Ocena nr 48 - Bezlitosna Traquair ocenia "TH 4 ever Ash" >> 23.12.08 o 17:37
Pierwsze wrażenie:
O, tego jeszcze nie widziałam. Płaczącego członka zespołu TH, znaczy się. I do tego jeszcze te świdrujące, brązowe oczy. Zobaczymy, kto tego chłopaczka tak skrzywdził. Nawiasem mówiąc, w sumie na szablonie nie ma żadnych wydrapanych napisów „Tokio Hotel”, więc może będzie to jakieś spokojniejsze, „wrażliwsze” opowiadanie? Cóż, nadzieja umiera ostatnia, nieprawdaż?
Wygląd:
Szablon w kolorze szarawym, z wyżej wymienionym płaczącym osobnikiem. Na górze fragment pięciolinii (tu Traq opadła szczęka), jakieś zawijasy, napis „Only you”. Ogólnie nie mam specjalnych zastrzeżeń. Nie robiony przez Ciebie.
Menu rozwijane i, z tego, co widzę, bardzo bogate. Mam zastrzeżenia co do linków i ulubionych. Mimo wszystko te kolorowe obrazki jakoś specjalnie nie przeszkadzają, ale skoro kluby masz w postaci linków, to może lepiej byłoby zrobić wszystko w jeden sposób? Kalendarz, muzyka, „akcja” – mogą być, przynajmniej się z niczym nie gryzą.
Na podstronach szablon inny. Białe tło z typową już fotą TH. Nic specjalnego.
W dziale „O mnie” informacje o autorce, a potem o bohaterach, z czego większość miejsca zajmują zdjęcia znanych osób.
W księdze mogłabyś wykasować powtarzające się wpisy (taka uwaga ogólna).
Fabuła:
Niestety, znowu okazało się, że nadzieja matką głupich. Bo oto mam przed sobą kolejne opowiadanie jakich wiele, z tym że:
- główna bohaterka (Ashley) poznaje chłopaków z TH na koloniach w Leśnej Górze,
- zakochuje się z wzajemnością w Tomie, mając czasem odchyły w stronę Billa, ale o wiele rzadziej, niż to się w innych „opkach” zdarza,
- spędza naprawdę dużo czasu w szpitalu, a to ze złamaną nogą, a to po spadnięciu z balkonu do kontenera na śmieci.
Reszta, rzecz jasna, jest jeszcze bardziej typowa. Tom całuje się z inną laską, Ash się na niego obraża, potem się godzą, potem znowu kłócą… Na dodatek wszyscy namiętnie grają w butelkę. A, i dziewczyny mają własny zespół.
Czyli ogólnie rzecz biorąc nudy i kolejna przemiałka tych samych schematów i wydarzeń. Aż się (nawet tak tolerancyjnemu stworzeniu, jakim jestem) na wymioty zbiera, bo ile można czytać o tym samym?
Sposób prowadzenia narracji:
Pierwszoosobowa, z punktu widzenia Ash. Nie ma jakichś rażących błędów, choć czasem literówki sprawiają wrażenie, że zmieniasz typ narracji.
Poprawność językowa:
Braki przecinków w zdaniach złożonych (mogłaś się jeszcze o nich nie uczyć, ale ja wyznaję zasadę, że jeśli się chce pisać, to trzeba wyprzedzać nasz system szkolnictwa i na własną rękę poznawać zasady ortografii i interpunkcji), literówki, błędy ortograficzne, stylistyczne, nieprzeczytane zdania.
„Na termometr pokazywał temperaturę 29 stopni Celsjusza” – bez „na”.
„chirriderek” – nawet jeśli ma to być wersja spolszczona, to powinno być „czirliderek”.
„krzykną” – wszystkie czasowniki w męskiej osobie w czasie przeszłym piszemy z „ął” na końcu, a więc „krzyknął”, „szepnął” itd.
„lekażowi” – lekarzowi.
„schit” – jak już musisz używać wulgaryzmów (i to jeszcze angielskich), to przynajmniej pisz je poprawnie – „shit”.
„bridże” – już bez przesady z tym spolszczaniem! Ma być „bridge” i koniec.
„Spraita” – Sprite’a.
„Świerzego” – świeżego.
„w szklanych drzwiach prowadzących na ten tegoż to bardzo piękny balkon” – przypuszczam, że chodziło o „tenże”.
„stup” – stóp.
„stoczu” – stoku albo zboczu.
„Powoli zjechała na dół podwinięta podczas spania do góry moja błękitna jedwabna koszula nocna.” – spanie do góry… ciekawe… „podwinięta do góry podczas spania”.
„Zaczęłam targać list na malutkie kawałeczki” – raczej drzeć, czyż nie?
„Spowrotem” – z powrotem.
„Schodząc po pionowej ścianie postawiłam nogę przez przypadek położyłam nogę na bardzo śliskim kamieniu” – któraś noga jest tu zbędna.
„jeszcze z jego malutka pomocą wyskrobałam się drzwi” – słucham?
Postaci:
Gratuluję Ci. Udało Ci się zrazić mnie do głównej bohaterki zaraz na wstępie, kiedy to rzuciła pod adresem spikera w radiu „Zamknij się, pedale”. Widzisz, nie trafiłaś z tą postacią w moje gusta zupełnie, ponieważ nienawidzę takich dziewczyn, co to ciągle rzucają debilami i obrażają wszystkich naokoło. Mam tego dosyć na co dzień i nie mam ochoty czytać jeszcze o tym w opowiadaniu. Do tego wcale nie imponuje mi jej luzackie, durne i szczeniackie zachowanie w szkole i dochodzę do wniosku, że Ty również uważasz TH za zespół kompletnych imbecyli, skoro piszesz, że zakochują się w niej bez opamiętania. Mogłabym się jeszcze o niej długo rozpisywać, ale chciałabym jeszcze wtrącić słówko o pozostałych bohaterach, więc tego nie zrobię.
Jej siostra, Mery, wydaje być się nieco bardziej sympatyczna, oczywiście do czasu sceny w gabinecie dyrektora.
Zespół TH jest jeszcze w miarę, w miarę, bo zachowuje się w zasadzie przyzwoicie.
O Jessice i s-ce niewiele da się powiedzieć, bo to (wbrew temu, co piszesz) są dla mnie postacie drugoplanowe o niezbyt sprecyzowanych cechach.
Styl:
Gdyby opisy nie ograniczały się do ubioru bohaterki, gdyby było w nich więcej emocji („Popatrzyłam w wodę. Nieoczekiwanie poślizgnę łam się i wpadłam do wody. Zaczekał krzyczeć” Help me!’ Bo tylko to przychodziło mi do głowy. Zaczęłam się topić. Zanurzałam się coraz bardziej w wodę. Nagle poczułam, że ktoś łapie mnie za rękę. ‘Rette Mich’ … pomyślałam.”), gdyby…
Liczne powtórzenia, niektóre fragmenty wręcz nużące albo niezrozumiałe. Zdecydowanie za dużo zdań zaczyna się od „no więc”. Do tego wtręty od autorki, komentarze w stylu „no ale wracam do opowiadania” albo „opisywanie zajęłoby mi za dużo czasu”. Jednym słowem, styl leży.
Z dialogami jeszcze sobie jakoś radzisz, chwała Bogu.
Wulgaryzmy, idiotyzmy, „słowotwórstwo”:
Tych pierwszych zdecydowanie za dużo. Nie wiem, czy boisz się, że jak ich Twoja bohaterka nie użyje, to zostanie uznana za mięczaka, czy co. Ale moim zdaniem to żaden wstyd wyrażać się kulturalnie.
Jeśli chodzi o idiotyzmy:
- czemu, do jasnej Anielki (przepraszam, ale już nie mogę), wszyscy bohaterowie, z nielicznymi wyjątkami, mają angielskie imiona? Halo, w Polsce jesteśmy, prawda?
- jak człowiek złamie nogę, to go nie wypuszczają po tygodniu ze szpitala i nie pozwalają dalej brykać na kolonii.
- Ash znajduje porozwalane rzeczy w pokoju oraz żyletkę i krew w łazience. Myśli sobie „pewnie któraś się pocięła”, ale czy coś z tym robi? Nie, nic, po co? A potem z gazety dowiaduje się, że znaleziono tam martwą wychowawczynię. Przejmuje się? Nie, a niby czym? Na dodatek domek nie był chyba aż tak duży, żeby tej kobiety nie zauważyła, prawda? I jest to wysoce nieprawdopodobne, że któraś gazeta podałaby dokładnie w którym domku znaleziono ciało.
To tzw. wierzchołek góry lodowej. Przeczytaj to sama jeszcze raz, na pewno znajdziesz więcej.
Podsumowanie:
Żebyś Ty wiedziała, jak ja się męczyłam, czytając Twoje opowiadanie. Nawet pod koniec nie chciało mi się już zaznaczać błędów. Może gdybym się jeszcze śmiała przy jakichś bzdurnych wydarzeniach, to trafiłabyś do „Trolla”, ale niestety, miejscami bardziej zbierało mi się na płacz, więc bez dwóch zdań trafiasz do „Pomocy!”. Bezlitosna Traq żegna.
[Powrót] Komentuj