dni po zapłodnieniu jest badanie ginekologiczne. A i tak do trzeciego tygodnia jest 30%, że zarodek może zostać odrzucony przez organizm matki z powodu błędów genetycznych embrionu, w całkowicie naturalnym procesie.
A jeśli o objawach mowa, jedyne po czym można stwierdzić, że Hermiona jest w ciąży, to rosnący brzuch i częste omdlenia. (Rozchwiania emocjonalnego nie biorę pod uwagę, bo Hermiona miała je już od początku opowiadania.) Tym czasem objawów jest więcej: powiększenie i bolesność piersi, pojawienie się ciemnego paska na brzuchu, wymioty, częste oddawanie moczu, a późniejszych miesiącach bóle kręgosłupa.
Twoja wiedza biologiczna i wyobrażenie o macierzyństwie po prostu mnie przeraża. Ciężarna kobieta, jeśli tylko jest zdrowa i dobrze odżywiona, nie staje się nagle delikatna jak szklanka. Wręcz przeciwnie, robi się z niej porządny kawał baby. Ciąża to dla kobiety jak najbardziej naturalny stan i nie jest to trwająca dziewięć miesięcy, ciężka choroba. Czy wiesz, że kobiety w ciąży są zwykle silniejsze niż w innych okresach, a w pierwszym trzymestrze kobieta ma o wiele lepszą kondycję fizyczną?
Podsumowanie
Czegoś tak koszmarnie naiwnego, zarówno pod względem akcji, logiki jak i przesłania, nie czytałam od dawna. Właściwie, to chyba nigdy. Gdybyśmy mieli kategorię "Avada Kedavra!" to byś tam trafiła. A tak jest tylko "
Pomocy! "
[Powrót] Komentuj
Isabell >> 01.02.11 o 19:47 >> brak www
54r56rttt
---