Ocena nr 22 - Bezlitosna Traquair ocenia "Opo" >> 22.12.08 o 18:45
Pierwsze wrażenie:
Hmm… Ciekawe, co to może być za „opo”. Szablon nie daje żadnej wskazówki. Notki krótkie i niewiele tego. I w ogóle nie wygląda mi to na miejsce, któremu poświęca się dużo uwagi. Ale czytajmy…
Wygląd:
Zielone tło, a na środku mały, czerwony prostokącik, na górze jakieś wymalowane oczęta i wielce znaczące pytanie „Czy te oczy mogą kłamać?”. Osobiście nie lubię takiego minimalizmu, bo w końcu mam mieć przyjemność z czytania, a nie musieć wślipiać się w niewielki prostokącik tekstu.
W menu dość pustawo, a dział „O mnie” zniechęca do czytania opowiadania, zwłaszcza, że więcej tam błędów niż jakiejkolwiek treści.
Fabuła:
Julia Hunter, córka potężnego rodu, uczona do tej pory przez ojca, trafia do Hogwartu, gdzie zakochuje się w młodym Draconie i pod wpływem tego uczucia zmienia się tak, że aż sama siebie nie poznaje. Oprócz tego łamie serce Harry’emu i zamyka Hermionę w szafce Snape’a.
Z przykrością stwierdzam, że wieje nudą.
Sposób prowadzenia narracji:
1-osobowa, tylko z punktu widzenia Julii.
Poprawność językowa:
Załamałam się, gdy zobaczyłam te wszystkie literówki, kompletną ignorancję w zakresie interpunkcji i na dodatek błędy ortograficzne oraz źle pisane i odmieniane imiona bohaterów. Nie wiem, co mogę dodać. Chyba tylko tyle, że warto to dawać komuś do sprawdzenia, zaglądać do słownika i czytać to, co się napisało.
Postaci:
Julia jest chyba straszna tylko w stosunku do dziewczyn, bo na widok jakiegokolwiek chłopaka od razu miękną jej kolana. Jej wspaniałe pomysły na zamykanie ust zbyt gadatliwemu Malfoy’owi po prostu powalają.
A płaczący Harry z powodu dostania od niej kosza to już śmiech na sali.
Styl:
Po pierwsze, białej gorączki dostawałam, jak trzy razy w tym samym akapicie zaczynałaś zdanie od bardzo mądrego słowa „Taa”. W dialogu jeszcze ujdzie, ale w opisie nie przepuszczę! Zresztą, żeby to jeszcze były opisy…
Dialogi są równie kiepskie, powtórzenia nagminne i w ogóle lata świetlne dzielą Cię od tego, co mogłabym nazwać średnim.
Wulgaryzmy, idiotyzmy, „słowotwórstwo”:
Nie ma, choć idiotyzmem nazwałabym sam pomysł tego opowiadania.
Zgodność z kanonem:
Teoretycznie zgodne, chociaż muszę przyznać, że nie wiedziałam, że uczniowie nie mają lekcji i cały czas łażą sobie dookoła. A także, że śniadanie może zostać przesunięte o dwie godziny…
Podsumowanie:
To zdecydowanie najgorszy potterowski ff, jaki czytałam. Mam wrażenie, że piszesz go na odwalonego, tylko po to, żeby coś napisać. A to moim zdaniem nie ma żadnego sensu. Nie dość, że wybrałaś najgorszy rodzaj fabuły (a więc taki, w którym wszyscy łażą w kółko i mają problemy miłosne), to jeszcze okropnie piszesz i zupełnie nie dbasz o poprawność. Jednym słowem – „Troll”.
[Powrót] Komentuj