Ocena nr 76 - Zabójcza Verity ocenia "Snape world " >> 25.12.08 o 10:29
Snape world
Pierwsze wrażenie
Święta Anielko! Co to ma być? Normalnie macki mi opadły! Jeśli cały blog jest naszpikowany takimi rewelacjami to ja wysiadam!
Wygląd
Słoń. Zielony! Czyżby Snape był niezarejestrowanym animagiem?! Przewijam suwak... Jak dla mnie za dużo notek jest widocznych na stronie głównej. Radziłabym zmniejszyć ich ilość do połowy tych, co są, tyle ci powiem. Część tekstu wyśrodkowana...
Za mało miejsca poświęciłaś na menu. A co my tam mamy? Księgę Gości, dział "O mnie" (który U MNIE wywołał salwy śmiechu), avatar, DMDU, licznik, archiwum oraz zmienne linki, ulubieni (w postaci avatarów, o zgrozo!) i kluby, informacje o layoucie. Ogólnie jest niebanalnie i... ee... uroczo w typowej prostocie, choć mało ambitnie. (Słonia nie przeboleję!)
Fabuła
W dość sceptycznym nastroju zabieram się za czytanie...
Zaczyna się od uczty w Wielkiej Sali, gdzie Dumbledore oznajmia, że odchodzi na emeryturę. Jego przemówienie zostaje przerwane przez nową nauczycielkę, Ysabell Loyd's. Snape jest nią oczarowany, ale nie chce się do tego przyznać nawet przed samym sobą.
Pewnej soboty Severus spacerował po błoniach, kiedy nagle zapiekł go Mroczny Znak. Mistrz Eliksirów puścił się biegiem do bramy i czym prędzej deportował się obok Czarnego Pana. Dostał od niego misję zwerbowania Ysabell do śmierciożerców.
Kiedy z powrotem znalazł się w Hogwarcie, opowiedział o wszystkim Dumbledore'owi. Wezwano panią Loyd's. Ta zgodziła się być szpiegiem Albusa wśród wrogów, a Snape miał jej dawać lekcje.
W końcu przyszła TA chwila, kiedy Voldemort chciał znowu zobaczyć się ze swoimi sługami. Severus deportował się razem z Ysabell na miejsce spotkania.
Okazało się, że Glizdogon porwał profesor McGonagall. Sami-Wiecie-Kto trochę ją potorturował, aż w końcu (uwaga!) profesorka wymknęła się im!
Następnie Voldi zabrał się za Malfoya seniora, który nie wykonał swojej misji. Kazał Ysabell go zlikwidować, ale Sev zrobił to za nią. Śmierciożercy rozeszli się do domów, Snape do zamku, a Ysa poszła z Tym, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Ucięła sobie z Tomem małą pogawędkę w jakiejś zapuszczonej ruderze i okazało się, że panna Y. i pan V. wcześniej już się znali!
Koniec końców Yska wróciła do Hogwartu (McGonagall odesłano do Munga), gdzie był już rozeźlony Severus, i dostała zaproszenie na ucztę bożonarodzeniową. Odświętnie ubrana udała się do Wielkiej Sali. Na przyjęciu był ubaw po pachy, a w międzyczasie poznaliśmy zastępczego nauczyciela transmutacji: Ravela Barnabę Amadeusza Hinza. I tu wątek się urywa.
Temat oklepany jak pośladki supermodelki. Mogę cię jedynie pocieszyć, że widziałam już gorsze badziewia.
Sposób prowadzenia narracji
Konsekwentnie w trzeciej osobie.
Poprawność językowa
Interpunkcja leży i kwiczy. Zaobserwowano występowanie licznych powtórzeń. Parę ortów, sporadycznie wpadła literówka. Poza tym bardzo śmiesznie konstruujesz zdania, ale o tym gdzie indziej. Kilka przykładów?
tiara przydziału - Tiara Przydziału
purpurowo złotą - W tym przypadku: purpurowo - złotą
srebrno białą - A tutaj: srebrnobiałą
widział - Chodziło o: wiedział
stup - Ty chyba chcesz, żebym umarła ze śmiechu - stóp
-Kim ona jest?- Zapytał spoglądając na nią. - Standardowy błąd. Po myślniku mała litera!
Dumbledora - Dumbledore'a
McGonagal - McGonagall
Travelney - Jak ja Cię walnę, za kaleczenie nazwisk z mojego kochanego Pottera...! Trelawney!
Mężczyzna stanął przed dużym lustrem oprawionym w drogie kamienie. Ujrzał w nim przystojnego mężczyznę(...) - W tym momencie prawie spadłam z krzesła!
12 godzin - Liczby piszemy słownie
Weź, widziałeś ją? - Weź, jaka wiocha!
Snapea - Snape'a
Gdy doszedł do przed klasę eliksirów klasa szósta czekała tam już na niego. - "Do" jest tu jak najbardziej zbędne.
mieli przed nim respekt - Chryste Panie! CZULI przed nim respekt!
Gryfindorowi - Gryffindorowi
zakazanemu lasowi - Zakazanemu Lasowi
Przede wszystkim dotyczy to profesora Snapea, którego również zaprosiłem, bo nasza sprawa dotyczy jego. - A masło jest maślane.
załomotał pięścią o drzwi - Załomotał pięścią w drzwi
napoi - napojów
W całym opowiadaniu aż roi się od tego typu błędów, a ja jeszcze nie upadłam na głowę, by je tu wszystkie wypisywać. Amen.
Postacie
Jest Severus Snape, wyprany z jakiejkolwiek kanoniczności; jest zawsze piękna, młoda i utalentowana Mery Su pod pseudonimem Ysabell; później pojawia się Ravel, oczywiście piękny i uroczy, hybryda Lockharta, Ravaella, Barnaby i profesora Hinza.
Mam wrażenie, że to będzie właśnie trójka głównych bohaterów. Tylko ich opisałaś w dziale "O mnie". Zamierzonego efektu nie otrzymałaś, bo Sev miał być przystojnym "gentelmenem" (twoja pisownia), a wyszedł ci jakiś ciepłokluchowaty, tłustowłosy dziwak.
Reszta postaci (przewijający się w tle Dumbledore i nauczyciele, czasami uczniowie) jest tak kanoniczna jak mit, że Hermiona będzie z Malfoyem juniorem.
Ani Ysa, ani Ravel nie mają jakichś cech własnych, oboje zlewają się z otaczającym światem (jakby w ogóle ich nie było), są bladzi jak Severus i uratuje ich tylko całkowita metamorfoza.
Udani bohaterowie to połowa sukcesu? W takim razie twoje opowiadanie tej połowy nie osiągnęło.
Styl
Opisów nawet się doszukałam, chociaż w okularach ze szkłami grubymi jak denka od słoików, a do tego średniej jakości. Poza tym lecisz na łeb na szyję, cała akcja się ze sobą zlewa, nie mówiąc już o treści.
Pragnę oznajmić i przypomnieć starszym uczniom, że wstęp do lasu jest zabroniony, jak również spacerowanie po zamku po zmierzchu. Mam zaszczyt przedstawić wam nowego nauczyciela obrony przed czarną magią. O. Ani be, ani me, ani kukuryku, ani enterka. Gdzie tu logika?
Konstrukcja zdań dosłownie pada.
(...) i w Sali zapanowała ponownie cisza. "i w Sali ponownie zapanowała cisza"
I mierzwił sobie włosy okropnie. - Następny przykład błędnego szyku.
A to tylko przykłady z samego początku! W treści jest ich o wiele, wiele więcej.
Jakiś tam swój styl masz, choć znikomy. Moim zdaniem ten punkt, razem z fabułą i poprawnością językową, jest najważniejszy w całej ocenie. A wszystkie trzy w opowiadaniu podupadają!
A taki sposób prowadzenia dialogów do niczego nie prowadzi i niepotrzebnie miesza!
-Oddaj Hinz-syknął Severus.
-Severusie, daj mi tą łyżkę, oddam ją Ysabell. Zachowaj się jak gentelman.
-Właśnie chcę się tak zachować tylko mi to uniemożliwiasz.
-Panowie, ja jestem tutaj, oddajcie mi tą łyżkę!
Oboje spojrzeli się na nią.
-Czemu nie siedzisz na swoim miejscu?-zapytał Severus.
-Podnoszę MOJĄ łyżkę.
-Ja miałem ją podnieść.
-Przepraszam, ale to ja powiedziałem...
Zaobserwowałam u ciebie skłonności do pisania takiego typu rzeczy.
Wulgaryzmy, idiotyzmy, słowotwórstwo
Dużo ich. Podaruję sobie wypisywanie wszystkich. Przytoczę tylko kilka perełek.
Profesor McGonagal zabrała wyświechtaną tiarę i stołek, a w końcu sama usiadła po jego lewej stronie. Po lewej stronie stołka?
Ubrana była w niebieską, uroczystą suknię o bardzo różnych odcieniach błękitu, począwszy od granatu po blady niebieski. Bo ja wiem, czy to jest aż tak głupie, żeby to zamieścić... Bywało gorzej.
Ach...Ysabell. Wiesz gdzie twój gabinet? Nie? To Severus cię zaprowadzi. No tak! Zwalanie czarnej roboty na innych. To w stylu starego Dumba.
Snape cofnął się dyskretnie i schował się za pomnikiem podsłuchując dalej. Bo podsłuchiwanie uczniów figuruje w jego grafiku między piętnastą a siedemnastą.
(...) bo Severus wyrósł na prawdziwego dżentelmena, który traktuje kobiety jak damy. Jest to szczególnie widoczne, kiedy pomiata Hermioną.
Spałem profesorze. Zdrzemnąłem się na trawie. Chyba wolno mi to robić jako nauczycielowi. Wspólne nauczycielskie spanie na błoniach jest w Hogwarcie na porządku dziennym, jak mniemam?
-Och, tak, proszę kontynuować dyrektorze.
-Więc, dobrze, przejdę od razu do rzeczy. Profesor Snape jest naszym szpiegiem wśród śmierciożerców. Nie ma to jak walnąć prosto z mostu.
-Nie twoja sprawa Tom-powiedziała nieco głośniej niż zamierzała. I tak Ysabell mówi do Czarnego Pana, kiedy ten jest już w (prawie) pełni władzy. Masakra.
-List dla pani profesor Ysabell Loyd's od Albusa Dumbledore'a sir. Litości! Sir? Ysabell jest kobietą!
Kolejnym idiotyzmem jest wysyłanie zaproszeń do nauczycieli na ucztę bożonarodzeniową. No ej, bo uczniowie poczują się gorsi!
-Och, Ravel. Daj spokój-odparł dyrektor uśmiechając się do przyjaciela.-Nie poznałeś jeszcze swoich kolegów, prawda? No, więc koło ciebie siedzi Ysabell Loyd's a dalej Severus Snape, to ci chyba wystarczy na razie. Jasne, to mu wystarczy do końca pobytu.
Zgodność z kanonem
1. Fakt, że Dumbledore dobrowolnie skończył piastować urząd dyrektora Hogwartu jest bardzo wątpliwy.
2. Snape ani żaden inny nauczyciel nigdy nie zwracał się do Albusa per "Dumbledore" (tak zwykł mawiać Knot) lub właśnie "Albusie" (z wyjątkiem McGonagall)
3. Kominków w Hogwarcie nie można używać do przemieszczania się za pomocą proszku Fiuu!
4. Skrzaty domowe nie biegają po zamku! Ich miejscem stałego pobytu jest kuchnia! Wychodzą tylko w nocy, by ogarnąć pokoje wspólne i dormitoria! Nie ukazują się uczniom, chyba że na ich wyraźne życzenie (wyjątkiem jest Zgredek, który przyszedł do Harry'ego w drugim tomie). A wie o nich mała liczba osób.
Podsumowanie
To nie był jakiś wyczyn, nie było koszmarnie, średnio też nie. Po prostu tak nijak. Wszystko masz wyżej. Bez zbędnych ceregieli umieszczam cię w "Dla odważnych".
[Powrót] Komentuj