Ocena nr 37 - Bezlitosna Traquair ocenia "TH Maria story" >> 23.12.08 o 16:55
Pierwsze wrażenie:
Trochę wolno szablon się ładuje, a jak już pokazuje się w całej okazałości, no to TH pełną gębą. Ale ta czcionka taka malusia i słabo widoczna… No nic, czytamy.
Wygląd:
Ciemno. Na grafice Bill i mnóstwo napisów „Rette mich”. Dużo „zadrapań”, jakby tu jakiś dziki zwierz wpadł. Ale ujdzie. Menu trochę przeładowane, ale rozumiem, że przy liczbie gości wynoszącej 10219 masz wielu ulubionych.
W dziale „O mnie” dość standardowo o autorce i informacja, że o bohaterach dowiem się z opowiadania.
Fabuła:
Niewidoma Maria (w 1/3 Polka, 1/3 Niemka i 1/3 Angielka, żeby nie było) spotyka pewnego razu Billa i Toma Kaulitzów. Potem poznaje resztę TH, w nowej szkole zyskuje trzy przyjaciółki, cała ósemka łączy się w pary i jest bardzo fajnie, oprócz tego, że zespół wyjeżdża co jakiś czas w trasę koncertową, a dziewczyny atakowane są przez rozsierdzone fanki. Na koniec Maria ląduje w szpitalu (a to zdarzyło się już chyba w każdym opowiadaniu o TH, jakie czytałam).
Czyli, ogólnie rzecz biorąc, miało być ciekawie i oryginalnie (główna bohaterka jest w końcu niewidoma), a wyszło przeciętnie, bo jest wszystko tak, jak zawsze. I to, co mnie wszędzie denerwuje, czyli wyswatanie wszystkich ze sobą. Żeby chociaż dwie zakochały się w jednym albo odwrotnie, ale nie. Wszystko jest idealnie poukładane, przez co opowiadanie dużo traci.
Sposób prowadzenia narracji:
Pierwszoosobowa, z punktu widzenia Marii. Radzisz sobie całkiem nieźle.
Poprawność językowa:
Bardzo dużo błędów ortograficznych, jak chociażby „oprucz”, „chula”, „kłótych”, „zawachałam” itd. Do tego nie z czasownikami piszemy oddzielnie. To samo, jeśli chodzi o „po prostu” – nie piszemy tego łącznie.
Do tego dużo błędów interpunkcyjnych, braki przecinków w zdaniach złożonych.
Pojawiają się też literówki. Warto by sprawdzać pisownię i czytać to, co się napisało.
Postaci:
Maria, mimo swego kalectwa, to wesoła dziewczyna, której chyba nie da się nie lubić. Jej przyjaciółki opisane zostały dość szczegółowo w jednym z rozdziałów i w zasadzie jakichś strasznych, nieuzasadnionych zmian w charakterze nie zauważyłam. Dziwi mnie tylko, że nikt nigdy Marii nie wyręczy np. w pójściu po ciasteczka. Ja rozumiem, że ona bardzo dobrze zna swój dom, a inni wiedzą, że chce być traktowana normalnie, ale mimo wszystko ktoś mógłby jej przynajmniej potowarzyszyć.
Styl:
Nie chcesz wydłużać notek jakimiś głupimi opisami, tak? Ale to nie znaczy, że opisy mają w ogóle upaść! Owszem, przeżycia wewnętrzne Marii przedstawiasz nie najgorzej, ale pisanie kilkanaście razy, że po 10 min. byłaś już w parku, to już nie jest ciekawe. I tu dochodzę do tych wspaniałych skrótów… Czy tak trudno napisać „dwa tygodnie” zamiast „2 tyg.”?
Dialogi są naturalne, miejscami nawet śmieszne, czasem trochę kulawo wychodzi Ci koniec rozmowy, ale to się często zdarza.
Wulgaryzmy, idiotyzmy, „słowotwórstwo”:
Ekhm… Z jednej strony na TH rzucają się rozhisteryzowane fanki, a z drugiej jak gdyby nigdy nic przychodzą sobie oni niemal codziennie do domu Marii, siedzą cały dzień i od czasu do czasu wyjeżdżają na trasę koncertową. Trochę mało prawdopodobne, prawda?
Podsumowanie:
I co? I niczego nowego się z Twojego opowiadanie nie dowiedziałam. Może jestem zbyt wymagająca, ale raz na jakiś czas miło by było poczytać sobie coś oryginalnego i intrygującego. Niestety, ten czas chyba jeszcze nie nadszedł. „Kiepskie”.
[Powrót] Komentuj